Publiczne albo prywatne – lekarze o zakazie pracy w dwóch sektorach
– Nie jest to dobry pomysł. Wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach, ale ostry zakaz, widać to czarno na białym, wydłuży kolejki i wydrenuje system ze specjalistów – mówi Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL). Samorząd przeprowadził wśród członków badanie „Perspektywa ‘27”. Chciał poznać ich opinie na temat ewentualnego zakazu łącznia pracy w sektorze prywatnym i publicznym.
- Ośrodek Badań i Analiz Naczelnej Izby Lekarskiej przeprowadził ankietę wśród lekarzy na temat tego, co myślą o zakazie pracy w dwóch sektorach – prywatnym i publicznym
- Wyniki zaskoczyły sam samorząd. Okazało się, że nic nie jest czarno-białe
- Zdaniem autorów źródło nieprawidłowiści nie dotyczy wyłącznie miejsca pracy lekarza, ale zasad przepływu pacjentów i rozliczeń
- Lekarze wskazują, że wprowadzenie rozwiązania, które dzielą lekarzy na „publicznych” i „prywatnych” uderzy w pacjentów
- Co jeszcze wynika z badań samorządu?
Ankiety przygotowane przez Ośrodek Badań i Analiz Naczelnej Izby Lekarskiej wypełniło 2243 lekarzy. Badanie zostało przeprowadzane w dniach 29.04. - 04.05. br. Nie jest reprezentatywne. NIL podkreśla jednak, że prośba o wypełnienie obszernej ankiety spotkała się z dużym odzewem wśród członków izb lekarskich. To pokazuje, że temat ten budzi wiele emocji wśród ich członków. Zaś uzyskane wyniki podważają wiele obiegowych opinii na temat lekarzy.
– Ciekawe jest to, jak wiele patologii na styku systemu prywatnego i publicznego widzą uczestnicy ankiety. To badanie zadaje kłam tezie, że lekarzom jest dobrze tak, jak jest teraz, i to oni korzystają na tym, że systemy (publiczny i prywatny – red.) mieszają się ze sobą – mówi Łukasz Jankowski.
Dane pokazują, że respondenci widzą realne problemy i patologie, do których dochodzi na styku systemu prywatnego i publicznego. Np. 41,4 proc. uczestników ankiety wskazało dopisywanie pacjentów poza kolejnością, a 35,4 proc. na ryzyko użycia zasobów publicznych na rzecz pracy prywatnej. Lekarze alarmowali też, że aktualny sposób funkcjonowania sektora publicznego i prywatnego powoduje, ze pracując w jednym miejscu często nie są w stanie zapewnić swoim pacjentom godnej opieki.
Zdaniem autorów badania jego wyniki pokazują, że źródło nieprawidłowiści nie dotyczy wyłącznie miejsca pracy lekarza, ale zasad przepływu pacjentów i rozliczeń. – Nasi członkowie instynktownie wyczuli, jaki jest problem – mówi Artur Białoszewski, ekspert NRL ds. badań i analiz. – Problemem nie jest to, czy lekarz pracuje w sektorze publicznym czy niepublicznym. Problemem jest mieszanie się ścieżek pacjenta w ramach tych dwóch systemów – mówi. Białoszewski tłumaczy, że samo rozdzielenie lekarzy między sektorami nie sprawi, że pacjenci przestaną między nimi krążyć.
Z badania „Perspektywa 2027” wynika, że większość ankietowanych sprzeciwia się kategorycznemu zakazowi łącznia pracy w dwóch sektorach. Tylko 15,1 proc. popiera pełne rozdzielenie ścieżki prywatnej i publicznej. – Z drugiej strony można powiedzieć, że to aż 15 proc., bo spodziewaliśmy się, że będzie to w stu procentach negacja – komentuje prezes NRL.
Uczestnicy badania wypowiedzieli się nie tylko na temat prostego zakazu łączenia pracy w dwóch miejscach. Samorząd lekarski pytał również, jakie jest ich podejście do innych, bardziej łagodnych wariantów tego zakazu. Jedno z pytań dotyczło sytuacji, w której lekarz wykonujący dany zakres świadczeń w ramach NFZ miałby zakaz udzielania tych samych świadczeń prywatnie.
