Zespoły wielodyscyplinarne i unity narządowe to fundamenty nowoczesnej onkologii ►
Współcześnie o skuteczności leczenia nowotworów nie decyduje już wyłącznie moment rozpoznania choroby, ale w dużej mierze także jakość i tempo pogłębionej diagnostyki oraz właściwe wykorzystanie coraz bardziej zaawansowanych terapii. Standardem stają się terapie skojarzone, łączące różne leki i metody leczenia, co zwiększa szanse pacjentów, ale jednocześnie wymaga doskonałej organizacji systemu opieki, opartej na ścisłej współpracy specjalistów.
Kluczową rolę odgrywają dziś zespoły wielodyscyplinarne oraz wyspecjalizowane ośrodki narządowe, w których pacjent trafia pod opiekę chirurgów, onkologów klinicznych, radioterapeutów, patomorfologów i diagnostów. To właśnie szybka, kompleksowa diagnostyka, w tym oznaczenie markerów predykcyjnych, oraz decyzja podjęta przez konsylium wielu specjalistów decydują o doborze najskuteczniejszej terapii. Doskonałym przykładem są nowotwory głowy i szyi, o czym dyskutowano podczas panelu „Zespoły wielodyscyplinarne, standardy i realny dostęp – filary skuteczności terapii skojarzonych w onkologii” zorganizowanego podczas Priorytetów w Ochronie Zdrowia 2026.
Uczestniczyli w nim:
- dr hab. n. med. Monika Durzyńska z Zakładu Patomorfologii Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie,
- prof. dr hab. n. med. Wojciech Golusiński z Katedry i Kliniki Chirurgii Głowy Szyi i Onkologii Laryngologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, z Wielkopolskiego Centrum Onkologii,
- prof. dr hab. n. med. Andrzej Kawecki z Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie,
- Anna Kupiecka z Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej,
- prof. dr hab. n. med. Krzysztof Składowski z I Kliniki Radioterapii i Chemioterapii Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, Oddziału w Gliwicach,
- dr n. med. Jakub Zwoliński z Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.
Moderował Bartosz Kwiatek z Polsat News.
Nagranie poniżej, pod wideo spisane fragmenty panelu.
Obciążenie nowotworami głowy i szyi w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie – w 2023 r. odnotowano 5549 nowych zachorowań i 4035 zgonów (77 proc. zachorowań i 80 proc. zgonów dotyczyło mężczyzn).
Nowotwory głowy i szyi należą do grupy nowotworów o wysokiej śmiertelności, co częściowo wynika z faktu, że niemal 60 proc. pacjentów jest diagnozowanych dopiero w stadium zaawansowania III/IVA, a to znacząco ogranicza skuteczność leczenia radykalnego. Ponadto nowotwory te charakteryzują się szybkim wzrostem i tendencją do przerzutów do węzłów chłonnych. Późne rozpoznanie i agresywność nowotworu obniżają szanse na 5-letnie przeżycie do ok. 30–50 proc. w przypadkach rozsianych.
– Jednym z głównych problemów jest zgłaszanie się pacjentów na leczenie onkologiczne w zaawansowanym stanie choroby. Gdybyśmy rozpoznawali więcej przypadków w I i II stopniu zaawansowania, nie musielibyśmy stosować bardzo agresywnych i jednocześnie bardzo kosztownych metod leczenia. Wygraliby i nasi pacjenci, i system. Co w związku z tym powinniśmy zrobić, żeby odwrócić ten negatywny trend? Przede wszystkim postawić na programy profilaktyki nowotworów, po drugie zwrócić uwagę na szeroko pojętą edukację wszystkich pacjentów oraz pracowników ochrony zdrowia, którzy uczestniczą w całym procesie leczenia onkologicznego. Wyleczalność w I i II stopniu zaawansowania narządowego sięga ok. 90 proc., później odsetek ten drastycznie spada – mówił prof. dr hab. n. med. Wojciech Golusiński z Katedry i Kliniki Chirurgii Głowy, Szyi i Onkologii Laryngologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, Wielkopolskiego Centrum Onkologii.
