Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka

Za dużo położnych, za mało porodów

123RF

W Polsce zawód położnej wykonuje obecnie 30,6 tys. osób. Na jedną pracującą położną przypada średnio mniej niż osiem porodów rocznie.

To prosty rachunek matematyczny z uwzględnieniem tego, że w 2025 r. w Polsce urodziło się ok. 238 tys. dzieci, przy tak wysokiej liczbie położnych, średnio na każdą z nich przypada rocznie tylko osiem porodów.

Mimo to położne – w trybie studiów licencjackich – kształci obecnie 37 szkół, a liczba studentów może sięgać 5 tys. Tak przynajmniej wynika z szacunków Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, o których czytamy w „Rzeczpospolitej”.

– Problemem, oprócz coraz mniejszej liczby rodzących się dzieci, jest kształcenie, a właściwie dwie odrębne ścieżki kształcenia. Przez to bardzo trudno jest później przekwalifikować położną na pielęgniarkę i odwrotnie. Powinien się zmienić system edukacji, tak żeby pierwszy moduł, na przykład licencjat, był wspólny dla pielęgniarek i położnych – mówi w „Rzeczpospolitej” Jakub Kraszewski, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Żeby być dobrym pracownikiem, potrzebna jest też praktyka. Tymczasem, jeżeli na oddziale odbywa się jeden poród tygodniowo, trudno mówić o nabraniu wprawy i rozwijaniu kompetencji. Kłopot ze zdobywaniem doświadczenia mają także studenci.

– Standard opieki okołoporodowej stanowi, że pacjentka decyduje, czy poza położną i osobą towarzyszącą ktoś jeszcze może być obecny przy porodzie. Może więc nie wyrazić zgody na obecność studentki. A ta, zgodnie z podstawą programową, musi przyjąć czterdzieści porodów, żeby móc przystąpić do egzaminu dyplomowego – informuje w „Rzeczpospolitej” Anna Janik, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Negatywne trendy demograficzne i niezreformowane szkolnictwo powodują, że zawód, który przez lata był pewnym fachem w ręku, dla wielu oznacza dzisiaj bezrobocie. 

Przeczytaj także: „Znikające porodówki – już co czwarta zamknięta”„Co z porodówką w Lesku?”„Mniej porodówek – i co z tego wynika?”„Jak rodzić w Bieszczadach?”„Gdzie rodzi się taniej?”.

Więcej o porodówkach po kliknięciu w poniższy baner.

Źródło:
Rzeczpospolita
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: demografia Jakub Kraszewski Anna Janik co z tymi porodówkami szpital szpitale oddział oddział szpitalny oddział ginekologiczno-położniczy oddziały ginekologiczno-położnicze porodówka porodówki