Informacje o zarobkach lekarzy powiązane z PESEL. Co z ochroną danych osobowych?
Ministerstwo Zdrowia chce umożliwić zbieranie danych o wynagrodzeniach medyków powiązanych z numerem PESEL, aby mieć pełniejszą wiedzę, ile zarabiają. Według resortu pomoże to w kształtowaniu polityki płacowej. Eksperci wskazują na ryzyko niewłaściwego wykorzystania tych informacji.
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka zapowiedziała, że resort zdrowia wyśle wniosek o wpis do porządku obrad Stałego Komitetu Rady Ministrów rozwiązania, które umożliwi zbieranie informacji o wynagrodzeniach medyków przypisanych do numerów PESEL i prawa wykonywania zawodu. Podkreśliła, że dane będą podstawą dla ewentualnych rozwiązań i mechanizmów kształtowania wynagrodzeń. – Medycy mogą pracować w kilku podmiotach, a my chcemy wiedzieć, jak kształtują się zarobki – stwierdziła.
Wynagrodzenia lekarzy w publicznej ochronie zdrowia są bardzo zróżnicowane – od kilku tysięcy złotych dla stażystów i lekarzy bez specjalizacji na etacie do ponad 100 tys. zł miesięcznie w przypadku części specjalistów pracujących na podstawie kontraktów. Te ostatnie mogą opierać się na rozliczeniach za wykonane procedury.
Wynagrodzenia finansowane w wycenie świadczeń
Wynagrodzenia w ochronie zdrowia są finansowane w wycenie świadczeń, za którą odpowiada Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – zbiera ona dane o wynagrodzeniach osób zatrudnionych w podmiotach leczniczych mających umowę z NFZ. Według danych AOTMiT z września 2024 r. mediana kontraktu specjalisty to ok. 24,6 tys. zł, choć najwyższe (1 proc.) sięgają 100–300 tys. zł, a rzeczywiste dochody są trudne do oszacowania ze względu na brak ewidencji czasu pracy i możliwość łączenia kilku kontraktów.
Adwokat dr hab. n. prawnych Radosław Tymiński powiedział, że nie widzi uzasadnionego celu przetwarzania danych o kontraktach lekarzy w powiązaniu z numerami PESEL i prawa wykonywania zawodu. Według niego wyzwaniem są raczej rozbieżności w wysokości wynagrodzeń i możliwość niemalże dowolnego ich kształtowania. – Problem nie leży w tym, ile kto zarabia. To kwestia systemu, który pozwala lekarzowi osiągać zarobki w zależności od liczby wykonanych procedur. Kontrakty mogą być konstruowane tak, że jeden lekarz za te same procedury dostanie 10 tys. zł, a drugi 200 tys. zł. Szpital otrzymuje pieniądze za wykonane procedury, dlatego dyrektor jest skłonny zapłacić dużo lekarzowi, które ma uprawnienia, by je wykonać – wyjaśnił.
Taki system, jego zdaniem, może prowadzić do tego, że pacjenci nie dostają procedury najlepszej dla siebie, ale najbardziej opłacalną dla lekarza. Według Radosława Tymińskiego dostępne narzędzia pozwalają obecnie MZ zbierać dane z placówek medycznych i ustalić płace lekarzy konkretnej specjalizacji, w tym zgromadzić dane o kontraktach. Adwokat wyraził zarazem obawę, że anonimizacja danych może niedostatecznie chronić przed udostępnieniem danych o zarobkach konkretnego medyka.
Dane o zarobkach potrzebne do kształtowania mapy potrzeb zdrowotnych?
Natomiast według dr. Jerzego Gryglewicza z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie dane o kontraktach i umowach medyków mogą być dla resortu zdrowia argumentem podczas rozmów o uregulowaniu wynagrodzeń oraz o kształtowaniu taryf. Tym bardziej że ponad 60 proc. kosztów świadczeń finansowanych przez NFZ to wynagrodzenia. – Wzrost kosztu wynagrodzeń ma wpływ na rentowność świadczeń, co przekłada się na rentowność placówek – zaznaczył.
Według niego dane o zarobkach lekarzy są też potrzebne do kształtowania mapy potrzeb zdrowotnych. Pozwalają bowiem na oszacowanie, które specjalizacje medyczne powinny być preferowane przez resort zdrowia w dłuższej perspektywie. – Lekarze, których brakuje na rynku pracy, mają najwyższe wynagrodzenia – podkreślił, zwracając uwagę, że 10–15 lat temu pediatrzy i interniści zarabiali stosunkowo mało. – Ponieważ w ostatnich latach liczba lekarzy tych specjalizacji zmalała, dyrektorzy szpitali muszą oferować im na tyle atrakcyjne stawki godzinowe, żeby utrzymać funkcjonowanie szpitala – skomentował dr Gryglewicz.
Według eksperta agregowanie danych o umowach i kontraktach w powiązaniu z numerem PESEL i numerem prawa wykonywania zawodu medyków miałoby uzasadnienie pod warunkiem, że dane nie pozwolą na identyfikację konkretnego lekarza. Ponadto dane o zarobkach muszą być anonimizowane, a resort zdrowia powinien uzasadnić szczegółowo cel ich zbierania.
Członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej Damian Patecki przypomniał ujawnianie danych medycznych jednego z lekarzy przez ówczesnego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. To jego zdaniem pokazuje, że nie są one należycie chronione. – Jestem pewien, że dojdzie do wycieku danych osobowych lekarzy – ocenił, komentując plany resortu zdrowia.
Przeczytaj także: „Zarobki lekarzy – za dużo, za mało?”.
PAP

