Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka
Źródło: PAP

Leczenie za wszelką cenę?

123RF

Dyrekcja szpitala powiatowego w Bartoszycach próbuje przetrwać, łącząc trzy oddziały w jeden. Powód? Brak rąk do pracy, a jeśli już się znajdą, to wyciągają z kasy fortuny.

Od 1 sierpnia w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Bartoszycach dojdzie do fuzji trzech jednostek:

  • Oddziału Chorób Wewnętrznych (z Salą Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego),
  • Oddziału Chorób Płuc,
  • Oddziału Nefrologicznego.

Dlaczego? 

Bo placówka zmaga się z potężnym zadłużeniem sięgającym 90,7 mln zł (co czyni ją najbardziej zadłużoną w województwie warmińsko-mazurskim), a konsolidacja ma pomóc jej utrzymać się na rynku.

wyniku zmian ubędzie dziesięć łóżek, a sześć pielęgniarek trafi do pracy na innych oddziałach.

Dyrektor szpitala Beata Deka podkreśliła, że restrukturyzacja nie jest wyborem, lecz konsekwencją wieloletnich problemów.

– Braki kadrowe osiągnęły poziom, którego nie jesteśmy w stanie uzupełnić, a za nimi idą coraz większe trudności finansowe. Musimy powiedzieć to otwarcie: przyszedł czas na odważne decyzje. Przez wiele lat próbowano utrzymać dotychczasowy model funkcjonowania szpitala, choć realia wokół nas całkowicie się zmieniły. Dziś nie możemy już udawać, że nic się nie dzieje. Utrzymanie status quo nie jest możliwe. Teraz nie walczymy o zachowanie obecnej struktury, ale o utrzymanie szpitala – wyjaśniła dyrektor.

Sytuacja kadrowa jest krytyczna. Do samodzielnego działania nefrologii potrzeba 4–5 specjalistów, tymczasem lecznica ma ich zaledwie dwóch. Na oddziale chorób płuc w pełni dyspozycyjny jest tylko jeden lekarz, którego na część etatu wspomaga emerytowana lekarka.

– Na wszelkie sposoby szukaliśmy lekarzy, ale nikt się nie zgłosił. Jesteśmy małym miastem, mamy kilka kilometrów do rosyjskiej granicy, nie ma tu tłumów chętnych do pracy – wyjaśniła Beata Rewucha, zapewniając jednocześnie, że połączenie oddziałów zabezpieczy ciągłość leczenia i opiekę nad pacjentami.

Fuzja ma również ułatwić przejście zbliżającej się procedury autoryzacji przez Narodowy Fundusz Zdrowia, która jest warunkiem dalszego finansowania placówki.

Równolegle bartoszycki szpital mierzy się z ogromnymi kosztami personelu.

Z oficjalnych danych wynika, że w maju specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu zarobił tam 113 tys. zł, a lekarz nefrolog – 105 tys. zł. Trzeci w zestawieniu jest chirurg z miesięcznym kontraktem opiewającym na 90 tys. zł.

– W służbie zdrowia to pracownik rządzi pracodawcą. Gdybyśmy nie płacili takich stawek, nie mielibyśmy tych specjalistów i wówczas oddziały w ogóle przestałyby istnieć – skomentowała zarobki naczelna pielęgniarka Beata Rewucha.

Dyrektor szpitala nie odniosła się do tych doniesień.

Przeczytaj także: „Koniec bilokacji lekarzy”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Bartoszyce szpital w Bartoszycach Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Bartoszycach Beata Deka lekarz lekarze służba zdrowia zarobki lekarzy pensje lekarzy długi szpitali kryzys w służbie zdrowia Narodowy Fundusz Zdrowia Ministerstwo Zdrowia lekarze specjaliści nefrologia interna choroby płuc porodówka likwidacja oddziałów finanse publiczne