– Pacjentom zależy na tym, aby diagnoza pojawiła się jak najwcześniej i aby leczenie było jak najskuteczniejsze, ale ścieżka diagnostyczna jest często bardzo skomplikowana. Pacjent trafia do lekarza pierwszego kontaktu, do laryngologa, do różnych specjalistów, a objawy są często bagatelizowane ze względu na brak świadomości. W rezultacie diagnoza stawiana jest zbyt późno, a mogłoby być inaczej, gdyby chory trafił do placówki specjalistycznej. Tymczasem, biorąc pod uwagę starzenie się społeczeństwa, nie możemy sobie pozwolić na marnowanie środków i tracenie potencjału terapeutycznego – podkreślała Anna Kupiecka reprezentująca Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej.
Anna Kupiecka
Precyzyjny dobór metod terapeutycznych
Leczenie nowotworów głowy i szyi wymaga indywidualnego podejścia i precyzyjnego doboru metod terapeutycznych. Podstawą postępowania pozostaje leczenie chirurgiczne, polegające na usunięciu guza z odpowiednim marginesem zdrowych tkanek. W zależności od stopnia zaawansowania choroby oraz czynników ryzyka uzupełnieniem operacji może być radioterapia adjuwantowa. W przypadku zmian nieresekcyjnych radioterapia stosowana jest jako samodzielna metoda. Istotną rolę odgrywa również chemioterapia, najczęściej w skojarzeniu z radioterapią, szczególnie w chorobie miejscowo zaawansowanej, nawrotowej oraz jako leczenie uzupełniające. W ostatnich latach coraz większe znaczenie zyskuje immunoterapia, w tym pembrolizumab, który stał się standardem pierwszej linii leczenia u chorych z nawrotowym lub przerzutowym rakiem z ekspresją PD-L1 (CPS ≥ 1). Lek ten, stosowany w monoterapii lub w połączeniu z chemioterapią, istotnie redukuje ryzyko zgonu i umożliwia uzyskanie długotrwałych odpowiedzi. Coraz częściej wykorzystywane są także terapie skojarzone, takie jak chemioimmunoterapia czy radioimmunoterapia, zarówno w zaawansowanych stadiach choroby, jak i w schematach obejmujących leczenie neoadjuwantowe, adjuwantowe oraz radioterapię. Warto podkreślić, że część pacjentów nie kwalifikuje się do leczenia radykalnego, a znaczna grupa trafia do terapii już w stadium miejscowo zaawansowanym lub z nawrotem po wcześniejszym leczeniu, co dodatkowo komplikuje proces terapeutyczny.
– Należy podkreślić, że leczenie nowotworów głowy i szyi jest leczeniem interdyscyplinarnym, w którym zarówno chirurgia, jak i radioterapia oraz leczenie systemowe są bardzo ważne. Niemniej główną metodą leczenia nowotworów głowy i szyi pozostaje chirurgia. Chirurg głowy i szyi powinien mieć ponadprzeciętne umiejętności chirurgiczne, ponadto musi charakteryzować się zdolnością przewidywania oraz zoptymalizowania anatomicznych i fizjologicznych skutków leczenia – mówił prof. Wojciech Golusiński.
Dodał, że w Polsce, jeśli chodzi o nowotwory głowy i szyi, panuje wyjątkowa sytuacja, ponieważ mamy prawie pełen dostęp do nowoczesnych technologii medycznych. Nie są one jednak wykorzystywane ze względu na brak ośrodków, które mogłyby się zajmować interdyscyplinarnym leczeniem na odpowiednim poziomie.
