Znikające porodówki — już co czwarta zamknięta
W ciągu ostatnich 15 lat zlikwidowano jedną czwartą porodówek, a liczba urodzeń dzieci spadła z 413 tys. w 2010 r. do 238 tys. w roku 2025 — wynika z danych Ministerstwa Zdrowia i GUS.
Liczba porodówek zmniejszyła się z 406 w 2010 r. do 305 w listopadzie 2025 — wynika z danych Ministerstwa Zdrowia przedstawionych w lutym br. na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjenta.
W 2020 r. zamknięto 12 oddziałów ginekologiczno-położniczych, w 2021 r. - 10, a w 2022 r. - 11. Porodówki zamykano w kolejnych latach: w 2023 r. - 7, w roku 2024 - 11, a w 2025 r. - 27.
„Menedżer Zdrowia” jako pierwszy podniósł problem, wielokrotnie zwracając uwagę na „znikające porodówki”. Pisaliśmy o problemie już siedem lat temu, kiedy to w wyniku spadku urodzeń i braków kadrowych zaczynały zawieszać działalność pierwsze oddziały porodowe, najpierw na Opolszczyźnie Opustoszałe porodówki na Opolszczyźnie a następnie w lubuskim Kolejny szpital rezygnuje z porodówki i w Wielkopolsce Puste porodówki.
W 2020 roku „Menedżer Zdrowia” podał pierwszę, stworzoną przez Lewicę, mapę porodówek do zamknięcie Lewica opublikowała mapę porodówek do likwidacji .
Temat powrócił ze zdwojoną siłą kiedy to nasza redakcja opublikowała pierwszą Lista porodówek do zamknięcia analizując bardzo dokładnie dane z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Teraz Ministerstwo Zdrowia podało, że w samym tylko styczniu 2026 r. zamknięto trzy porodówki, a 12 — zawieszono. W ostatnich dwóch latach — 2024, 2025 z mapy zniknęło kolejnych 37 oddziałów porodowych.
Mniej dzieci...
W ciągu 15 lat (od roku 2010 do roku 2025) liczba urodzeń spadła z 413 tys. do 238 tys. rocznie — wynika z danych GUS. W 2020 r. urodziło się natomiast 355 tys. dzieci.
Oddziały ginekologiczno-położnicze, na których rodzi się mało dzieci zadłużają się. NFZ płaci za wykonane świadczenia, czyli w tym przypadku za porody. Tymczasem szpital musi opłacać kadry, m.in. dyżurujących lekarzy i położne, nawet jeśli porody się nie odbywają. Według MZ średnie obłożenie na oddziałach położniczych w 2024 r. wyniosło niecałe 60 proc. NFZ płaci szpitalowi ok. 12 tys. zł za poród i za opiekę neonatologiczną.
Mniej oddziałów...
Według Bernadety Skóbel ze Związku Powiatów Polskich przyczyną zamykania oddziałów położniczych jest przede wszystkim demografia. — Szpitale powiatowe utrzymują porodówki, mimo braku rentowności, jeśli taka jest potrzeba – mówiła w styczniu.
Zaznaczyła przy tym, że system finansowania sprzyja obecnie monospecjalistycznym szpitalom, które mają dobrze wyspecjalizowane oddziały.
Z kolei prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku Joanna Pietrusiewicz w lutym podkreślała, że nawet najwyżej ocenione przez kobiety porodówki są zamykane, bo przy obecnej demografii nie są w stanie się utrzymać.
Dodała, że szpitale podkreślają, że wycena porodu przy obecnej demografii jest niewystarczająca.
Od lutego NFZ finansuje tzw. pokoje narodzin, które mają się odbywać pod opieką położnej w szpitalach bez porodówek, które są oddalone ponad 25 km od najbliższego szpitala z oddziałem położniczo-ginekologicznym.
Przeczytaj także: „Co z porodówką w Lesku?”, „Plan opieki przedporodowej i plan porodu – standard opieki okołoporodowej ”, „Porody uliczne – ile ich jest”, „Kiedy porody będą się opłacać?”.
Menedżer Zdrowia, PAP
