Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Milena Motyl

Czy prawo chroni lekarza rezydenta?

Sebastian Goncerz, Dorota Korycińska, Władysław Krajewski, Maria Libura, Radosław Owczuk i Jakub Żaczek

– Prawo bardzo szeroko obejmuje rolę i obowiązki rezydentów, ale paradoksalnie jest martwe. Jest wiele przypadków, gdzie rezydenci nie mają jak z niego skorzystać – a kiedy już spróbują, spotykają się z mobbingiem i dyscyplinarkami – powiedział Władysław Krajewski z Porozumienia Rezydentów.

  • Wyszkolenie dobrego specjalisty musi kosztować, a rezydent nie powinien być traktowany jako „darmowa siła robocza” – ocenili specjaliści podczas sesji „Rezydent w potrzasku – między jakością kształcenia a odpowiedzialnością lekarzy w trakcie szkolenia”, która odbyła się podczas konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026
  • W ocenie Jakuba Żaczka system prawny regulujący szkolenie specjalizacyjne lekarzy jest bardzo rozbudowany, w praktyce nie zapewnia on rezydentom wystarczającej ochrony
  • Zdaniem Radosława Owczuka każdy oddział powinien określić, jakie czynności rezydent może wykonywać samodzielnie, które wymagają konsultacji, a które bezwzględnie obecności specjalisty 
  • Dorota Korycińska zwróciła uwagę, że na młodych lekarzy wylewa się hejt. – Rezydent nie ma misji, ale chce zarabiać dużo, dlatego pracuje na trzech dyżurach. Tak to widzą pacjenci i taka narracja funkcjonuje w internecie – wskazała

Prawo „za słabo ściska” rezydentów 

Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, podkreślił, że jest wdzięczny za to, że w kontekście praw i obowiązków rezydentów przedstawiane są perspektywy pacjenckie, prawne i lekarskie.

– Widać bardzo wyraźnie, jak rzeczywistość rezydencka się kształtuje. Chciałbym odnieść się do punktów, które my, jako rezydenci, szczególnie zauważamy. Na przykład niespełnianie norm i gonitwa za liczbą, a nie jakością, jest problemem – powiedział.

Fragment sesji poniżej – pod wideo dalsza część tekstu.

Jak zobrazował Krajewski, w niektórych szpitalach dochodzi do takich precedensów, gdzie – w ramach szkolenia specjalizacyjnego z anestezjologii i intensywnej terapii – kilku rezydentów przeprowadzało znieczulenia pacjenta bez żadnego odpowiedniego nadzoru, zazwyczaj 3–4 rezydentów przy jednym stanowisku. – To pokazuje, jak trudno studentowi czy młodemu lekarzowi wykształcić się w takich dziedzinach, jak intensywna terapia, gdzie każda sekunda jest cenna. Jeżeli tej osoby nie wyszkolimy odpowiednio, to, mówiąc wprost, bezpieczeństwo pacjenta jest zagrożone – ocenił lekarz.

Przyznał, że prawo bardzo szeroko obejmuje rolę i obwiązki rezydentów, z drugiej strony – za słabo ściska.

– Edukujemy rezydentów w zakresie praw, jakie im przysługują, zwracamy się do dyrektorów podmiotów leczniczych, aby do tego prawa się stosowali. Te kwestie są uwzględnione w prawie, jednak najbardziej uderzające jest to, że jest to prawo martwe – jest wiele przypadków, gdzie rezydenci nie mają jak z tego prawa skorzystać – a kiedy już spróbują z niego skorzystać, spotykają się z mobbingiem i dyscyplinarkami. Jakość i bezpieczeństwo, które chcemy zapewnić młodym szkolącym się lekarzom, jak i pacjentom, po prostu nie istnieje – mówił wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów.

– Niepokojące jest to, że upraszczane są ścieżki do otrzymania prawa wykonywania zawodu, upraszczane są programy specjalizacyjne. Rozmowy toczą się wokół tego, jak skrócić, uprościć, a nie wydłużyć i wprowadzić lepsze normy jakościowe. Obniżane są standardy dla uczelni medycznych, aby mogły działać, ale nie dyskutujemy o ich podwyższeniu – wskazał Władysław Krajewski.

Bezpieczeństwo i ochrona młodych lekarzy – tutaj są luki

Mec. Jakub Żaczek z Kancelarii Adwokackiej Radosław Tymiński zwrócił uwagę, że choć system prawny regulujący szkolenie specjalizacyjne lekarzy jest bardzo rozbudowany, w praktyce nie zapewnia on rezydentom wystarczającej ochrony.

– Istnieje wiele przepisów, rozporządzeń i regulaminów, jednak kluczowe kwestie związane z bezpieczeństwem i odpowiedzialnością młodych lekarzy pozostają niedookreślone – podkreślił.

Ekspert wskazał, że najważniejszym problemem jest brak precyzyjnej definicji nadzoru, zarówno specjalistów mających w zespole szkolącego się lekarza, jak i kierownika specjalizacji. Żaczek dodał, że choć ustawa o zawodzie lekarza oraz programy specjalizacji nakładają na kierownika specjalizacji obowiązek nadzorowania rezydenta, to nie określają, na czym ten nadzór konkretnie polega.

– Ustawa nie precyzuje jednoznacznie, gdzie kończy się odpowiedzialność lekarza specjalisty, a gdzie zaczyna samodzielna odpowiedzialność rezydenta. To powoduje, że w praktyce każda sprawa oceniana jest indywidualnie, nawet jeśli dotyczy podobnych sytuacji – zauważył mecenas.

Jakub Żaczek wskazał, że wiele spraw rezydenckich dotyczy wykonywania procedur bez jasnej zgody przełożonego, braku dokumentacji lub niejasności co do tego, czy przełożony został poinformowany.  W jego ocenie te nieprecyzyjne regulacje narażają młodych lekarzy na ryzyko prawne i stres, zamiast zapewniać im poczucie bezpieczeństwa w trakcie nauki.

Prawnik postulował, aby pojęcie nadzoru zostało jasno zdefiniowane w ustawie lub – jeśli to nie nastąpi – w regulacjach wewnętrznych szpitali.

Wybiórcza jakość przygotowania do pracy z pacjentem 

Radosław Owczuk, prezes Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, ocenił jakość szkolenia lekarzy w sposób niejednoznaczny. Z jednej strony, jak podkreślił, specjalizacja z anestezjologii cieszy się dziś ogromnym zainteresowaniem – w wielu regionach liczba chętnych przewyższa liczbę miejsc. W większości ośrodków proces kształcenia przebiega bezpiecznie i zgodnie ze standardami określonymi w rozporządzeniu ministra zdrowia.

Z drugiej strony ekspert zwrócił uwagę na poważne zagrożenia. Jego zdaniem problemem jest przyznawanie akredytacji jednostkom, które nie spełniają minimalnych wymogów programowych. Na przykładzie intensywnej terapii wskazał, że braki w liczbie łóżek, procedur i realnego dostępu do pacjentów powodują, że szkolenie nie daje wystarczającego przygotowania do samodzielnej pracy z chorymi.

Prezes Owczuk podkreślił, że akredytacje bywały przyznawane mimo niespełnienia kryteriów, co podważa wiarygodność systemu. Wskazał, że nie chodzi wyłącznie o liczbę lekarzy, ale przede wszystkim o jakość ich przygotowania.

Zaproponował m.in. powrót do dłuższych staży klinicznych oraz wprowadzenie mechanizmów finansowych premiujących ośrodki, które szkolą na wysokim poziomie.

– Młodzi lekarze i pacjenci to grupy, które znalazły się w trudnej sytuacji, ponieważ ktoś w bardzo ważnym urzędzie podejmuje decyzje oszczędnościowe, nie troszcząc się wcale o bezpieczeństwo i jednych, i drugich – stwierdziła Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

– Lekarze to odpowiedzialna grupa zawodowa, oni chcą dobrze, ale to całe otoczenie prawne i to, że muszą wypełniać druczki, formalności, powoduje, że nie mają wyjścia. To tak, jakby zlecono komuś na pierwszym roku prowadzenie zajęć w języku angielskim, którego nie zna. Możemy się spodziewać, jaki będzie tego efekt – zauważyła.

Jak podkreśliła, analizując przepisy, można stwierdzić, że pacjent jest ostatnim elementem układu pokarmowego systemu ochrony zdrowia.

– Jeżeli pacjent jest rzeczywiście najważniejszy, to trzeba zrobić wszystko, aby ci, którzy się nim opiekują, mieli jak najgłębszą wiedzę. Dlatego należy w lekarza zainwestować i ta inwestycja musi się zacząć na samym początku jego drogi edukacyjnej i zawodowej – oceniła ekspertka.

Zaznaczyła też, że młody lekarz musi być wyposażony w takie umiejętności i wiedzę, aby mógł podejmować trudne decyzje, bo dotyczą one życia i zdrowia pacjentów – i zarazem decyzje, które są świadome i odpowiedzialne.

Młodzi lekarze mierzą się z hejtem

Prezes Korycińska zwróciła uwagę, że obecnie trwa „ogromna nagonka na młodych lekarzy”.

– W mediach społecznościowych młodzi lekarze są często wyzywani, dochodzi do fizycznych ataków na medyków. W mojej ocenie jest to efekt tego, że nie dba się o bezpieczeństwo pacjenta. A jednocześnie, jeżeli pacjenci mają pretensje, to kto jest winien? – lekarz. Oczywiście pacjenci też są często obciążani winą przez decydentów, ale tutaj jesteśmy świadkami stworzenia silnej polaryzacji – wskazała ekspertka. 

– Wiadomo, kim jest młody lekarz – nie ma misji, chociaż powinien ją mieć, ale chce więcej zarabiać, dlatego pracuje na trzech dyżurach. Tak to widzą pacjenci i taka narracja funkcjonuje w internecie. Dlatego jest to zawód o niskim poziomie zaufania społecznego, a najniższy mają młodzi lekarze – powiedziała. 

– Jeżeli nie potraktujemy edukacji młodych lekarzy jako inwestycji, to wszystko będzie zmierzało do pogorszenia się warunków kształcenia oraz jakości opieki zdrowotnej nad pacjentami – podsumowała Dorota Korycińska.

Przeczytaj także: „Rezydent w potrzasku”.

Więcej materiałów z konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026 po kliknięciu w poniższy baner.

Źródło:
Menedżer Zdrowia 
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Dorota Korycińska Władysław Krajewski Radosław Owczuk Jakub Żaczek rezydent rezydenci szpital szpitale rezydentury młodzi lekarze specjalizacja specjalizacje Priorytety 2026 Priorytety w Ochronie Zdrowia Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026