Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż?
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego dylematu: legalizować czy nie? Z analiz wynika jednak, że znacznie ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, w jaki sposób ów proces zostanie przeprowadzony.
Model urugwajski kontra wolny rynek
Analiza zatytułowana „International cannabis policies and their association with cannabis use, cannabis use disorder, and other psychiatric disorders”1, która ukazała się na łamach czasopisma naukowego „The Lancet Psychiatry”, rzuca nowe światło na ten problem. Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował modyfikacje przepisów w różnych krajach świata w latach 2000–2025. Badaczy interesowało, czy reformy prawa wpływają na odsetek sięgających po ten środek, skalę uzależnień oraz częstość występowania problemów psychiatrycznych.
Wyniki pokazują wyraźną różnicę między depenalizacją a pełną komercjalizacją rynku. Dekryminalizacja oznacza, że posiadanie niewielkich ilości konopi nie jest już przestępstwem lub nie grożą za nie surowe sankcje. Z kolei model komercyjny pozwala na masową produkcję i sprzedaż używki przez firmy nastawione na zysk.
Autorzy opracowania nie znaleźli przekonujących dowodów na to, że zniesienie kar prowadzi do wzrostu liczby konsumentów. Podobne wnioski dotyczą państw, które dopuściły legalny dostęp do konopi, ale utrzymały ścisły nadzór nad ich dystrybucją. Najczęściej przywoływanym przykładem takiego rozwiązania jest Urugwaj. Pełnoletni obywatele mogą tam legalnie kupować marihuanę, ale państwo ogranicza asortyment i ściśle kontroluje stężenie substancji psychoaktywnych. Dopuszczalna jest także własna uprawa lub zrzeszanie się w klubach konopnych.
– Stwierdziliśmy niewiele dowodów na zmiany poziomu używania marihuany po dekryminalizacji lub wprowadzeniu ściśle kontrolowanej legalizacji – wskazuje współautor publikacji, profesor Tom Freeman z Uniwersytetu w Bath.
Oznacza to, że rządzący mogą ograniczyć szkody wynikające z penalizacji obywateli bez wywoływania gwałtownego skoku konsumpcji.
Inaczej działa rynek nastawiony na zysk
Sytuacja drastycznie zmienia się tam, gdzie konopie stają się produktem sprzedawanym na wielką skalę przez prywatne przedsiębiorstwa. Taki scenariusz zrealizował się między innymi w części stanów USA oraz w Kanadzie. W tych miejscach po zmianie prawa wzrosła zarówno sprzedaż, jak i liczba konsumentów. Na rynku zaczęły pojawiać się także coraz mocniejsze odmiany, zawierające wyższe stężenia THC.
– W Stanach Zjednoczonych jest dziś więcej osób używających marihuany codziennie niż ludzi na co dzień pijących alkohol – zauważa profesor Tom Freeman.
Badacze odnotowali również wzrost liczby osób uzależnionych. Chodzi o sytuacje, w których pacjent kontynuuje przyjmowanie substancji mimo wyraźnych problemów w życiu codziennym, zdrowotnym lub zawodowym. Po komercjalizacji wzrosła także liczba hospitalizacji związanych z epizodami psychotycznymi, w tym przypadków współwystępowania zaburzeń psychotycznych i nałogu.
– Powstanie nastawionego na zysk przemysłu konopnego może sprawić, że interesy komercyjne będą stawiane ponad zdrowiem publicznym, podobnie jak widzieliśmy to wcześniej w przypadku sektora alkoholowego i tytoniowego – ostrzega profesor Tom Freeman.
Co wiadomo o medycznej marihuanie?
Autorzy przyjrzeli się również danym dotyczącym medycznego wykorzystania kannabinoidów, czyli substancji czynnych występujących w roślinie. Przegląd 54 prób klinicznych wykazał, że dowody na skuteczność tych związków w leczeniu zaburzeń psychicznych są ograniczone. Korzyści zaobserwowano między innymi w łagodzeniu objawów odstawiennych, terapii bezsenności oraz redukcji niektórych tików.
Nie znaleziono natomiast mocnych dowodów na efektywność kannabinoidów w leczeniu zaburzeń lękowych, zespołu stresu pourazowego, psychoz czy uzależnienia od opioidów. W analizowanym materiale zabrakło ponadto prób klinicznych poświęconych leczeniu depresji.
Naukowcy podkreślają, że wraz z liberalizacją przepisów niezbędne jest dokładniejsze monitorowanie skutków zdrowotnych. Dotyczy to zwłaszcza krajów poza Ameryką Północną, gdzie takich projektów badawczych prowadzono dotąd znacznie mniej.
Przypis:
Tekst opublikowano na stronie internetowej Academii – portalu Polskiej Akademii Nauk.
Przeczytaj także: „Coraz więcej zatruć dopalaczami i innymi substancjami psychoaktywnymi”.

