Lekarze na etaty – szpitale na straty
Przyznanie inspektorom pracy uprawnień do przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty spowoduje destabilizację w systemie ochrony zdrowia – może to w praktyce oznaczać ograniczenie możliwości pracy lekarzy w kilku szpitalach jednocześnie, co przełożyłoby się na ubytek 54 mln roboczogodzin i zmniejszenie liczby świadczeń zdrowotnych o 5 mln rocznie.
Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy zmieniający Państwową Inspekcję Pracy (przygotowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej), w którym założono od 1 stycznia 2026 r. zwiększenie uprawnień inspektorów, umożliwiając im odgórne przekształcanie umów cywilnoprawnych, w tym kontraktów B2B, w umowy o pracę, gdy stwierdzą, że zatrudnienie jest wykonywane na warunkach etatu. Projektem wkrótce zajmie się parlament. Oczekuje się, że procedowanie go w Sejmie i Senacie odbędzie się jeszcze w pierwszym kwartale 2026 r.
Przepisy, które mają chronić pracowników przed nadużyciami, niepokoją pracodawców w ochronie zdrowia – informuje o tym „Dziennik Gazeta Prawna”, podkreślając, że to jedna z branż, gdzie kontrakty są dominującą formą zatrudnienia.
Dlaczego to takie ważne? Ponieważ z danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wynika, aż 74 proc. lekarzy specjalistów wykonuje obowiązki na podstawie umów B2B lub działalności gospodarczej.
Administracyjne narzucenie etatów tej grupie zawodowej oznaczałoby objęcie jej sztywnymi normami czasu pracy wynikającymi z Kodeksu pracy, w tym limitami godzin nadliczbowych oraz obowiązkowym odpoczynkiem dobowym.
Według Federacji Przedsiębiorców Polskich i Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych oznaczałoby to w praktyce ograniczenie możliwości pracy lekarzy w kilku placówkach jednocześnie, co przełożyłoby się na ubytek 54 mln roboczogodzin i zmniejszenie liczby świadczeń szpitalnych o 5 mln rocznie.
– Dyrektorzy szpitali twierdzą, że oznaczałoby to paraliż ich placówek – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, cytując Tomasza Kopca, dyrektora Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. Witolda Orłowskiego w Warszawie.
– Nie ma szans na to, żeby można było zastąpić kontrakty umowami o pracę. To jest chybiony pomysł na te czasy, na sytuację niedoboru lekarzy. Mniej więcej jedną czwartą personelu mamy zatrudnioną na różnego rodzaju umowach cywilnoprawnych i nie wyobrażam sobie odgórnego narzucania im etatów. Na umowie o pracę lekarze nie będą mogli otrzymywać takich wynagrodzeń, jakie mają obecnie. Niektórzy specjaliści z dnia na dzień odeszliby do podmiotów prywatnych, czyli tam, gdzie nie byłoby takich ograniczeń – mówi w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Tomasz Kopiec, tłumacząc, że w grupie radiologów raczej nie znajdzie się specjalisty, który chciałby się podjąć pracy na etacie.
– Oni wykonują opisy zdjęć dla bardzo wielu podmiotów. Lekarz dzięki mobilnej platformie, którą ma zamontowaną na komputerze, jest w stanie robić to z różnych miejsc, także na urlopie. Podobnie jest z kardiologami, którzy mogą realizować teleporady dla wielu placówek jednocześnie – dodaje Tomasz Kopiec.
Przy czym organizacje pracodawców zwracają uwagę na to, że jednostronne przekształcanie umów byłoby kompletnym ignorowaniem woli stron. Samozatrudnienie jest bowiem preferowane przez obie strony, a wielu lekarzy wybiera tę formę zatrudnienia ze względu na możliwość wypracowania większych przychodów oraz optymalizacji podatkowej. Takie rozwiązanie groziłoby pogwałceniem zasad swobody prowadzenia działalności gospodarczej i swobody zawierania umów. Dyrektorzy szpitali podkreślają, że kontrakty z lekarzami zawierają po przeprowadzeniu otwartego konkursu na świadczenie, nie wiadomo, dlaczego mieliby zatem dyskryminować w nich specjalistów startujących jako indywidualne praktyki lekarskie względem innych firm.
„Dziennik Gazeta Prawna” informuje także, że masowe przekształcanie kontraktów w etaty pogorszyłoby finanse szpitali, które już są w trudnej sytuacji finansowej. Znacząco wzrosłyby koszty związane z obowiązkami składkowymi oraz świadczeniami pracowniczymi.
Przeczytaj także: „Lekarze spółki z o.o.” i „Lekarz nie może być jak komiwojażer”.
