Edukacji zdrowotnej trzeba nadać wyższy status
O losie przedmiotu edukacja zdrowotna decydowały nie tylko kontrowersje wokół części treści, lecz także jego niski status w praktyce szkolnej, ograniczone przygotowanie kadry i silnie spolaryzowana debata publiczna – wynika z badania przeprowadzonego przez studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pod kierunkiem dr. Andrzeja Jarynowskiego.
Edukacja zdrowotna miała uporządkować i wzmocnić obecność treści związanych z profilaktyką, zdrowiem publicznym i bezpieczeństwem zdrowotnym uczniów. Raport z badania społecznego przeprowadzonego przez studentów „Wdrożenie przedmiotu edukacja zdrowotna w roku szkolnym 2025/2026” nie kwestionuje zasadności tego kierunku. Przeciwnie, pokazuje, że szkoła pozostaje jednym z kluczowych miejsc budowania wiedzy o zdrowiu fizycznym, psychicznym i społecznym. Jednocześnie między założeniami reformy a praktyką szkolną pojawiła się wyraźna luka.
– Już dane z pierwszego etapu wdrożenia pokazują skalę trudności: frekwencja na zajęciach w szkołach podstawowych wyniosła 40,4 proc., a sam przedmiot oferowało 65 proc. szkół podstawowych – wylicza dr Andrzej Jarynowski z Wydziału Nauk o Zdrowiu UMW.
W ocenie autora tak ograniczony udział może prowadzić do nierównego dostępu uczniów do ważnych treści prozdrowotnych.
Między założeniami a praktyką
Jedną z najważniejszych barier wskazanych w raporcie jest nieobowiązkowy charakter przedmiotu. Z badania wynika, że fakultatywność przełożyła się zarówno na niższą frekwencję, jak i na sposób postrzegania edukacji zdrowotnej w szkołach. Nauczyciele zwracali uwagę, że bywa ona traktowana jako zajęcia o niższym priorytecie niż przedmioty egzaminacyjne albo jako uzupełnienie planu lekcji.
Zdaniem badaczy taka pozycja systemowa osłabia znaczenie przedmiotu, utrudnia jego organizację i może zmniejszać motywację uczniów do uczestnictwa. Dlatego wśród rekomendacji pojawia się postulat nadania edukacji zdrowotnej wyższej rangi i rozważenia jej obowiązkowego charakteru. Bez takiego wzmocnienia trudno będzie osiągnąć zakładane cele zdrowotne i edukacyjne.
Drugim istotnym problemem są ograniczenia kadrowe.
– Aż 59 proc. badanych nauczycieli zadeklarowało brak udziału w szkoleniach z zakresu edukacji zdrowotnej – wskazuje ekspert.
– Jednocześnie część treści, zwłaszcza dotyczących zdrowia psychicznego, została uznana za szczególnie wymagającą pod względem kompetencji komunikacyjnych i przygotowania merytorycznego.
Autorzy zwracają też uwagę na niedostatek materiałów dydaktycznych i brak stabilnego zaplecza organizacyjnego. Niedawno pojawił się pierwszy podręcznik do edukacji zdrowotnej dla nauczycieli przygotowany przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, ale nadal brakuje opracowań dla uczniów, zwłaszcza szkół podstawowych.
W efekcie wdrożenie przedmiotu w wielu miejscach było nierówne, a jakość realizacji zależała od lokalnych warunków i indywidualnego przygotowania nauczycieli. Z raportu jasno wynika, że skuteczność programu wymaga nie tylko odpowiednich zapisów formalnych, lecz także realnego wsparcia kadry i lepszych narzędzi do pracy.
Spór o treści
Raport pokazuje również, że istotną barierą wdrożenia były napięcia społeczne wokół wybranych obszarów programu. Najwięcej kontrowersji dotyczyło treści związanych z seksualnością, dojrzewaniem, antykoncepcją, typologią współczesnych rodzin czy tożsamością płciową. To właśnie wokół tych zagadnień koncentrowała się duża część debaty publicznej, co w wielu przypadkach wpływało na decyzje rodziców dotyczące udziału dzieci w zajęciach.
