Darmowe, czyli coraz droższe – leki dla seniorów
Od 0,5 do nawet 1,8 mld złotych mogą przynieść zmiany w refundacji bezpłatnych leków dla osób powyżej 65. roku życia.
Wynika to z analizy Narodowego Funduszu Zdrowia, do której dotarła „Rzeczpospolita”.
Program darmowych medykamentów dla seniorów generuje coraz wyższe wydatki, mimo że liczba korzystających z niego pacjentów nie rośnie w tak szybkim tempie. Z tego powodu od dłuższego czasu trwa dyskusja o konieczności modyfikacji dotychczasowego modelu. Chodzi o recepty z uprawnieniem „S”, czyli bezpłatne preparaty wydawane w aptekach osobom, które ukończyły 65. rok życia. Z ustaleń dziennika wynika, że taki krok planuje w najbliższym czasie Ministerstwo Zdrowia.
W ubiegłym roku łączny koszt tego projektu – połączonego z bezpłatnymi lekami dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia oraz kobiet w ciąży – wyniósł 3,7 mld zł. Dla porównania: w 2024 roku było to 3 mld zł, a w 2023 roku około 1,5 mld zł.
Koszty rosną z każdym rokiem
Darmowe leki przysługują seniorom od dekady – początkowo system obejmował wyłącznie osoby powyżej 75. roku życia, a w 2023 r. rozszerzono go na grupę osób powyżej 65. roku życia. Od tamtej pory liczba przepisywanych bezpłatnie opakowań systematycznie rosła, osiągając w 2025 r. poziom 140,9 miliona sztuk. Równolegle zwiększała się średnia wartość refundacji NFZ przypadająca na jedno opakowanie – z 54,3 zł w 2024 r. do 64,6 zł w 2025 r. To oficjalne dane z marcowego raportu Narodowego Funduszu Zdrowia.
Z dokumentu wynika, że w ubiegłym roku z programu skorzystało 7,2 mln pacjentów (wzrost o 3,2 proc. w stosunku do 2024 r.). W tym samym okresie wartość refundacji recept „S” wzrosła znacznie gwałtowniej – aż o 23,4 proc.
– Program jest bardzo kosztowny i na jego realizację potrzeba coraz więcej pieniędzy z budżetu NFZ – mówi Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Ekspert w rozmowie z „Rzeczpospolitą” tłumaczy, że wpływ na to ma kilka czynników, nie tylko dopisanie młodszych seniorów. W ostatnich latach lista darmowych medykamentów wydłużyła się z kilkuset do około 3,7 tysiąca pozycji. Ponadto od lutego 2025 r. takie recepty mogą wystawiać lekarze wszystkich specjalizacji – również w prywatnych gabinetach, a nie tylko w ramach kontraktu z NFZ. Dodatkowo można je przepisywać na roczną kurację, co pozwala pacjentom na jednorazowe wykupienie nawet czteromiesięcznego zapasu.
– Wprowadzenie uprawnień dodatkowych w postaci darmowych leków dla populacji powyżej 75. roku życia, a następnie rozszerzenie jej na więcej niż 65 lat każdorazowo w formie szerokiej listy, wymaga ewaluacji i oceny efektywności takiego podejścia – podkreślają autorzy analizy.
Wyzwanie: obniżyć koszty i zachować dostępność
Na czym w praktyce polega problem z obecną listą?
W uproszczeniu – znajdują się na niej preparaty o identycznym działaniu i dawce, ale pochodzące od różnych producentów i bardzo różniące się ceną. W efekcie NFZ pokrywa w całości koszt zarówno najtańszego zamiennika (leku generycznego), jak i najdroższego leku oryginalnego.
Jako przykład „Rzeczpospolita” podaje w raporcie popularne leki przeciwzakrzepowe (substancja Rivaroxabanum, dawka 15 mg, 42 tabletki). Najtańsza opcja kosztuje budżet państwa 65,45 zł za opakowanie, natomiast najdroższa aż 370,07 zł – mimo że oba produkty działają dokładnie tak samo i oba są w pełni refundowane.
NFZ proponuje trzy warianty zmian na liście „S”.
Ich celem jest wprowadzenie mechanizmów konkurencji cenowej przy jednoczesnym zachowaniu pełnej dostępności bezpłatnego leczenia dla pacjentów:
- Wariant pierwszy: NFZ finansuje lek do wysokości limitu (odpowiednik najtańszego preparatu), a jeśli pacjent wybierze droższy zamiennik, dopłaca różnicę z własnej kieszeni.
- Wariant drugi: Wprowadzenie tzw. korytarza cenowego – stopniowe zmniejszanie poziomu refundacji z 150 proc. ceny najtańszego leku do 100 proc. w ciągu pięciu kwartałów.
- Wariant trzeci: Uwzględnienie różnych wskaźników rynkowych, w tym ceny zbytu netto.
Wszystkie te opcje przeanalizowano pod kątem trzech możliwych reakcji pacjentów – od braku zmiany nawyków, przez masowe przechodzenie na najtańsze odpowiedniki, aż po wybór najdroższych opcji. W zależności od ostatecznie wdrożonego scenariusza, planowane cięcia i uszczelnienie systemu mogą przynieść funduszowi oszczędności rzędu od 500 mln zł do nawet 1,8 mld zł.
Przeczytaj także: „Nowy wykaz leków wyłączonych z procedury ratunkowej”.
