Umierająca ochrona zdrowia ►
PAP/Radek Pietruszka
Była minister zdrowia z PiS i lekarka Katarzyna Sójka postawiła diagnozę polskiej ochrony zdrowia – porównała ją do stanu zagrożenia życia i zapowiedziała zmiany przygotowywane przez jej ugrupowanie. Chodzi o cztery sposoby na to, aby uratować umierający system.
- Podczas konferencji programowej Prawa i Sprawiedliwości pod hasłem „Ku nowemu rządowi” politycy ugrupowania omawiali propozycje dotyczące najważniejszych obszarów funkcjonowania państwa. O opiece zdrowotnej mówiła posłanka, lekarka i była minister zdrowia Katarzyna Sójka
- Według wyliczeń polityków opozycji i raportów branżowych w publicznej ochronie zdrowia brakuje 23 mld zł, a 91 proc. szpitali powiatowych kończy rok ze stratą netto
- Katarzyna Sójka wprost krytykowała rządzących, wskazując, jakie działania podejmie jej ugrupowanie po ewentualnym przejęciu władzy
- W propozycji PiS założono konsolidację zarządczą szpitali na poziomie wojewódzkim, centralne zakupy leków i energii, klarowny rozdział sektora publicznego od prywatnego, uporządkowanie płac oraz wdrożenie programu onkologicznego NOW – Natychmiastowa Opieka Wielospecjalistyczna
– Mamy do czynienia ze zdekompensowanym pacjentem z ostrą niewydolnością wielonarządową – zaczęła Katarzyna Sójka, diagnozując polską ochronę zdrowia.
Trzymając się tej medycznej metafory, posłanka wskazała przyczyny kryzysu, krytykując rządzących.
Oskarżyła między innymi byłą minister zdrowia Izabelę Leszczynę o zablokowanie 4,2 mld zł z Funduszu Medycznego, które miały trafić na rozwój onkologii, modernizację szpitalnych oddziałów ratunkowych oraz finansowanie nowoczesnych terapii chorób rzadkich.
Jako przykład błędnych decyzji podała także wycofanie się przez rząd z programu „Dobry posiłek” w szpitalach.
Fragment konferencji (zorganizowanej 6 sierpnia) poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.
Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.youtube.com/x9HrvI.
Jak zatem pomóc choremu systemowi i podtrzymać jego funkcje życiowe?
Katarzyna Sójka zapewniła, że Prawo i Sprawiedliwość ma gotowy plan ratunkowy.
Przypomniała jednocześnie dorobek rządów PiS z lat 2015–2023, akcentując wzrost nakładów na zdrowie z 78 mld zł do 190 mld zł, znoszenie limitów do specjalistów oraz cyfryzację (e-recepta, e-skierowanie, Internetowe Konto Pacjenta). Podkreśliła też, że program bezpłatnych leków dla wybranych grup społecznych przywrócił pacjentom godność, eliminując problem rezygnacji z wykupienia recept z przyczyn finansowych.
23 mld zł deficytu
Omawiając parametry finansowe i organizacyjne systemu, posłanka podała dane wskazujące na bolesny kryzys.
Poinformowała, że szacowana dziura budżetowa w publicznej ochronie zdrowia wynosi około 23 mld zł.
Trudną sytuację poparła wskaźnikami rynkowymi oraz analizami eksperckimi.
- Według raportu Fundacji Watch Health Care średni czas oczekiwania na świadczenie gwarantowane wynosił w 2025 r. 4,2 miesiąca – to najgorszy wynik w historii pomiarów.
- Fundacja Alivia wskazała, że 33 proc. pacjentów onkologicznych czeka na pierwszą diagnozę ponad trzy miesiące.
- Raport Związku Powiatów Polskich (obejmujący 207 szpitali) wykazał, że 91 proc. placówek zamknęło działalność stratą netto na łączną kwotę ponad 1,26 mld zł.
Sójka skrytykowała ponadto wycofanie przez Narodowego Funduszu Zdrowia obowiązku raportowania przez poradnie pierwszego wolnego terminu do specjalisty.
– Kiedy pacjent ma gorączkę, lekarz szuka przyczyny, a nie zbija termometr – oceniła Sójka, nazywając te działania kapitulacją państwa.
Cztery filary reformy według Prawa i Sprawiedliwości
Katarzyna Sójka stwierdziła, że jej partia ma plan kompleksowej reformy składający się z czterech punktów – to:
- zreformowanie struktury właścicielskiej szpitali,
- rozdział sektorów publicznego i prywatnego,
- uregulowanie i uporządkowanie płac w ochronie zdrowia,
- powstanie program NOW, czyli Natychmiastowa Opieka Wielospecjalistyczna.
Zreformowanie struktury właścicielskiej szpitali
Sójka poinformowała, że w Polsce funkcjonuje około 950 szpitali ogólnych (w tym około 600 publicznych i 250 powiatowych), z których kilkaset działa jako osobne, nieodpowiednio ze sobą współpracujące podmioty samorządowe. Skutkiem tej rozdrobnionej struktury jest rywalizacja o kadry (tzw. kanibalizacja rynku medycznego), oddzielne kontraktowanie świadczeń z NFZ oraz osobny zakup leków, sprzętu i mediów (prądu i gazu). Doprowadza to do sytuacji, w której placówki dublują w jednym regionie zyskowne oddziały, unika się natomiast tworzenia gorzej wycenianych obszarów świadczeń, mimo realnych potrzeb pacjentów i danych z map potrzeb zdrowotnych.
