Dlaczego warto szkolić kadry medyczne na wypadek wojny?
W „Menedżerze Zdrowia” publikujemy zalecenia do podjęcia działań przygotowawczych w zakresie bezpieczeństwa placówek medycznych, pokazując, że to, co wcześniej było teoretycznym rozważaniem o ochronie ludności, które kojarzono jedynie wcześniej z działaniami wojskowymi, stało się codzienną praktyką operacyjną tysięcy centrów medycznych oraz zakładów pracy.
W tekście „Co, gdy zaatakują z powietrza?” opisaliśmy zebrane przez Polski Innowacyjny Klaster Medyczny (PIKMED) doświadczenia partnerów z Ukrainy.
W poniższym tekście publikujemy zalecenia do podjęcia działań przygotowawczych w zakresie bezpieczeństwa placówek medycznych. Pokażemy, że to, co wcześniej było teoretycznym rozważaniem o ochronie ludności, które kojarzono jedynie wcześniej z działaniami wojskowymi, stało się codzienną praktyką operacyjną tysięcy centrów medycznych oraz zakładów pracy.
Nowa logika bezpieczeństwa i zmienny teatr wojny
Ukraińskie centra pomocy medycznej, zwłaszcza w obwodach donieckim, zaporoskim i chersońskim, musiały wdrożyć systemy ochrony pracowników wykraczające daleko poza standardowe procedury BHP i ochrony przeciwpożarowej. Dla placówek medycznych oznacza to zasadniczą zmianę logiki bezpieczeństwa, bo współczesny teatr wojny uległ całkowitej zmianie.
W praktyce granice strefy działań bojowych, zwanej kill zone, są zmienne: zależą od zasięgu dronów, warunków terenowych, nasycenia środkami walki radioelektronicznej, dostępności osłon oraz od tego, czy dana droga, stacja, magazyn, zakład lub linia energetyczna ma znaczenie logistyczne. Pracownicy placówek medycznych mogą zostać narażeni nie tylko w czasie masowego ataku rakietowego, lecz także w trakcie rutynowego przejazdu między placówkami medycznymi, dowozu leków i pożywienia, ich rozładunku, naprawy sieci energetycznych i wodociągowych.
Zagrożenie w drodze – lekcje z ataków dronowych
Raport Misji Monitorującej Prawa Człowieka ONZ w Ukrainie dotyczący dronów krótkiego zasięgu pokazuje, że od lutego 2022 r. do kwietnia 2025 r. ataki dronowe zabiły co najmniej 395 cywilów i zraniły 2635 osób; w rządowo kontrolowanych regionach przyfrontowych odnotowano setki ataków na samochody, autobusy, karetki, pieszych, rowerzystów, pracowników w ogrodach i polach, pracowników pomocy humanitarnej oraz osoby świadczące podstawowe usługi. Ta statystyka dobrze pokazuje, dlaczego ochrona pracowników musi obejmować nie tylko budynek zakładu, ale też trasę dojazdu, procedurę postoju, łączność, czas reakcji i prawo do przerwania pracy. Konieczne są również specjalistyczne szkolenia pracowników i udokumentowane zapoznanie ich z procedurą, a kluczowym elementem jest okresowa powtarzalność tych szkoleń i weryfikacja ustalonych procedur.
Od procedur prawnych do infrastruktury
Kodeks Obrony Cywilnej Ukrainy nakłada na podmioty medyczne i gospodarcze między innymi obowiązek przygotowania własnych obiektów do obrony cywilnej oraz zapewniania pracownikom środków ochrony indywidualnej. Przekłada się to na konieczność opracowania dokumentów wewnętrznych: plan reagowania na sytuacje nadzwyczajne, instrukcję działania, wskazanie osób odpowiedzialnych, wyznaczenie punktów schronienia w wypadku ewakuacji wewnętrznej (miejsc doraźnego schronienia – MDS) i opracowanie trasy do schronu. Najważniejsze jest skrócenie czasu od sygnału zagrożenia do znalezienia osłony.
Fundamentem inwestycji ochrony pracowników i pacjentów stała się szybka adaptacja infrastruktury podziemnej (certyfikacja pomieszczeń piwnicznych jako obiektów podwójnego zastosowania – dual use).
Mikroskala inwestycji: doraźna, miejscowa, krótkoterminowa (zgromadzenie zapasów leków, środków opatrunkowych oraz urządzeń technicznych), długoterminowa (podział działań i obszarów odpowiedzialności, szkolenie personelu, przygotowanie i certyfikacja miejsc schronienia).
Makroskala inwestycji: opracowanie dróg ewakuacji lokalnej, przystosowanie do współpracy z innymi partnerami w ramach szerszego systemu, zdefiniowanego w doktrynie krajowej.
Planowanie operacji szpitalnych w czasie zagrożenia wojennego to przejście od opieki medycznej do logistyki wojskowej. Stabilność placówki opiera się na trzech „A”:
- autonomii (energia, woda, środki łączności),
- adaptowalności (triaż, kontrola uszkodzeń, wyszkolony personel),
- antykruchości (rezerwy zasobów i duplikacja funkcji, MDS).
Jedynie wczesne przygotowanie się pozwala systemowi medycznemu nie tylko przetrwać, ale stać się filarem obronności państwa.
W tej rzeczywistości inwestycje w ochronę obiektów oraz szkolenia pracowników są nie tylko dodatkiem do bezpieczeństwa pożarowego i technicznego, lecz warunkiem ciągłości działania.
Autorzy artykułu (z „Menedżera Zdrowia” 2–2026):
- st. bryg. w st. spocz. dr inż. Wojciech Jarosz, Instytut Bezpieczeństwa i Odporności, były prorektor Szkoły Głównej Służby Pożarniczej,
- Tomasz Szelągowski, prezes zarządu, Polski Innowacyjny Klaster Medyczny (PIKMED), ekspert rynku zdrowia, konsultant i trener w zakresie przywództwa, rozwoju osobistego i relacji interpersonalnych, publicysta, współautor Białej Księgi Zdrowego i Aktywnego Starzenia się,
- Yurij Lykhovskyi, mjr rez. Służby Medycznej Sił Zbrojnych Ukrainy, lekarz specjalista pulmonolog, kierownik punktu medycznego Polsko-Ukraińskiego Batalionu Wielonarodowych Sił Pokojowych KFOR w Kosowie w 2008 r., były ordynator Szpitala Klinicznego Kancelarii Prezydenta Ukrainy, autor i współautor ponad dziesięciu publikacji naukowych.
Przeczytaj także: „Rosja celowo atakuje ukraińskie szpitale” i „Jak szybko i bezpiecznie ewakuować szpital?”.

