Ostatnia stacja: prohibicja
Niemcy wprowadzają zakaz picia własnego alkoholu na dworcach kolejowych.
W Niemczech, inaczej niż w Polsce, picie alkoholu w przestrzeni publicznej jest co do zasady dozwolone. Jednak te liberalne dotąd przepisy zostaną wkrótce zaostrzone.
Widok osoby popijającej piwo po pracy podczas oczekiwania na pociąg do tej pory nikogo tam nie dziwił. Najpóźniej od połowy października ma to jednak się zmienić. Do tego czasu Deutsche Bahn (DB), niemiecka kolej państwowa, planuje wprowadzić zakaz spożywania własnego alkoholu na wszystkich 5400 należących do niej dworcach.
– Dość tego! Teraz będziemy działać bardziej zdecydowanie. Chcemy więcej porządku i bezpieczeństwa na naszych stacjach oraz w pociągach. Liczy się tylko jedno: ochrona naszych pracowników i podróżnych – mówi w rozmowie z dziennikiem „Bild” Evelyn Palla, szefowa Deutsche Bahn (czyli państwowego, niemieckiego przedsiębiorstwa kolejowego).
Wielka zmiana na niemieckich dworcach kolejowych
Palla zapowiada – o czym informuje także „Gazeta Wyborcza” – modyfikację wewnętrznego regulaminu spółki zaledwie kilka dni po tragicznym incydencie, do którego doszło pod Karlsruhe w południowo-zachodniej części kraju. Ciężko ranny został tam 26-letni konduktor – po napaści przez pijanego, 36-letniego pasażera bez biletu, wypadł z pociągu pędzącego z prędkością 120 km/h.
W lutym inny pracownik niemieckiej kolei został śmiertelnie pobity przez pasażera. Liczba przypadków agresji w pociągach za naszą zachodnią granicą wzrosła w porównaniu z ubiegłym rokiem o 10 procent. Dziennie dochodzi średnio do ponad pięciu ataków na personel kolejowy. Często ranni zostają również funkcjonariusze policji federalnej, odpowiadający za ochronę stacji – w ich przypadku odnotowuje się średnio aż 30 aktów przemocy dziennie.
Od maja pilotażowy zakaz obowiązywał na 30 dworcach
Zapowiedź szefowej DB dotycząca wprowadzenia prohibicji na stacjach nie jest kwestionowana przez żadną z głównych sił politycznych w Niemczech. Kwestią sporną pozostaje jedynie to, kto powinien odpowiadać za egzekwowanie nowego prawa. Evelyn Palla wskazuje, że jeśli przepis wejdzie w życie, to służby ochrony DB, a nie policjanci, powinny dbać o jego przestrzeganie, co popiera m.in. federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU).
Palla podkreśla, że ogólnokrajowy zakaz spożywania własnego alkoholu na dworcach zostanie wdrożony ze względu na pozytywne efekty programu pilotażowego, uruchomionego w maju. Wówczas restrykcjami objęto 30 dużych obiektów, między innymi w Bonn, Bremie, Dortmundzie, Düsseldorfie, Frankfurcie, Hamburgu, Kolonii i Monachium. Wszędzie tam odnotowano spadek liczby przestępstw oraz incydentów z użyciem przemocy.
Co ciekawe, w Berlinie zakaz ten obowiązywał dotąd jedynie na dwóch stacjach (ZOO oraz Dworcu Wschodnim). Jednak i tam od 1 września alkohol ma zostać zakazany na dwóch największych węzłach przesiadkowych – Dworcu Głównym oraz Gesundbrunnen.
Zróżnicowane przepisy w stolicy
Nowe obostrzenia w całym kraju będą dotyczyć wyłącznie ogólnodostępnej przestrzeni publicznej na dworcach – napoje alkoholowe nadal będzie można zamawiać w dworcowych restauracjach i barach. DB nie planuje również wprowadzania takiego zakazu bezpośrednio w pociągach.
Praktyka stosowania przepisów bywa jednak mocno zróżnicowana, co dobrze ilustruje przykład niemieckiej stolicy. O ile w berlińskich pociągach szybkiej kolei miejskiej (S-Bahn) obowiązuje zakaz spożywania wszelkich napojów i jedzenia, o tyle nie dotyczy on składów regionalnych (które poruszają się po tych samych torach i zatrzymują na tych samych stacjach). Z kolei pić wolno w wagonach metra (U-Bahn) oraz na jego stacjach, ale już nie w autobusach i tramwajach (choć na przystankach jest to dozwolone).
Berliński „Tagesspiegel” zauważa, że sytuacja staje się wręcz absurdalna. W stolicy funkcjonuje blisko 170 wspólnych stacji, z których odjeżdżają zarówno pociągi S-Bahn, jak i U-Bahn, a na kilkunastu z nich zatrzymuje się dodatkowo kolej regionalna – co oznacza, że na jednym obiekcie obowiązują wykluczające się zasady.
Jakie kary grożą za złamanie zakazu?
„Gazeta Wyborcza” informuje, że sankcje za złamanie nowych regulacji dworcowych nie będą jednak drastyczne. Początkowo osoba naruszająca przepis otrzyma pouczenie. W przypadku recydywistów interweniować ma policja, usuwając ich z terenu obiektu, a w najbardziej rażących sytuacjach wydawany będzie czasowy zakaz wstępu.
Dla porównania: za złamanie zakazu spożywania alkoholu w berlińskich środkach komunikacji miejskiej grozi mandat w wysokości 50 euro. Bardziej surowo traktowane jest pozostawienie rowerów lub hulajnóg w miejscach do tego nieprzeznaczonych wewnątrz pojazdów (100 euro).
Przeczytaj także: „Paryż bez alkoholu”, „Niemcy zalegalizowali marihuanę” i „Sen o Ameryce”.

.jpg)