Otyłość to choroba. System pozostaje krok za pacjentem ►
Świadomość pacjentów i lekarzy dotycząca otyłości się zwiększa – dziś już 67 proc. chorych uznaje ją za chorobę wymagającą leczenia, a ponad 4 tys. lekarzy zdobyło certyfikację w jej terapii. Mimo dynamicznego postępu w edukacji medycznej i zaangażowania środowiska lekarskiego system ochrony zdrowia wciąż nie nadąża za potrzebami pacjentów. Brakuje rozwiązań koordynowanych, ośrodków referencyjnych i refundacji nowoczesnych terapii.
- Prof. Lucyna Ostrowska, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” wskazuje na potrzebę uznania obesitologii jako kwalifikacji medycznej
- Ekspertka zaznacza, że w leczeniu choroby otyłościowej decydującą rolę odgrywa świadomość choroby. Ta z roku na rok jest coraz większa wśród lekarzy i pacjentów
- Problemem jest system ochrony zdrowia, który nadal „nie widzi” pacjenta z otyłością, a odpowiedzialność za leczenie spycha albo na samego chorego, albo wyłącznie na lekarzy rodzinnych
- To błąd – otyłość to poważna choroba, która generuje około 200 możliwych powikłań, a ryzyko wystąpienia przynajmniej części z nich jest ogromne
– Eksperci apelują o pilne działania i tworzenie centrów leczenia otyłości oraz uznanie obesitologii jako kwalifikacji medycznej – podkreśla w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” przeprowadzonej podczas kongresu Top Medical Trends 2026 prof. dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
Poniżej rozmowa z ekspertką, pod wideo spisany tekst.
Jak podkreśla prof. Lucyna Ostrowska, w leczeniu otyłości kluczową rolę odgrywa pacjent – a w zasadzie jego świadomość.
Jeszcze dwa lata temu badania ibsenowskie pokazywały, że większość osób z chorobą otyłościową nie uważała jej za chorobę. Pacjenci obwiniali wyłącznie siebie: że jedzą za dużo, ruszają się za mało, że „sami są sobie winni”. Wynikało to z tego, co przez lata im wmawiano.
Coraz więcej osób uznaje otyłość za chorobę
– Ostatnie badania pokazały, że 67 proc. pacjentów mówi „tak, to choroba”. To dobrze, bo jeśli pacjent wie, że to choroba, zaczyna mieć świadomość, że powinien się z tym zgłosić do lekarza, który powinien to zacząć leczyć – mówi prof. Ostrowska.
– Dużo lekarzy zrozumiało, że jest to choroba, a nie wina pacjenta, i zaczęło się edukować. Ponad 4 tys. medyków uzyskało certyfikację Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Czy to mało, czy dużo? Trudno powiedzieć, ale ważne, że ci lekarze, jeśli pacjenci trafią do ich gabinetów z chorobą otyłościową, będą wiedzieli, jak przeprowadzić rozmowę, jak zdiagnozować i skutecznie leczyć. Rozpoczynamy kolejną edycję certyfikacji i ponownie obserwujemy bardzo dużą liczbę zgłoszeń. To znaczy, że medycy chcą się kształcić i dowiedzieć się, jak najlepiej i najskuteczniej leczyć pacjenta – zaznacza.
– Nie udało się jednak wypracować rozwiązań systemowych. System ochrony zdrowia nadal „nie widzi” pacjenta z otyłością, a odpowiedzialność za leczenie spycha albo na samego chorego, albo wyłącznie na lekarzy rodzinnych – stwierdza ekspertka.
Resort zdrowia nie do końca podziela to zdanie
– Minister zdrowia powiedziała ostatnio, że nie będzie refundacji leków na otyłość, ponieważ jest to choroba „związana ze stylem życia”. Stwierdzenie, że wystarczy mniej jeść i więcej się ruszać, nie jest zgodne z prawdą. Całą odpowiedzialność za leczenie zrzucono na lekarzy rodzinnych. Jestem pełna podziwu, że chcą się tym zająć. Zadanie jest trudne, ponieważ pacjent z chorobą otyłościową wymaga długich wizyt, częstych kontroli i prowadzenia terapii obejmującej wiele obszarów zdrowia. Jednoczesne radzenie sobie z otyłością i nawet setkami możliwych powikłań to ogromne obciążenie przy już przeciążonych poradniach POZ. Dlatego lekarze rodzinni potrzebują wsparcia — czy to w ramach opieki koordynowanej, czy poprzez współpracę z ośrodkami referencyjnymi, które mogłyby diagnozować pacjenta i przygotowywać długoterminową strategię leczenia, przynajmniej dwuletnią. Jako Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości nieustannie pracujemy nad tym w Ministerstwie Zdrowia, Sejmie i Senacie. Apelujemy o stworzenie centrów leczenia otyłości — samodzielnych lub działających w ramach medycyny metabolicznej. Chcemy, aby lekarz rodzinny miał taką samą możliwość kierowania pacjenta, jak w przypadku opieki koordynowanej diabetologicznej, kardiologicznej czy endokrynologicznej – tym razem do obesitologa. To nasz cel na lata 2026–2027 i mamy nadzieję, że uda się go zrealizować – podkreśla prezes PTLO.
Groźna nie tylko choroba, ale też jej konsekwencje
Jak dodaje ekspertka, towarzystwo złożyło wniosek o uznanie obesitologii jako umiejętności zawodowej.
– Otyłość generuje około 200 możliwych powikłań. Ryzyko wystąpienia przynajmniej części z nich jest ogromne. Dlatego, jak podkreślają specjaliści – leczenie otyłości musi być interdyscyplinarne. Potrzebny jest zespół terapeutyczny, w którego skład wchodzą: lekarz prowadzący, ustalający strategię leczenia, dietetyk, fizjoterapeuta, psycholog, chirurg bariatryczny, farmaceuta – niezbędny do bezpiecznego prowadzenia farmakoterapii, pielęgniarki/siostry edukacyjne, które wspierają pacjenta w codziennym funkcjonowaniu i realizacji zaleceń. Jednym z priorytetów na najbliższy czas jest również formalne uznanie dietetyka jako zawodu medycznego, aby możliwe było kontraktowanie jego usług w POZ i poradniach specjalistycznych. To kluczowe dla zapewnienia pacjentom kompleksowej opieki – podsumowuje prof. Lucyna Ostrowska.
Przeczytaj także: „Otyłość – mamy nowe narzędzia, ale problem jest coraz większy”, „Z choroby otyłościowej się nie wyrasta” i „Kongres Top Medical Trends z rekordową frekwencją”.
Menedżer Zdrowia, Top Medical Trends
