Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka

Boża ordynacja ►

Marcin Stępień/Agencja Wyborcza.pl

– In vitro to zabijanie wielu dzieci, żeby jedno się urodziło – grzmiał na Jasnej Górze ojciec Tadeusz Rydzyk. Redemptorysta wszedł w rolę lekarza, ordynując pacjentom teologiczne recepty.

Księża wzięli się za… in vitro.

– Aby mieć dziecko, można je po prostu zaadoptować. Nie trzeba uciekać się do procedur in vitro, nazywanych kłamliwie leczeniem bezpłodności. Warto też zwrócić uwagę na to, że rodzice borykający się z tym problemem mogą wybrać naprotechnologię, która jest w dużym stopniu skuteczna, a jednocześnie zgodna z nauką Kościoła – powiedział biskup Wiesław Szlachetka. Słowa te wygłosił 11 lipca na Jasnej Górze podczas mszy świętej inaugurującej 35. Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja.

Naprotechnologia – co to? 

Naprotechnologia opiera się na metodach naturalnego planowania rodziny, czyli na szczegółowej obserwacji cyklu kobiety i rozpoznawaniu dni płodnych.

Dzień później w tym samym miejscu padły jeszcze bardziej krytyczne słowa. Głos w sprawie metod radzenia sobie z niepłodnością zabrał dyrektor toruńskiej rozgłośni ojciec Tadeusz Rydzyk.

Fragment nagrania poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.

Wideo pochodzi ze strony internetowej www.youtube.com/T8EwKzFny8.

– Rządzący mówią, że urodziło się 14 tys. dzieci dzięki in vitro. Przecież to jest obłuda. In vitro to jest zabijanie wielu dzieci, żeby jedno się urodziło – stwierdził redemptorysta.

– My nie występujemy przeciwko ludziom, tylko w obronie dekalogu. Tam jest przykazanie „nie zabijaj”. I tak trzeba trzymać – stwierdził.

Medycyna kontra mit o „zabijaniu zarodków”

Słowa księży skomentował w TVN24 prof. Piotr Laudański, specjalista w dziedzinie położnictwa i ginekologii, perinatologii oraz endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, założyciel OVIkliniki.

Odniósł się do naprotechnologii.

– My też stosujemy metody oparte na obserwacji cyklu i nie proponujemy in vitro parom, które tego nie potrzebują. Naprotechnologia nie jest jednak alternatywą dla sztucznego zapłodnienia i w wielu sytuacjach pozostaje całkowicie nieskuteczna. Monitorowanie cyklu nie pomoże, jeżeli kobieta cierpi na zaawansowaną endometriozę, ma niedrożne jajowody lub gdy partner zmaga się z bardzo słabą jakością nasienia – stwierdził lekarz.

Wyjaśnił też, że medycyna mówi dziś o leczeniu niepłodności, a nie bezpłodności, jak ujął to duchowny.

– Bezpłodność definiuje się jako stan trwały i nieodwracalny – dotyczy na przykład kobiet urodzonych bez macicy lub po operacji jej usunięcia. Zresztą dziś właściwie odchodzi się już od tego terminu, ponieważ nauka stale idzie do przodu. Wykonuje się już chociażby transplantacje macicy, a mężczyźni z uszkodzonymi gonadami mogą zostać ojcami dzięki dawstwu nasienia – stwierdził.

Co z rzekomym niszczeniem zarodków?

– W Polsce niszczenie zarodków jest ustawowo zabronione. Jeżeli para ma nadliczbowe zarodki, może się ich zrzec, przekazując je do adopcji innym osobom zmagającym się z niepłodnością. Jeśli tego nie zrobi, są one bezpiecznie przechowywane przez 20 lat, a po tym czasie automatycznie trafiają do procedury adopcyjnej – wyjaśnił, podkreślając, że czasem w przestrzeni publicznej mówi się o „zabijaniu”, ponieważ nie wszystkie zarodki przeżywają w warunkach laboratoryjnych.

– Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że z dużym prawdopodobieństwem te same zarodki nie przetrwałyby, gdyby rozwijały się w sposób naturalny w organizmie kobiety – dodał.

Lekarz zwrócił też uwagę na zmieniające się podejście Polaków.

– Bardzo rzadko do mojego gabinetu przychodzą pary mające wątpliwości moralne związane z in vitro. Obserwuję, że między innymi dzięki rządowemu programowi finansowania i rosnącej popularności tej metody coraz mniej osób powiela krzywdzące, nieprawdziwe stereotypy na jej temat – podsumował.

Więcej o programie in vitro

Dzięki funkcjonowaniu rządowego programu leczenia niepłodności w ciągu dwóch lat urodziło się 15 tys. dzieci – informowaliśmy o tym w tekście „Podsumowanie dwóch lat programu in vitro. Na świat przyszło 15 tys. dzieci”.

Program wystartował 1 czerwca 2024 r. Pierwsze dzieci zaczęły przychodzić na świat w marcu 2025 r. Od początku do programu realizowanego w 58 klinikach w całym kraju dołączyło ponad 50 tys. par.

Mogą z niego skorzystać osoby, u których stwierdzono niepłodność lub nieskuteczne leczenie w ciągu 12 miesięcy przed zgłoszeniem, a także pary posiadające zarodki z wcześniejszych procedur. Zapewnia dostęp do maksymalnie 6 procedur in vitro, w tym do czterech cykli z własnymi komórkami rozrodczymi, do dwóch cykli z oocytami od dawczyń oraz do sześciu cykli z dawstwem zarodków.

Program zapewnia też pełne finansowanie zabezpieczenia płodności na przyszłość u osób leczonych onkologicznie, u których to leczenie spowodowało niepłodność. Umożliwia również zamrożenie komórek, z których można skorzystać po zakończeniu terapii. Do tej pory do zabezpieczenia płodności zgłosiło się ponad 2200 osób, a gamety zamroziło ponad 1900.

Na pięcioletni program przeznaczono w budżecie państwa 2,5 mld zł, czyli 500 mln zł rocznie. W ubiegłym roku budżet poszerzono o 100 mln zł. Również na rok 2026 r. do ustawy budżetowej zostało zgłoszone zabezpieczenie środków na ten cel – w wysokości 600 mln zł.

Przeczytaj także: „Podsumowanie dwóch lat programu in vitro. Na świat przyszło 15 tys. dzieci”„Marta Nawrocka przeciw aborcji, za in vitro”, „Aborcja jest zabiciem dziecka?”„Chazan i Bukiel o wierze, aborcji i nagonce na katolickich lekarzy”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: in vitro dziecko dzieci pacjent pacjenci leczenie niepłodności naprotechnologia Radio Maryja Tadeusz Rydzyk Wiesław Szlachetka Piotr Laudański Kościół katolicki Jasna Góra pielgrzymka zarodki ginekologia medycyna bezpłodność spór o in vitro