Diss na raka – zjednoczenie, które pozwoliło zebrać miliony złotych, ale...
– Dziękuję tym wszystkim ludziom, którzy się tak fantastycznie zjednoczyli, wpłacając od 5 zł po 5 milionów. Transmisję oglądało równolegle ponad milion ludzi. Jestem niezwykle dumny z tego zjednoczenia Polaków – stwierdził prof. Krzysztof Kałwak, który będzie zaangażowany w pracę rady, wspierające proces podejmowania najważniejszych decyzji dotyczących wykorzystania pieniędzy ze zbiórki.
Diss na raka
– Jestem Maja i to jest moja trzecia wznowa. Mam powody, żeby ciebie dissować – zaśpiewała jedenastolatka z białaczką. Od 17 do 26 kwietnia jej „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)” – nagrania z Bedoesem – słuchał, trasmitując to w sieci, influencer Łatwogang. Przy okazji uzbierał do 26 kwietnia do godz. 22 (a wraz z nim cała Polska) 251 mln zł dla dzieci chorych onkologicznie – „Menedżer Zdrowia” informował o tym w tekście „Diss na raka – miliony złotych dla chorych onkologicznie”.
Fundacja zapowiedział, że chce, aby każdy, kto uczestniczył w akcji zainicjowanej przez Bedoesa i Łatwoganga, mógł dowiedzieć się, jak jego zaangażowanie przełoży się na realną pomoc.
– Przy takiej kwocie transparentność nie może być dodatkiem. Musi być podstawą – podkreślono, informując o powstaniu strony internetowej, na której pokazywane będzie, co zostało już zrobione, jakie pieniądze przeznaczono na konkretne działania i jaki był efekt tej pomocy: www.dissnaraka.cancerfighters.pl.
Poza tym zostanie powołana specjalna rada, której zadaniem będzie wspieranie procesu podejmowania najważniejszych decyzji dotyczących wykorzystania środków finansowych, a w jej skład wejdą przedstawiciele fundacji, osoby zaangażowane w zbiórkę i niezależni eksperci związani z polską onkologią, leczeniem dzieci, rehabilitacją, wsparciem pacjentów i zarządzaniem projektami pomocowymi.
Do rady zapisali się już dwaj specjaliści:
- dr Paweł Zawadzki, zastępca dyrektora do spraw rozwoju Dolnośląskiego Centrum Onkologii,
- prof. dr hab. n. med. Krzysztof Kałwak, onkolog dziecięcy, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Uniwersytecie Medycznym im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Pomoże prof. Krzysztof Kałwak
Prof. Kałwak rozmawiał o zbiórce i onkologii dziecięcej z „Gazetą Wyborczą”.
– Dziękuję tym wszystkim ludziom, którzy się tak fantastycznie zjednoczyli, wpłacając od 5 zł po 5 milionów. Transmisję oglądało równolegle ponad milion ludzi, od Porto po Helsinki, i jestem niezwykle dumny z tego zjednoczenia Polaków w celu pomocy dzieciom – stwierdził prof. Krzysztof Kałwak w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.
Na co te pieniądze pójdą?
Pieniądze będą podzielone na kilka obszarów.
Pierwszy to wydatki „na tu i teraz”, czyli zapewnienie terapii lub brakujących leków dla pacjentów, przy czym każda prośba będzie weryfikowana, by uniknąć nadużyć.
Drugi to poprawa warunków leczenia.
– Czyli doposażenie w sprzęt czy modernizacja pomieszczeń tam, gdzie ich brakuje – wyjaśnił.
Trzeci to pomoc rodzinom i pacjentom po zakończeniu choroby.
– Chodzi o rehabilitację i wsparcie specjalistów w powrocie do normalności – mówił.
– Prezes Cancer Fighters wspominał też o funduszach na długofalowe inwestycje na najbliższą dekadę. Onkologia dziecięca w Polsce jest na bardzo dobrym poziomie i jest przyzwoicie refundowana, ale żaden kraj nie refunduje wszystkiego, zwłaszcza nowych leków. Szukamy wtedy finansowania – przyznał prof. Kałwak.
Podsumowanie jednak nie było takie pozytywne.
– 251 mln zł to bardzo dużo pieniędzy, ale nie jest to kwota, która na pewno wystarczy dla wszystkich, bo niektóre terapie kosztują po 6–7 milionów złotych – stwierdził prof. Krzysztof Kałwak
Przeczytaj także: „26 kwietnia Dniem Walki z Rakiem u Dzieci?”.
Gazeta Wyborcza


