Grajmy w piłkę, ale z głową
Naukowcy potwierdzili, że regularne treningi na murawie pomagają zachować świetne zdrowie. Trzeba jednak grać rozważnie, bo piłka nożna niesie za sobą również pewne ryzyko urazów.
Zdrowsze serce i tętnice, lepsza wydolność tlenowa oraz mocniejsze kości – to tylko niektóre korzyści z rekreacyjnego uprawiania tej dyscypliny. Podczas rozgrywek warto jednak zachować ostrożność, co dotyczy zwłaszcza tzw. główek.
Piłka nożna wspiera zdrowie
Specjaliści z Uniwersytetu Południowej Danii, we współpracy z Duńskim Związkiem Piłki Nożnej oraz innymi instytucjami, opublikowali obszerną analizę dwudziestoletnich badań nad wpływem rekreacyjnej gry na organizm. W raporcie zatytułowanym „Football as Prevention and Treatment: A White Paper Focusing on 10 Non-Communicable Diseases and Risk Factors”1 grupa 25 ekspertów z 12 ośrodków badawczych szczegółowo opisała wykorzystanie treningu piłkarskiego w leczeniu wielu schorzeń. Wśród nich znalazły się: nadciśnienie, cukrzyca typu 2, choroby sercowo-naczyniowe, osteoporoza, zaburzenia układu mięśniowo-szkieletowego, otyłość, wysoki poziom cholesterolu, nowotwory piersi i prostaty, a także problemy ze zdrowiem psychicznym.
Projekty zrealizowane w Danii i innych krajach dowodzą, że to doskonała forma aktywności dla każdego, kto chce kompleksowo zadbać o formę. Autorzy analizy podkreślają, że ten sport łączy w sobie trzy rodzaje wysiłku: wytrzymałościowy, siłowy oraz interwałowy o wysokiej intensywności (HIIT). Dzięki temu jest to optymalny sposób na jednoczesną poprawę sprawności układu mięśniowo-szkieletowego, metabolicznego oraz krążenia.
– Nasze analizy dostarczają solidnych dowodów na to, że dwugodzinne treningi organizowane dwa razy w tygodniu niezwykle skutecznie poprawiają wydolność tlenową i zdrowie serca. W obniżaniu ciśnienia krwi dają efekty porównywalne z leczeniem farmakologicznym. Są także doskonałym narzędziem do poprawy postury i wzmocnienia kości, co w starszym wieku zapobiega upadkom i złamaniom – skomentował koordynator projektu, prof. Peter Krustrup.
– Biorąc pod uwagę ogromną popularność futbolu na całym świecie, można śmiało powiedzieć, że ta piękna dyscyplina stanowi uniwersalne remedium na wiele problemów zdrowotnych ludzkiej populacji – dodał.
Okazja do zabawy i spotkań towarzyskich
Autorzy opracowania zwrócili uwagę na jeszcze jeden aspekt: rekreacyjne mecze to przede wszystkim świetna zabawa i dynamika grupowa. Taka aktywność sprawia ogromną przyjemność, motywuje do działania i sprzyja budowaniu więzi społecznych. Co ważne, korzyści zdrowotne są całkowicie niezależne od umiejętności technicznych czy wcześniejszego doświadczenia na boisku.
Na tej podstawie badacze wysnuli śmiałe wnioski.
– Można zasadnie argumentować, że systemy opieki zdrowotnej mogłyby z powodzeniem przepisywać grę w piłkę jako środek zapobiegawczy i początkową formę leczenia chorób serca, stanu przedcukrzycowego czy osteoporozy. Powinna ona stać się również istotnym elementem rehabilitacji dla pacjentów onkologicznych po leczeniu raka piersi lub prostaty – stwierdził prof. Thomas Rostgaard Andersen.
– Jedno z uwzględnionych w analizie badań wykazało, że u mężczyzn z rakiem prostaty, którzy grali w piłkę przez rok, liczba hospitalizacji była o 40 procent niższa w porównaniu z nieaktywną fizycznie grupą kontrolną w tym samym wieku – uzupełnił ekspert.
Siła tkwi w wielokierunkowości
Ogromną zaletą tego sportu jest fakt, że zawodnicy stale poruszają się w wielu różnych kierunkach. Zwrócił na to uwagę zespół z Indiana University w publikacji „Enhanced Bone Size, Microarchitecture, and Strength in Female Runners with a History of Playing Multidirectional Sports”2, wydanej na łamach „Medicine and Science in Sports and Exercise”.