– Prawie 70 proc. naszych członków biorących udział w badaniu nie popiera takiego wariantu – mówi Artur Białoszewski. „Za” było 22,9 proc. ankietowanych. – Co ciekawe, grupa która nie ma zdania jest relatywnie niewielka. Widać tu dosyć sporą polaryzację pomiędzy naszymi respondentami – komentuje ekspert.
Jakie decyzje podejmowaliby ankietowani, gdyby musieli wybierać między sektorem publicznym a prywatnym (przy założeniu, że obowiązek rozdzielenia dotyczyłby tego samego zakresu świadczeń)? 34,3 proc. odpowiedziała, że wybór zależałby od warunków. 30,5 proc. chciałoby zachować możliwość łączenia sektorów. 18,5 proc. postawiłoby na sektor komercyjny. 14,7 proc. zdecydowałoby się na sektor finansowany ze świadczeń publicznych.
– Czyli większość naszych członków powiedziała, że chce zachowania „status quo” i „to zależy” – komentują Jankowski i Białoszewski.
Lekarze chcą przejrzystości, a nie zakazów
Przedstawiciele NRL podkreślają, że z ankiety wynika jasno, że lekarze w swoich ocenach bardzo mocno rozróżniają potrzebę wprowadzenia większej przejrzystości w systemie (co cieszy się dużym poparciem), od prostego zakazu pracy w dwóch sektorach jednocześnie (aprobata dla tego rozwiązania jest mała).
Świadczyć o tym może również dosyć duże (56,2 proc.) poparcie dla wprowadzenia ostrzejszych zasad dla osób decyzyjnych (np. kierowników oddziałów). Prawie 70 proc. ankietowanych było też na „tak” dla scenariusza, w którym ograniczenie pracy w dwóch sektorach dotyczyłoby sytuacji, w której występuje realny konflikt interesów.
Lekarze mogliby pracować tylko w systemie publicznym, ale mają warunki
Co się stanie, jeśli wprowadzono by rozwiązanie dzielące lekarzy na „publicznych” i „prywatnych”? - Prawie 75 proc. ankietowanych określiło, że spowoduje to odpływ części lekarzy z systemu publicznego do pracy prywatnej – informuje Artur Białoszewski. 58,9 proc. wskazało na wydłużenie kolejek w systemie publicznym, zaś 53,9 proc. – na trudniejsza obsada dyżurów, poradni, oddziałów.
56,8 proc. ankietowanych lekarzy uznała jednak wybór pracy wyłącznie w publicznej ochronie zdrowia za “raczej prawdopodobny” lub “zdecydowanie prawdopodobny”. – Warunkowa gotowość nie jest mandatem dla sankcji (dla wprowadzenia zakazu – red.). Oznacza potrzebę realnych warunków, zachęt i stabilnych zasad – podkreślają Jankowski i Białoszewski.
Co skłoniłoby lekarzy do postawienia tylko na sektor publiczny? Medycy wskazywali m.in. na gwarnatowane, wysokie wynagrodzenie (67,1 proc.), mniej biurokracji i prostszą dokumentację (49,2 proc.), wprowadzenie minimalnych norm obsady i rozsądnej liczby pacjentów (48,8 proc.).
Czym może się skończyć ostra konkurencja o lekarzy?
– Temat regulowania zasad pracy w dwóch sektorach łatwo spłycić i sprowadzić do prostego „albo publiczne, albo prywatne”. My też poddajemy się w pewnym sensie tej narracji. Teraz mamy jednak wyniki pokazujące, że środowisko lekarskie mówi nie takiemu podziałowi. I tu otwiera się furtka do tego, aby rozpocząć może nie negocjacje, ale naprawę systemu publicznego – mówi prezes NRL.
Podkreśla, że to, o czym mówią dziś lekarze, to nie jest jakaś gratyfikacja – to są po prostu wylistowane warunki, które powinny być spełnione, aby system publiczny był przyjaznym i konkurencyjnym miejscem pracy względem sektora prywatnego. – Bo jeżeli rządzący chcą, aby dwa sektory konkurowały o lekarzy w sposób ostry, to rozmowa zawsze skończy się na warunkach pracy. A jak wiemy, rynek pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia jest dzisiaj rynkiem pracownika medycznego – mówi.
Przeczytaj także: „Zakaz łączenia pracy – sonda „Menedżera Zdrowia”

