System szczęścia i pecha
– Wcześniej czy później zastąpienie składki zdrowotnej powszechnym podatkiem zdrowotnym obejmującym w pewnym zakresie CIT i zyski kapitałowe będzie konieczne. Niezbędne jest bowiem zwiększenie finansowania zdrowia do 9 proc. PKB, stworzenie realnej mapy potrzeb zdrowotnych i głęboka reforma strukturalna – stwierdził Wojciech Konieczny, senator i były wiceminister zdrowia.
– System cechuje ciągły niedobór finansowy, który jest przyjmowany jako coś stałego, do czego należy się przyzwyczaić. Mamy część systemu w postaci ryczałtowej. Ryczałt otrzymują np. lekarze rodzinni, którzy dostają stałą kwotę (kapitacyjną) na jednego pacjenta. Generalnie nie jest ona jednak uzależniona od efektów ich pracy czy w ogóle od zaangażowania. Powinny ją zwiększyć dodatkowe pieniądze przeznaczane na wzrost efektywności – powiedział w wywiadzie dla portalu Prawo.pl Wojciech Konieczny.
Dysproporcje w wycenach świadczeń
Jeśli chodzi o szpitale, to jak wskazuje, większość z nich nie otrzymuje środków z Narodowego Funduszu Zdrowia za tzw. nadwykonania nielimitowane. W ocenie senatora, przekłada się to bardzo na postrzeganie tych podmiotów. Ponadto sposób organizacji systemu od kilku lat nastawiony na to, żeby wspierać te większe szpitale i kliniki, które z jakichś powodów mają lepiej wycenione czy realniej wycenione świadczenia. Natomiast te oddziały i szpitale, które są podstawowymi np. powiatowe placówki, tracą finansowo, bo nie są w stanie sprostać obowiązkom wynikającym z wprowadzonej w 2017 r. ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia w ochronie zdrowia. Dlatego m.in. powstaje luka finansowa.
Konieczny dodał, że w Polsce obowiązuje również ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Stanowi ona jednak, że nakłady na ochronę liczone są do wskaźnika PKB sprzed dwóch lat poprzedzających, co ma również duży wpływ na to, że pieniędzy jest mało.
– Przypomnę tylko, że na ochronę zdrowia wydajemy 6 proc. realnego PKB przy średniej unijnej blisko 10 proc. W związku z tym ten stan niedofinansowania musi wystąpić, ponieważ koszty działalności mamy podobne jak inne kraje. Jeżeli zatem chcemy poprawić system, to musimy zwiększyć finansowanie, ponieważ nie ma innej drogi.
Potrzebna zmiana filozofii finansowania opieki zdrowotnej
Na pytanie, skąd wziąć pieniądze na ochronę zdrowia w tej sytuacji, Konieczny odpowiedział, że wyjściem z tej sytuacji byłoby wprowadzenie podatku zdrowotnego.
– Należałoby opodatkować zyski kapitałowe i zyski przedsiębiorstw, które sprzedają pewne usługi, a nie są objęte składką zdrowotną. Byłaby to radykalna zmiana filozofii finansowania opieki zdrowotnej. System składkowy jest uznawany za patologiczny przez liczne ulgi. Coraz mniej Polaków płaci składkę, co jest trendem światowym wynikającym z faktu, że zyski coraz częściej pochodzą z kapitału i przedsiębiorstw, a nie z pracy objętej składką. Dlatego propozycja, aby podatek dochodowy od osób prawnych (CIT) oraz zyski kapitałowe były w pewnym zakresie przeznaczane na ochronę zdrowia, wydaje się rozsądna. Nowy system podatku zdrowotnego miałby docelowo generować przychody na poziomie 9 proc. PKB. Bez tak drastycznego wzrostu (o mniej więcej 3 proc. PKB), brakujące środki będą wciąż wydawane bezpośrednio przez pacjentów w sektorze prywatnym, co pogłębi patologię systemu. Obecnie nie jest on jednak gotowy na nagłe „wpompowanie” dużych pieniędzy – reforma finansowa musi iść bowiem w parze z reformą organizacyjną, aby pieniądze nie zostały zmarnowane – tłumaczył były wiceminister zdrowia, zarazem dodając:
– Bez proponowanych przeze mnie zmian systemowych polska ochrona zdrowia pozostanie systemem „szczęścia i pecha”, w którym jakość leczenia zależy od rodzaju choroby lub miejsca zamieszkania pacjenta – podkreślił senator.
Szansa, którą zmarnowano
Mimo potrzeby zmian dotyczących restrukturyzacji i konsolidacji szpitali Konieczny przestrzegł jednak przed szybką i bezplanową likwidacją placówek.
– Szpitale obecnie przejmują rolę niewydolnej opieki ambulatoryjnej – pacjent trafia do szpitala, aby w kilka dni otrzymać pomoc, na którą w przychodni czekałby rok – stwierdził ekspert.
Oceniając ustawę o minimalnym wynagrodzeniu podkreślił, że ma „jasne i ciemne strony”.
– Błędem był system naliczania podwyżek od 1 lipca (zamiast od 1 stycznia), co burzy cykl budżetowy. Mechanizm uzależniający wzrost płac w ochronie zdrowia od średniej w sektorze przedsiębiorstw (np. o 14 proc.) jest dyskusyjny, gdyż sektor ten nie zawsze charakteryzuje się adekwatnym wzrostem efektywności. Wielką szansą, którą zmarnowano, było niezawarcie w ustawie ponadzakładowego układu zbiorowego pracy, który ucywilizowałby zasady wynagradzania w korelacji z wymaganiami wobec personelu – wskazał Wojciech Konieczny.
Przeczytaj także: „Prawie oddłużenie szpitali” i „Jak, komu i kiedy – Wojciech Konieczny o podwyżkach”.
Prawo.pl

