Brak limitów świadczeń w NFZ nie jest rozwiązaniem
– Odrywamy się od standardów diagnostyczno-terapeutycznych – oceniła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, podkreślając, że wysoka preskrypcja skierowań na wysokospecjalistyczne badania nie ma uzasadnienia klinicznego.
– Brak limitów finansowych na świadczenia opieki zdrowotnej nie jest receptą dla jej sprawnego funkcjonowania – mówiła w TOK FM dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. Narodowy Fundusz Zdrowia, szukając oszczędności, zapłaci mniej za świadczenia wykonane ponad limit zapisany w kontrakcie.
Limity w AOS
To już oficjalnie – 31 marca opublikowano zarządzenie nr 34/2026/DSOZ prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniające zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna.
W wyniku konsultacji zmieniono termin wejścia w życie zarządzenia,
wskazując na świadczenia udzielone od 1 kwietnia 2026 r. (pierwotnie
nowe reguły rozliczeń obowiązywać miały od początku 2026 r.) i
podwyższono współczynniki, które będą miały zastosowanie do finansowania
świadczeń wykonanych ponad limit określony w umowach z 0,4 do:
- 0,5 dla badań tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego,
- 0,6 dla badań endoskopowych: gastroskopii i kolonoskopii.
– Będąc świadkiem i trochę współuczestnikiem procesu zmian w NFZ za każdym razem miałam wątpliwości i zadawałam pytanie, czy nielimitowość świadczeń jest tym, czego potrzebujemy w dobrym zabezpieczeniu potrzeb zdrowotnych – stwierdziła ekspertka.
– Gdy mówimy, że jesteśmy przerażeni tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie płacił za np. badania radiologiczne, to nie zadajemy sobie pytania, czy każde wykonywane dziś badanie jest potrzebne – wskazała dr Gałązka-Sobotka.
Na pytanie, dlaczego akurat podała przykład radiologii, ekspertka odparła, że wysokospecjalistyczne badania obrazowe – w szczególności tomografia komputerowa – nie mają neutralnego wpływu na nasze zdrowie.
– Radiologia jest szczególnie wrażliwa z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa zdrowotnego. A tymczasem potroiliśmy dawkę promieniowania radiologicznego przypadającego na jednego mieszkańca naszego kraju – powiedziała dr Gałązka-Sobotka.
– Nielimitowe świadczenie badań obrazowych sprawiło, że dostaniemy skierowanie na tomograf lub rezonans z powodu każdego problemu – oceniła. Jej zdaniem wysoka preskrypcja skierowań na wysokospecjalistyczne badania nie ma uzasadnienia klinicznego.
Jak dodała, nielimitowość wygenerowała mechanizmy, w których oderwaliśmy się od wskazań.
Odwrotna sytuacja, jak zaznaczyła ekspertka, jest w poradniach alergologicznych. – Tutaj cięcie nadwykonań jest rzeczywiście bardzo ryzykowne dla pacjenta, który ma się odczulać. Dla niego potrzeba nawet kilkunastu wizyt – podkreśliła dr Gałązka-Sobotka.
Przeczytaj także: „A jednak limity” i „Zdrowotne porządki”.
Więcej o zmianach w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej po kliknięciu w poniższy baner.
TOK FM

