Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka
Źródło: PAP

Nowa era alzheimera

Archiwum

– Konieczne są zmiany systemowe, które pozwolą wcześniej diagnozować chorobę Alzheimera. Pojawiły się nowe terapie, ale aby pacjenci mogli z nich skorzystać, konieczne jest przygotowanie całego systemu do wcześniejszego rozpoznawania tego schorzenia – ocenia prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

  • 22 lipca przypada Światowy Dzień Mózgu

– Możemy mówić o początku nowej ery w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera. Przez wiele lat dysponowaliśmy przede wszystkim lekami łagodzącymi objawy otępienia. Obecnie po raz pierwszy pojawiły się terapie wpływające na jeden z mechanizmów rozwoju tego schorzenia, które mogą spowalniać jego postęp u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów – mówi prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

W jej ocenie jest to bardzo ważna zmiana, ale jednocześnie ogromne wyzwanie dla całego systemu ochrony zdrowia.

Jak wyjaśnia specjalistka, nowe terapie mogą być stosowane wyłącznie u osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi lub z łagodnym otępieniem w przebiegu choroby Alzheimera, po uprzednim potwierdzeniu obecności patologicznych złogów beta-amyloidu odkładających się w mózgu.

– Jeśli pacjent trafia do neurologa dopiero wtedy, gdy otępienie jest już zaawansowane, nie ma możliwości zastosowania tych leków. Ponadto wczesne rozpoznanie daje pacjentom czas na wdrożenie interwencji niefarmakologicznych, ma zatem bardzo istotne znaczenie – podkreśla.

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz dodaje, że obecnie duża część chorych otrzymuje diagnozę zbyt późno – często dopiero w momencie, gdy zaburzenia poznawcze wyraźnie ograniczają codzienne funkcjonowanie.

– Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa, a także odpowiednie przygotowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej do wczesnego wyłapywania niepokojących objawów – ocenia ekspertka, przypominając, że do niedawna potwierdzenie choroby Alzheimera wymagało przede wszystkim badania płynu mózgowo-rdzeniowego albo specjalistycznej pozytonowej tomografii emisyjnej (PET). Badania te nadal stanowią podstawę diagnostyki, a potwierdzenie w jednym z nich obecności blaszek amyloidowych jest konieczne do wdrożenia terapii przeciwciałami antyamyloidowymi.

– Jednak coraz większe znaczenie zyskują biomarkery oznaczane we krwi, przede wszystkim fosforylowane białko tau, a zwłaszcza p-tau217. To ogromny krok naprzód, ponieważ pobranie krwi jest znacznie mniej inwazyjne i łatwiejsze do przeprowadzenia u większej liczby pacjentów – wyjaśnia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

Nowy test krwi określa ryzyko rozwoju choroby Alzheimera u osób zdrowych
Nowy test krwi określa ryzyko rozwoju choroby Alzheimera u osób zdrowychWysoki poziom biomarkera o nazwie p-tau217 we krwi pozwala określić nawet z dziesięcioletnim wyprzedzeniem ryzyko rozwoju choroby Alzheimera u pacjentów, którzy nie wykazują jeszcze żadnych problemów poznawczych.

Specjalistka zaznacza zarazem, że biomarkery nie zastępują oceny klinicznej i stanowią badanie dodatkowe, służące określeniu etiologii zaburzeń poznawczych. Nie rekomenduje się ich oznaczania u osób zdrowych, nieuskarżających się na problemy z pamięcią. Natomiast u pacjentów zgłaszających trudności z pamięcią lub innymi funkcjami poznawczymi badania biomarkerów mogą znacząco usprawnić proces diagnostyczny.
– Warto też pamiętać, że w ramach programu „Moje zdrowie” u osób w wieku 60 lat lub starszych przewidziano ocenę funkcji poznawczych. Dzięki temu lekarz rodzinny ma szansę zauważyć niepokojące objawy i skierować pacjenta na dalsze badania – zaznacza prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.
Program ten jest dostępny dla wszystkich ubezpieczonych po 20. roku życia – w wieku od 20 do 49 lat badania kontrolne przysługują co pięć lat, a od 50. roku życia – co trzy lata.
– Największym wyzwaniem jest przygotowanie całego systemu do wcześniejszego rozpoznawania choroby oraz wdrażania nowych terapii. Potrzebujemy dobrze zorganizowanej ścieżki diagnostycznej – od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, przez ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, aż po wyspecjalizowane ośrodki zajmujące się diagnostyką i leczeniem chorób prowadzących do otępienia – tłumaczy ekspertka.
W opinii prof. Haliny Sienkiewicz-Jarosz drugim ogromnym wyzwaniem pozostają kadry. Według dostępnych danych w Polsce jest nieco ponad cztery tysiące neurologów, a około jednej trzeciej czynnych zawodowo specjalistów osiągnęło już wiek emerytalny.
– Rosnąca liczba pacjentów z chorobami otępiennymi i innymi schorzeniami neurologicznymi będzie wymagała nie tylko większej liczby lekarzy, ale również pielęgniarek neurologicznych, neuropsychologów, logopedów, fizjoterapeutów, terapeutów zajęciowych i pracowników socjalnych – wymienia profesor Halina Sienkiewicz-Jarosz, podkreślając przy tym, że nowoczesna opieka neurologiczna musi być zespołowa i kompleksowa.
Jej zdaniem ogromne znaczenie ma również zabezpieczenie odpowiednich środków na diagnostykę i leczenie chorób neurologicznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jest to warunek niezbędny do tego, aby pacjenci mogli w pełni korzystać z możliwości współczesnej medycyny.

Przeczytaj także: „Coraz więcej chorób mózgu. Neurolodzy wskazują kierunki działań”„Nowy test krwi określa ryzyko rozwoju choroby Alzheimera u osób zdrowych”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Wywiady Aktualności
Tagi: Halina Sienkiewicz-Jarosz choroba Alzheimera objawy alzheimera wczesne objawy alzheimera leczenie alzheimera nowe leki na alzheimera testy z krwi na alzheimera p-tau217 otępienie demencja neurologia Polski Dzień Mózgu Światowy Dzień Mózgu diagnostyka alzheimera badania krwi na demencję Narodowy Fundusz Zdrowia NFZ Moje zdrowie medycyna zdrowie psychiczne zaburzenia pamięci neurolog opieka nad seniorem zdrowie seniora pismo Polityka dojrzałość