Pomóc miałyby:
- konsolidacja zarządcza – wprowadzenie jednego organu założycielskiego umocowanego na poziomie wojewódzkim, który stworzy spójny ekosystem i zintegruje zarządzanie placówkami w regionie,
- optymalizacja ścieżki pacjenta – wyeliminowanie zjawiska „przepychania” pacjentów między różnymi jednostkami oraz lepsze dopasowanie profilu oddziałów do lokalnych potrzeb,
- centralna platforma zakupowa – stworzenie wspólnego systemu zakupów leków, wyrobów medycznych, prądu i gazu na poziomie wojewódzkim lub centralnym, co dzięki efektowi skali pozwoli uciąć marże pośredników i wygenerować znaczne oszczędności.
Rozdział sektorów publicznego i prywatnego
Prawo i Sprawiedliwość chciałoby precyzyjnego uregulowanie zasad współistnienia oraz interoperacyjności między publiczną a prywatną ochroną zdrowia. Celem jest ukrócenie nadużyć powstających na styku obu tych obszarów i ukierunkowanie systemu na zapewnienie równego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych.
Sójka stwierdziła, że potrzebne są:
- system e-kolejki – wdrożenie państwowej e-kolejki, która wyeliminuje nieuzasadnione płatne przesuwanie i transferowanie pacjentów między sektorem prywatnym a publicznym,
- monitoring świadczeń hybrydowych – wprowadzenie ściślejszej kontroli i ujednoliconych procedur tam, gdzie ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna pacjenta przeplata się między placówkami prywatnymi i publicznymi,
- uporządkowanie zasad zatrudnienia – powstrzymanie drenażu kadr medycznych oraz środków finansowych z państwowego systemu, tak aby publiczna ochrona zdrowia stanowiąca stabilny fundament bezpieczeństwa nie była miejscem generowania dodatkowych kosztów.
Uregulowanie i uporządkowanie płac w ochronie zdrowia
Katarzyna Sójka przyznał, że zmiany proponowane przez jej partię odrzucają sztywne limity finansowe – zamiast tego proponuje system wynagrodzeń, który realnie odzwierciedla nakład pracy, poziom doświadczenia oraz odpowiedzialność kliniczną personelu medycznego – lekarzy, pielęgniarek i reszty kadry.
Sójka zapowiedziała:
- płacę powiązaną z kompetencjami – uzależnienie stawek od twardych umiejętności diagnostycznych i zabiegowych, ryzyka klinicznego, wykonanej pracy oraz przebytej krzywej kształcenia,
- eliminację patologii systemowych – ukrócenie zjawisk takich jak „dyżury widmo” (pobieranie wynagrodzenia bez realnego świadczenia pracy), uzależnianie stawek od układów politycznych czy wypłacanie lekarzom stałego procentu od wartości procedury sfinansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia,
- przeciwdziałanie nadrozpoznawalności – zlikwidowanie mechanizmów finansowych, które zachęcają do wystawiania wątpliwych lub niezgodnych ze sztuką lekarską skierowań na wysoko wyceniane zabiegi wyłącznie ze względu na prowizyjny system wynagradzania.
Powstanie program NOW, czyli Natychmiastowa Opieka Wielospecjalistyczna
Były minister zdrowia zapowiedziała powstanie programu NOW.
– Program NOW miałby na celu całkowite przemodelowanie ścieżki pacjenta onkologicznego i odejście od dotychczasowej karty DiLO, wokół której wytworzyły się nowe kolejki. Nasze podejście opiera się na koncepcji szybkiej, pełnoprofilowej diagnostyki propagowanej między innymi przez zmarłą wybitną ekspertkę, prof. Elżbietę Starosławską z Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej – poinformowała.
Na czym polegałby NOW, czym by się wyróżniał:
- priorytetowy tryb postępowania – przekształcenie pacjenta z podejrzeniem nowotworu w kluczowy obiekt koordynacji medycznej, aby jak najszybciej przejść od wstępnego rozpoznania do wdrożenia właściwej terapii,
- zasada jednego miesiąca – postawienie celu, w którym cały proces – od momentu wykrycia zmiany do rozpoczęcia leczenia – zamyka się w czasie maksymalnie jednego miesiąca,
- kompleksowość w jednym ośrodku – dążenie do tego, aby diagnostyka i leczenie odbywały się w miarę możliwości w jednej placówce, co ma skrócić czas oczekiwania i docelowo całkowicie wyeliminować kolejki na oddziałach onkologicznych.
Od redakcji
„Menedżer Zdrowia” zwraca uwagę, że sytuacja finansowo-organizacyjna w ochronie zdrowia nie jest konsekwencją działań podjętych (lub nie) w ostatnich miesiącach. Za taki, a nie inny stan rzeczy odpowiadają rządzący wielu kadencji.
Przeczytaj także: „Oddział zamknięty, polityk przyjęty” i „Zdrowie na pokaz”.

