Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka

Krople w morzu potrzeb

123RF

Nowoczesne krople do oczu hamujące wady wzroku u najmłodszych nie trafią na razie na listę leków refundowanych. Prezes AOTMiT uznał, że choć preparat działa, korzyść jest na tyle niewielka, że państwo pozostanie przy finansowaniu sprawdzonych okularów oraz tańszych kropli przygotowywanych w aptekach.

Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nie rekomendował (w rekomendacji nr 91/2026 z 21 lipca 2026 r.) objęcia refundacją produktu leczniczego Miofree (atropina) w aptece na receptę w całym zakresie zarejestrowanych wskazań i przeznaczeń – dokument w całości znajduje się na dole artykułu.

Szczegóły

Sprawa dotyczy leku Miofree – kropli do oczu z atropiną w niskim stężeniu, przeznaczonych dla dzieci i młodzieży od 6. do 18. roku życia (a w uzasadnionych przypadkach także młodszych). Preparat ma hamować postęp krótkowzroczności. Producent starał się o pełną refundację apteczną na receptę.

Dziś mali pacjenci w Polsce mają dostęp do dwóch rozwiązań finansowanych ze środków publicznych: tradycyjnej korekcji optycznej (okulary lub soczewki) oraz tzw. leku recepturowego, czyli kropli z atropiną przygotowywanych bezpośrednio w aptece. Choć międzynarodowe wytyczne medyczne jasno wskazują, że atropina w małym stężeniu (0,01 proc.) to jedyna skuteczna opcja farmakologiczna – uzupełniana co najwyżej przez specjalistyczne soczewki (na przykład typu DIMS) – urzędnicy postanowili nie dokładali do tego zestawu gotowego preparatu z fabryki.

Co wynika z liczb?

Sama skuteczność leku nie budzi wątpliwości, choć jej skala pozostaje skromna. Analiza 16 badań klinicznych wykazała, że krople rzeczywiście spowalniają pogarszanie się wzroku:

  • Po roku stosowania różnica w wadze wzroku między dziećmi biorącymi atropinę a grupą przyjmującą placebo wyniosła średnio 0,11 dioptrii (WMD = 0,1114 D; p = 0,0141$).
  • Po dwóch latach efekt ten nieznacznie wzrósł – do niecałych 0,13 dioptrii (WMD = 0,1289 D; p = 0,0410$).

Różnica jest zatem istotna statystycznie, ale w codziennym życiu – niewielka. Podobnie rzecz się ma z długością gałki ocznej, której wzrost lek również ograniczał. Co ważne, preparat okazał się bezpieczny: działania niepożądane (takie jak światłowstręt, podrażnienia czy gorsze widzenie z bliska) występowały rzadko, były łagodne, a rezygnacje z terapii należały do wyjątku. Sam lek nie wpłynął jednak zauważalnie na ogólną jakość życia dzieci.

Rachunek korzyści i niepewności

Dlaczego zatem lek nie dostanie dopłaty?

Decydujące okazały się wyliczenia ekonomiczne.

Z analiz wynika, że zamiana zwykłych okularów na krople Miofree wiąże się ze wzrostem kosztów, choć daje lepsze efekty medyczne (wskaźnik ICUR wyniósł 5950,45 zł za rok życia skorygowany jego jakością). Z kolei w zestawieniu z kroplami robionymi w aptece, nowy preparat miałby być tańszy, generując dla budżetu państwa oszczędności rzędu 10–14,7 mln zł rocznie w pierwszych pięciu latach.

Problem w tym, że AOTMiT powzięła spore wątpliwości co do tego, jak producent oszacował rzeczywiste koszty aptecznej atropiny recepturowej. To z kolei podważyło wiarygodność całego wyliczenia oszczędności.

Ostatecznie prezes agencji uznał, że finansowanie leku jest niezasadne. Złożyły się na to fakt, że potrzeba zdrowotna dzieci jest już częściowo zaspokojona (przez okulary i lek z apteki), niewielki realny wpływ kropli na zahamowanie wady oraz niepewne szacunki finansowe.

Decyzja ta zapadła w kontrze do Rady Przejrzystości, która wydała w tej sprawie opinię pozytywną.


Dokument w całości poniżej.



Przeczytaj także: „Decyzja wagi ciężkiej”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności