Zasady funkcjonowania ochrony zdrowia trzeba ułożyć od nowa
– Czasami odnosi się wrażenie, że szpitale funkcjonują dla personelu, a pacjenci generują tylko koszty, wiec lepiej gdyby ich nie było – powiedział Andrzej Sośnierz, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
Województwo śląskie jest jednym z regionów o największym zagęszczeniu placówek leczniczych. Dyskusja o tym, czy szpitale powinny pozostać w rękach samorządów, czy też zarządzanie siecią powinno przejąć państwo poprzez Narodowy Fundusz Zdrowia, wraca w momencie, gdy Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego porządkuje strategię dla 43 podmiotów, a Świętochłowice przygotowują się do sprzedaży zadłużonego szpitala – pisze „Dziennik Zachodni”.
„Systemu nie da się już naprawić”
Andrzej Sośnierz, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia i były poseł, w rozmowie na antenie TVP3 Katowice przekonywał, że obecny model jest zbyt rozchwiany organizacyjnie i nie da się go „podreperować” kolejnymi doraźnymi działaniami.
– Absolutnie trzeba zmienić wszystko, dlatego że tego systemu nie da się już naprawić. On jest tak zdemontowany w każdej dziedzinie, że trzeba na nowo ułożyć zasady funkcjonowania ochrony zdrowia. I trzeba odwagi – stwierdził.
Podkreślał, że problemy finansowe są realne, ale same pieniądze nie wystarczą, jeśli system ma wbudowane marnotrawstwo i złe bodźce.
– Pieniędzy jest bardzo dużo, ale jeżeli się to wszystko zmarnotrawi, to zawsze będzie brakowało. Trzeba zmienić organizację i kompetencje – przekonywał.
W jego wypowiedzi pojawił się też wątek zbyt dużej liczby szpitali w województwie śląskim oraz rozproszenia właścicielskiego. Padły konkretne liczby dotyczące placówek „marszałkowskich”.
– W województwie śląskim jest ponad sto szpitali. Ile z nich należy do marszałka? Czterdzieści trzy – podał w rozmowie.
Ekspert wykorzystywał ten przykład jako argument, że nawet duży „pakiet” szpitali w jednym ręku nie tworzy automatycznie spójnej sieci.
– Politycy mówią: „trzeba mieć wszystko w jednym ręku, wtedy będziemy mogli dobrze sterować”. No i proszę: mamy w jednym ręku kilkadziesiąt szpitali i jak sobie z tym radzimy? Nie dajemy sobie rady – ocenił Sośnierz.
Kto realnie buduje dostęp do świadczeń?
Zdaniem eksperta robi to NFZ, bo to fundusz kontraktuje leczenie albo nie kontraktuje, i w ten sposób kształtuje mapę usług. –To jest instytucja, która tworzy sieć dostępu – mówił.
Sośnierz krytycznie odniósł się też do map potrzeb zdrowotnych, sugerując, że dokumenty nie przekładają się na realne decyzje i nie obejmują całego obrazu (np. skali świadczeń wykonywanych komercyjnie). W jego ocenie bez wiarygodnego rozpoznania potrzeb trudno rzetelnie zdecydować, które oddziały mają sens, a które powielają ofertę bez wystarczającego obłożenia.

