Archiwum
Archiwum

Pacjent drogi wyparł pacjenta taniego ►

Udostępnij:

– Będąc prezesem szpitala, pod którego bramą stoją pacjenci, mam widzieć złoto czy cierpienie ludzi? – pytał Mariusz Trojanowski z Powiatowego Szpitala w Aleksandrowie Kujawskim. – Do tego doprowadzono w państwowym systemie. To są nasze dylematy – podkreślił.  

  • Publikujemy tekst z cyklu „Kto da więcej, kto da mniej – wyceniamy świadczenia zdrowotne”
  • To rozmowa z Mariuszem Trojanowskim, adwokatem i prezesem Powiatowego Szpitala w Aleksandrowie Kujawskim
  • Ekspert nie gryzł się w język
  • Oberwało się lekarzom, którzy negocjując wysokość swoich zarobków, wprost mówią, że dzieki ich pracy (i wysokim wycenom niektórych świadczeń zdrowotnych) szpitale zarobią miliony złotych
  • Trojanowski powiedział wprost, że drogi pacjent wyparł taniego

Mariusz Trojanowski, prezes Powiatowego Szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, członek zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i adwokat, znany jest z kontrowersyjnych opinii i bezkompromisowego podejścia do systemu. Tak było też, gdy rozmawialiśmy z nim podczas XIV Jesiennej Konferencji Programowej Polskiej Federacji Szpitali.

Przychodzi cwany lekarz do zdesperowanego dyrektora

Ekspert przyznał, że zdarzają się sytuacje, kiedy lekarze, negocjując wysokość swoich zarobków, wprost mówią, że dzieki ich pracy (i wysokim wycenom niektórych świadczeń zdrowotnych) szpitale zarobią miliony złotych.

Rozmowa z ekspertem poniżej, pod wideo ciąg dalszy tekstu.

– Lekarz mówi: „Panie dyrektorze, jestem ortopedą. Przychodzę do pana szpitala, zrobię dziesięć dobrze wycenionych zabiegów, z których szpital ma milion złotych. Niech mnie pan zatrudni za odpowiednią stawkę. Pomogę pacjentom, którzy bez mojej pracy musieliby czekać w kolejkach, i przynoszę panu konkretny dochód do szpitala”. Rozumiem to, ale to już merykantylizm, rozmawianie o zarabianiu pieniędzy, a nie leczeniu pacjenta. Niestety, my, jako dyrektorzy, zgadzamy się na to. Z jakiego powodu? Dlatego, że zarządzający w ten sposób ratują finanse szpitali. Lekarze o tym wiedzą, dlatego są na dobrych pozycjach negocjacyjnych. Zatracamy w tym wszystkim istotę tego, co powinniśmy robić – stwierdził.

– Będąc prezesem szpitala, pod którego bramą stoją pacjenci, mam widzieć złoto czy cierpienie ludzi? – pytał.

– Jeśli to pierwsze, to po prostu spytam, co jest do zrobienia. Jeśli biodro, to zaproszę do środka, bo wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego jest dobrze wyceniane. Jeśli żylaki lub jakieś szycie, to nie. Powiem: „uciekaj” – mówił prezes Trojanowski, podkreślając, że to, co opisał, wcale nie jest utopią.

– To się dzieje! – zaznaczył.

– Mam zrobić dziesięć żylaków czy jedno biodro? Mogę zrobić to drugie i dostaję jeszcze raz tyle pieniędzy niż za to pierwsze. Do tego doprowadzono w państwowym systemie. To są nasze dylematy – zauważył.

– Proszę zwrócić uwagę, co się dzieje na oddziałach chirurgicznych. Wszyscy odsyłają pacjentów z paluszkami i żylakami, czyli leczeniem, które jest nisko wycenione. Ci cierpią i nie mogą doczekać się zabiegów. Są wypychani z publicznego systemu ochrony zdrowia przez tych, których leczenie jest usługą wyższego rozliczenia – dodał, porównując tę sytuację do tego, co działo się we Francji na przełomie XVIII i XIX w.

– Tam lepszy pieniądz wypierał gorszy. To samo dzieje się w polskim systemie ochrony zdrowia. To przerażające, ale faktem jest, że pacjent drogi wypchnął ze szpitala tego taniego. Pieniądz określił, że człowiek stał się towarem – podsumował Mariusz Trojanowski.

Przeczytaj także: „Wyceniamy świadczenia zdrowotne – minister zapowiedziała zmiany” i „Kto da więcej, kto da mniej?”.

Więcej o wycenach świadczeń zdrowotnych po kliknięciu w poniższy baner.

 
 
© 2026 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.