Naukowcy zauważyli, że wielokierunkowe zwroty akcji obciążają szkielet w sposób, którego nie zapewnia np. zwykłe bieganie po prostej. Dzięki temu młode osoby uprawiające sporty zespołowe budują znacznie odporniejsze kości na dorosłe lata.
W celu weryfikacji tej tezy wykorzystano tomografię komputerową o wysokiej rozdzielczości. Zbadano kości piszczelowe oraz kości stóp u 18-letnich kobiet – czyli miejsca, w których u biegaczy najczęściej dochodzi do urazów przeciążeniowych. Okazało się, że kości ochotniczek, które w młodości oprócz biegania uprawiały sporty wielokierunkowe, były o 10 do 20 procent wytrzymalsze niż u dziewcząt uprawiających wyłącznie bieganie.
– Nasze dane pokazują, że wszechstronny ruch w młodości, w przeciwieństwie do wczesnej specjalizacji w jednej dyscyplinie, skutecznie zmniejsza ryzyko późniejszych kontuzji poprzez rozwój większego i silniejszego układu kostnego – wyjaśnił prof. Stuart Warden.
Uwaga na odbijanie piłki głową
Mimo licznych zalet, lekarze apelują o ostrożność. Od lat środowiska medyczne ostrzegają, że częste uderzanie piłki głową może uszkadzać mikrostrukturę mózgu, a w szczególności istotę białą. Z czasem może to prowadzić nawet do przewlekłej encefalopatii pourazowej (CTE), która objawia się problemami z pamięcią i koncentracją, chwiejnością emocjonalną oraz zmianami w zachowaniu.
Zjawisku temu przyjrzeli się specjaliści z Columbia University. Za pomocą techniki dyfuzyjnego rezonansu magnetycznego zbadali oni mózgi 352 dorosłych amatorów futbolu oraz 77 osób uprawiających inne, bezkontaktowe sporty.
Wyniki ich pracy ukazały się w artykule „Soccer Heading Exposure–Dependent Microstructural Injury at Depths of Sulci in Adult Amateur Players”3 w czasopiśmie „Neurology”.
Przed kolejnym wyjściem na boisko warto wziąć te wnioski pod uwagę.
U zawodników, którzy regularnie „główkowali”, wykryto wyraźne nieprawidłowości w istocie białej zlokalizowanej głęboko w bruzdach mózgowych. Zmiany w tych rejonach są charakterystyczne dla osób po ciężkich urazach czaszkowo-mózgowych. Uszkodzenia były najbardziej widoczne w płacie czołowym – strukturze kluczowej dla procesów poznawczych, a jednocześnie najbardziej narażonej na uderzenia podczas gry. Co gorsza, większa intensywność gry głową bezpośrednio przekładała się na słabsze wyniki w testach uczenia się werbalnego.
– Nasza analiza wykazała, że mikrourazy istoty białej stanowią bezpośredni mechanizm, poprzez który permanentne uderzanie piłki głową prowadzi do pogorszenia funkcji poznawczych – wyjaśnił główny autor badania, prof. Michael L. Lipton.
Co – nomen omen – uderzające, żaden z badanych graczy nie doznał w swoim życiu klasycznego wstrząśnienia mózgu. Zmiany zachodziły bezobjawowo, na skutek sumowania się setek pozornie niegroźnych tąpnięć.
– Potencjalne skutki powtarzających się mikrourazów głowy w sporcie są znacznie poważniejsze, niż wcześniej sądzono. Obejmują one obszary anatomiczne niemal identyczne z tymi, w których rozwija się patologia przewlekłej encefalopatii pourazowej – ostrzegł prof. Lipton.
Wniosek?
Korzystajmy z dobrodziejstw sportu i grajmy w piłkę jak najczęściej, ale zawsze – dosłownie i w przenośni – z głową.
Przypisy:
- www.portal.findresearcher.sdu.dk/A5-10.
- www.pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35941520.
- www.pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40961419.
Przeczytaj także: „Komu kibicuje Wojciech Konieczny?”, „Piłka lekarska” i „Smutek, pustka, beznadzieja”.

