Lewica wie, jak zwiększyć finansowanie zdrowia
– Polacy chcą mieć ochronę zdrowia na poziomie Unii Europejskiej. Dzięki naszemu projektowi ustawy, w którym zapisano likwidację składki zdrowotnej i zastąpienie jej jednolitym podatkiem zdrowotnym obejmującym PIT i CIT, byłoby to możliwe – stwierdził Wojciech Konieczny z Lewicy. Spotkał się z ministrem finansów, by porozmawiać o nowych przepisach. Co ustalił?
- 24 lutego politycy Lewicy spotkali się między innymi z ministrem finansów Andrzejem Domańskim
- W wydarzeniu uczestniczył były wiceminister zdrowia, senator z Lewicy Wojciech Konieczny
- Rozmawiano o projekcie ustawy zakładającym likwidację składki zdrowotnej i zastąpienie jej jednolitym podatkiem zdrowotnym obejmującym PIT i CIT
- W przepisach jest też zapis o podatku tłuszczowym i jednolita akcyza alkoholowa
- Wojciech Konieczny w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” zrelacjonował spotkanie
- Jak minister finansów skomentował propozycje?
- Czy Andrzej Domański jest zainteresowany projektem?
- Czy jest szansa, aby projekt zyskał poparcie większości sejmowej?
Zadowolenie
24 lutego politycy Lewicy z urzędnikami rozmawiali dwie i pół godziny – przez godzinę w spotkaniu uczestniczył minister finansów Andrzej Domański.
– Możemy być zadowoleni – zaczął Wojciech Konieczny, dodając, że spotkanie było dobre zarówno dla Lewicy, jak i dla szefostwa resortów i płatnika.
– Stwierdziłbym nawet, może na wyrost, że również dobre dla pacjentów – a to dlatego, że po raz pierwszy partia, ugrupowanie, klub, przedstawiły plan finansowania ochrony zdrowia, który nie został jednoznacznie odrzucony – stwierdził.
– Polacy chcą mieć ochronę zdrowia na poziomie Unii Europejskiej. Dzięki naszemu projektowi byłoby to możliwe – ocenił Konieczny, wyjaśniając (i „Menedżerowi Zdrowia”, i 24 lutego podczas spotkania), dlaczego jego procedowanie jest konieczne.
W spotkaniu uczestniczyli między innymi:
- minister finansów i gospodarki Andrzej Domański,
- minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda,
- wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski,
- prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak,
- zastępca prezesa NFZ Jakub Szulc,
- posłanka Lewicy Joanna Wicha.
O co chodzi w projekcie Lewicy?
– Składka zdrowotna po prostu nie działa – ocenił.
– System ochrony zdrowia nie może dłużej działać, będąc tak niedofinansowanym – mówił w „Menedżerze Zdrowia”, omawiając szczegółowo propozycję Lewicy.
Mówił, że Lewica chciałaby „zdjąć ciężar finansowania ochrony zdrowia” z pracowników etatowych i drobnych przedsiębiorców, a większą odpowiedzialność finansową miałyby ponieść korporacje.
Powtórzył, że składka zdrowotna nie jest ani efektywna, ani sprawiedliwa.
– Obecny mechanizm finansowania nie rozkłada w sposób proporcjonalny ciężaru utrzymania Narodowego Funduszu Zdrowia i okazuje się niewystarczający, a deficyt jest kompensowany środkami z budżetu państwa – podkreślił Konieczny, dodając, że Polacy chcą mieć ochronę zdrowia na poziomie Unii Europejskiej.
– Przeznaczamy na zdrowie około 6 proc. PKB, podczas gdy Niemcy wydają niemal 12 proc. W naszym projekcie założyliśmy stopniowe dojście do 9 proc. PKB, czyli poziomu zbliżonego do średniej unijnej, która wynosi około 10 proc. – tłumaczył Wojciech Konieczny.
Główne założenia pomysłu Lewicy dotyczącej podatku zdrowotnego to:
- stawka: 12 proc. od podstawy opodatkowania PIT i CIT, co przy kwocie wolnej 30 tys. zł rocznie dla wszystkich podatników (w tym przedsiębiorców) daje dla 90 proc. obywateli największą obniżkę obciążeń zdrowotnych od lat,
- dla osób prawnych (między innymi korporacji), które do tej pory nie płaciły składki zdrowotnej, to również 12 proc., ale przewidziana jest tarcza podatkowa, czyli odliczenie 7 proc. dla tych firm, które uczciwie odprowadzają wszystkie podatki w Polsce (to oznacza, że efektywnie zapłacą o 5 proc. więcej podatku CIT),
- pełna synchronizacja z systemem zwolnień i odliczeń podatkowych PIT.
Wojciech Konieczny dodał, że system oparty na składce zdrowotnej nabiera cech niekonstytucyjnych.
– Obciążenia są rozkładane nierówno i dostęp do ochrony zdrowia też nie jest równy. Dalsze trwanie tego modelu oznacza konieczność coraz większego finansowania systemu z budżetu państwa albo przerzucania kosztów bezpośrednio na obywateli. Na to się nie zgadzamy – podkreślił.
Poza tym w projekcie Lewicy znalazł się zapis o podatku tłuszczowym i jednolita akcyza alkoholowa.
– Chcemy opodatkować produkty, które realnie pogarszają zdrowie – zwrócił uwagę, dodając, że niezdrowa żywność i alkohol są niedostatecznie opodatkowane.
