Kierownictwo resortu demoralizuje
– Szpitalowi powinno się opłacać leczyć. Tymczasem szefostwo Ministerstwa Zdrowia wprowadziło zachętę, że za zamknięcie oddziału dostaje się połowę jego ryczałtu przez kolejne dwa lata – zauważył Łukasz Jankowski.
Od 13 lutego obowiązuje rozporządzenie z 23 stycznia 2026 r. w sprawie sposobu ustalania ryczałtu systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej. Nowe przepisy zakładają, że jeśli szpital zrezygnuje z danego profilu, to przez kolejne dwa okresy rozliczeniowe otrzyma pieniądze za 50 proc. wartości świadczeń, których udzielił w roku poprzedzającym likwidację – „Menedżer Zdrowia” pisał o tym w tekście „Likwidujesz? Zyskujesz”.
Sprawę w „Gazecie Wyborczej” krótko i dosadnie skomentował prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski.
– System nie może być oparty na dążeniu do optymalizacji finansowej. Pieniądz musi iść za pacjentem – stwierdził.
– Szpitalowi powinno się opłacać leczyć, a nie – nie leczyć. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia wprowadziło zachętę, że za zamknięcie oddziału dostaje się połowę jego ryczałtu przez kolejne dwa lata. To dramatyczna próba ratowania systemu. W dodatku demoralizująca – ocenił Jankowski.
Świetny biznes?
Zmiany komentował w „Menedżerze Zdrowia” Rafał Janiszewski, właściciel Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski.
– Można byłoby stwierdzić, że dobrze się stało, iż kierownictwo Ministerstwa Zdrowia wprowadziło narzędzie dla tych placówek, które zechcą się przekształcić, ale... obawiam się, że atrakcyjność tego rozwiązania może stać się zachętą do zamykania oddziałów – stwierdził Janiszewski w tekście „Zamknijmy sobie oddział” opublikowanym 8 marca.
– Nazywając rzecz po imieniu – wyobrażam sobie sytuację, w której znajdą się dyrektorzy placówek, którzy uznają to za świetny biznes. Bo jak inaczej nazwać sytuację, kiedy zamyka się oddział i nie leczy, a pieniądze pojawiają się na koncie przez dwa lata? – pytał.
– To nie zachęta finansowa powinna być powodem do reorganizacji pracy szpitali – podejmując decyzje restrukturyzacyjne, zawsze i przede wszystkim trzeba brać pod uwagę potrzeby zdrowotne żyjącej na danym terenie populacji – ocenił.
Przeczytaj także: „Reforma szpitali – tylko dla wybranych”.
Gazeta Wyborcza