Autorzy raportu podkreślają, że brak przejrzystej komunikacji programu oraz ograniczone zaufanie między szkołą a rodzicami mogły sprzyjać narastaniu obaw i wzmacniać napięcie wokół całego przedmiotu.
– Uczynienie przedmiotu obowiązkowym w jego rdzeniu to podstawa, nawet kosztem modyfikacji treści uznawanych przez część rodziców za kontrowersyjne, takich jak zagadnienia związane z seksualnością czy zdrowiem psychicznym, także ze względu na ograniczenia kompetencyjne nauczycieli – podkreśla dr Jarynowski. – Kilka rozwiązań kompromisowych, wypracowanych metodą Delphi, zostało przedstawionych w raporcie – dodaje.
W rekomendacjach wyraźnie wybrzmiewa także potrzeba większej transparentności. Raport wskazuje na zasadność udostępniania rodzicom szczegółowych informacji o programie dla konkretnych klas, materiałach dydaktycznych i metodach pracy jeszcze przed rozpoczęciem zajęć. Autorzy sugerują również takie rozwiązania organizacyjne, które pozwolą zachować zdrowotny i profilaktyczny rdzeń przedmiotu, a jednocześnie ograniczą ryzyko eskalacji konfliktu wokół jego najbardziej spornych elementów.
– Trudności miały także wymiar czysto organizacyjny – dodaje dr Jarynowski. – Planowanie zajęć na skrajnych godzinach, bardzo wcześnie rano lub późnym popołudniem, mogło zniechęcać do uczestnictwa nawet tych rodziców i uczniów, którzy nie kwestionowali sensu samego przedmiotu.
Autorzy zalecają więc takie układanie planu lekcji, aby edukacja zdrowotna nie była traktowana jako zajęcia drugorzędne ani organizacyjnie odsuwane na margines szkolnego dnia.
Debata i dezinformacja
Jednym z ważniejszych elementów raportu jest analiza debaty publicznej wokół edukacji zdrowotnej. Z badania 4490 wpisów w X z okresu od 1 września 2025 r. do 10 stycznia 2026 r. wynika, że temat był silnie spolaryzowany, a rozmowa o profilaktyce i zdrowiu często ustępowała miejsca narracjom politycznym i światopoglądowym. W ocenie autorów utrudniało to prowadzenie spokojnej, merytorycznej dyskusji i zwiększało ryzyko obiegu niesprawdzonych lub uproszczonych informacji. Dlatego w rekomendacjach mocno akcentowana jest potrzeba wzmacniania odporności na dezinformację zdrowotną.
– Chodzi zarówno o rozwijanie umiejętności krytycznej oceny źródeł informacji, jak i o budowanie bardziej wiarygodnej komunikacji instytucjonalnej wokół edukacji zdrowotnej – wyjaśnia dr Jarynowski.
Jednocześnie wskazuje on na potrzebę większego zaangażowania instytucji zdrowia publicznego, postrzeganych jako neutralne światopoglądowo, w porządkowanie standardów wiedzy i wspieranie jakości działań edukacyjnych.
Z całego badania wynika, że głównym wyzwaniem nie jest sama idea edukacji zdrowotnej, lecz sposób jej wdrażania. Przedmiot wymaga silniejszego umocowania w systemie, lepszego przygotowania kadry, stabilniejszego zaplecza organizacyjnego oraz bardziej przejrzystej komunikacji społecznej. Dopiero połączenie tych elementów może stworzyć warunki, w których edukacja zdrowotna będzie realizować swój podstawowy cel: wzmacnianie kompetencji zdrowotnych uczniów i wspieranie nowoczesnej profilaktyki w środowisku szkolnym.
Raport ma charakter analizy wieloźródłowej i łączy dane ilościowe z jakościowymi. Autorzy wykorzystali wyniki ankiet, wywiadów indywidualnych i grupowych, analizę debaty prowadzonej w mediach społecznościowych i tradycyjnych oraz przegląd materiałów dotyczących organizacji i społecznego odbioru edukacji zdrowotnej, a także narzędzia oparte na dużych modelach językowych wspierające analizę materiału.
Przeczytaj także: „Edukacja zdrowotna – szkoły czekają na decyzję”, „Edukacja zdrowotna obowiązkowa od marca?”, „Edukacja zdrowotna – kompromisy”.