– Nie chcemy, by zmiany w systemie ochrony zdrowia odbywały się kosztem polskich rodzin, lecz tych, którzy w Polsce bardzo dużo zarabiają, a jednocześnie nie płacą adekwatnych podatków – powiedział.
Całość wpływów z podatku tłuszczowego miałaby być przekazywana do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Co do jednolitej akcyzy alkoholowej Lewica zaproponowała nowy podział wpływów: 80 proc. dla NFZ, 20 proc. do budżetu państwa.
– Pieniądze z akcyzy muszą być wydawane na cele zdrowotne – ocenił.
Celem 9 proc. PKB na zdrowie
– Średnia unijna wydatków na zdrowie to 10 proc. produktu krajowego brutto, a w Polsce – 6 proc. Dzięki zmianom przygotowanym przez Lewicę jesteśmy w stanie podnieść nakłady na zdrowie do 9 proc. PKB i to jednocześnie przynosząc ulgę finansową pracownikom i mikroprzedsiębiorcom – stwierdził.
W konsultacjach
Projekt Lewicy jest w konsultacjach wewnątrzkoalicyjnych. Nie został jeszcze opublikowany i wniesiony do Sejmu.
Co na to minister finansów?
– Minister Domański wyraził zainteresowanie projektem. Rozmawialiśmy o jego wątpliwościach. Nie dopatrzył się nieprawidłowych wyliczeń. Zadawał nam pytania na tyle szczegółowe, że konieczna jest odpowiedź na piśmie. To dobrze! Te przygotujemy. My także poprosiliśmy o dane. Minister stwierdził, że nam je przekaże – to pozwoli na dopracowanie projektu. Pozostajemy w kontakcie – mówił.
Czego dotyczyły wspomniane wątpliwości?
Podatku tłuszczowego i jednolitej akcyzy alkoholowej.
Projekt nierządowy
Konieczny podkreślił, że projekt ustawy to propozycja Lewicy, a nie rządu.
Czy zatem jest szansa, aby rząd, większość sejmowa, poparli nowe przepisy?
– Zdaję sobie sprawę, że nasz projekt nie będzie poparty przez prawicowtch polityków, dla których podatki jako takie są złe. Na nich nie ma co liczyć – stwierdził.
– Co do pozostałych posłów, jest szansa na poparcie – ocenił.
Co na to minister zdrowia?
Konieczny przyznał, że minister Jolanta Sobierańska-Grenda była przychylna temu, aby w systemie ochrony zdrowia pojawiło się więcej pieniędzy.
– To jest coś, czego ona oczekuje – stwierdził.
Co ze składką zdrowotną? Pod koniec zeszłego roku pytaliśmy wprost minister zdrowia
Pod koniec ubiegłego roku Jolanta Sobierańska-Grenda rozmawiała z „Menedżerem Zdrowia” – w wywiadzie „Polityka? Tak, ale zdrowotna”, opublikowanym 28 grudnia 2025 r., także mówiła o pieniądzach w zdrowiu.
– Kłopoty finansowe nie powstały z dnia na dzień, to pokłosie wielu ostatnich lat. Niestety efekt jest taki, że w tym roku dochodzimy do ściany, a w przyszłym dojdziemy do niej na pewno. Problem finansowy w obszarze zdrowia sygnalizowałam od początku mojej pracy w Ministerstwie Zdrowia – oceniła szefowa resortu, podkreślając, że nie ma co zakłamywać rzeczywistości.
– Pomimo tego, że publiczne pieniądze wydawane
na ochronę zdrowia w Polsce z roku na rok zwiększają się zarówno w
ujęciu nominalnym (w 2016 r. było to 83,3 mld zł, w 2020 r. – 116,2 mld
zł, a w 2026 r. będzie to 248,6 mld zł), jak i w ujęciu procentowym (w
2016 r. było to 4,46 proc., w 2020 r. – 4,92 proc., w 2026 r. – 5,97
proc.), to luka finansowa się zwiększa – wyliczała.
Kłopotem są wydatki.
Wydolność
składkowa Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli to, ile procent wydatków
systemu jesteśmy w stanie pokryć ze składki, bez potrzeby dotacji z
budżetu państwa, się zmniejsza. W 2026 r. będzie brakować 54,20 mld zł.
–
Musimy podjąć decyzję dotyczącą przyszłości sektora ochrony zdrowia.
Potrzebna jest poważna dyskusja, czy będziemy w stanie utrzymać obecny
system składkowy, który w rzeczywistości nie jest już systemem
składkowym, ale mieszanym, odkąd zaczęły wpływać dotacje z budżetu
państwa do Narodowego Funduszu Zdrowia. Uważam, że nie. Dyskusja o tym
będzie oczywiście trudna, ale nie powinna w żaden sposób być
stygmatyzowana tym, kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy, kto
przyczynił się do tego, że mamy taką sytuację, ponieważ tych czynników
jest wiele – stwierdziła.
Czy zatem podwyższenie składki zdrowotnej?
–
Gdyby to zależało wyłącznie ode mnie, to tak. Nie są to jednak moje
kompetencje. Dodatkowe pieniądze są niezbędne, aby w ochronie zdrowia
było lepiej i po to, żebyśmy co roku nie powtarzali, że jest źle, ale jakoś
to będzie. Potrzebny jest konsensus polityczny, zgoda ponad podziałami,
także z prezydentem. Potrzebna jest generalna zmiana w finansowaniu
zdrowia – mówiła.
Przeczytaj także: „Więcej na zdrowie od rolników? To niemożliwe”.
Menedżer Zdrowia