– Zrozumienie biologii raka i znajomość praktycznej wiedzy o wszystkich możliwościach terapeutycznych stanowi podstawę do zapewnienia chorym na nowotwory głowy i szyi optymalnej opieki, a co za tym idzie – dobrych wyników leczenia. Nasze wytyczne, ustalane wspólnie z wytycznymi amerykańskimi, są aktualizowane co 2 lata. Aktualnie jest przygotowywane rozszerzenie programu lekowego B.52 o zastosowanie immunoterapii w schemacie okołooperacyjnym, co może znacząco poprawić wyniki leczenia, jest już szeroko stosowane na świecie, i na co liczymy także w Polsce – stwierdził ekspert.
Nowy schemat immunoterapii w nowotworach głowy i szyi
Dotychczas immunoterapia w raku głowy i szyi była w Polsce stosowana głównie u chorych z nawrotem lub przerzutami odległymi po leczeniu radykalnym. Nowe dane pokazują jednak, że zastosowanie pembrolizumabu w schemacie okołooperacyjnym (przed i po operacji) istotnie wydłuża czas wolny od zdarzeń, takich jak nawrót, progresja i zgon (mediana czasu wolnego od zdarzeń wynosi prawie 60 miesięcy wobec niecałych 30 miesięcy w grupie standardowej terapii). U chorych, u których zastosowano pembrolizumab perioperacyjnie, odnotowano także 28-procentową redukcję ryzyka zgonu oraz wyższy odsetek 3-letnich przeżyć (69,0 proc. vs 60,2 proc.), choć dane dotyczące przeżycia całkowitego wymagają dłuższej obserwacji.
Podanie leku w leczeniu neoadjuwantowym zmniejszało ponadto częstość występowania pooperacyjnych czynników wysokiego ryzyka (32,5 proc. vs 44,4 proc.), a tym samym ograniczało konieczność stosowania pooperacyjnej chemioradioterapii z cisplatyną (38,9 proc. vs 50,5 proc.). Co istotne, immunoterapia nie wpływała negatywnie na możliwość przeprowadzenia planowanego zabiegu chirurgicznego. To pierwszy od dwóch dekad tak wyraźny postęp terapeutyczny u chorych z resekcyjnym, miejscowo zaawansowanym rakiem głowy i szyi, który może się przełożyć nie tylko na poprawę wyników leczenia, lecz także na korzystniejszy profil bezpieczeństwa u części pacjentów, zwłaszcza z chorobami współistniejącymi. Aby tak się stało, konieczna jest zarówno refundacja zastosowania pembrolizumabu w nowym schemacie, jak i poprawa koordynacji leczenia w konsyliach wielodyscyplinarnych – co wielokrotnie podkreślano podczas sesji.
Leczenie skojarzone wymaga wielodyscyplinarnego podejścia
– Szybkie spotkanie zespołu wielodyscyplinarnego jest kluczowe dla losu pacjentów. Bardzo rzadko będzie się obecnie zdarzało, że chory będzie leczony tylko jedną metodą. W zdecydowanej większości przypadków będziemy stosowali leczenie skojarzone, dlatego bardzo ważne jest ustalenie harmonogramu priorytetów. Jeżeli nie będziemy tego robili w zespole, który jest biegły we wszystkich metodach leczenia, to zmniejszamy szanse pacjenta na wyleczenie – podkreślał dr n. med. Jakub Zwoliński z Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Warszawie.
Jakub Zwoliński
– Metody skojarzone poprawiają skuteczność całego leczenia i pozwalają uniknąć przerzutów odległych, które mogą się pojawić w ciągu kilku lat. Klinika, którą kieruję, oferuje pacjentom leczenie za pomocą promieniowania i farmakoterapii. Ściśle współpracujemy z chirurgią onkologiczną w ramach zespołu narządowego, który działa na terenie naszego instytutu już od prawie 30 lat. Ta współpraca i jednocześnie koordynacja wszystkich działań diagnostycznych i leczniczych jest bardzo ważna. Nowoczesne, innowacyjne technologie pozwalają optymalnie zaopiekować się pacjentem, co oznacza, że leczymy go zarówno w przypadku pierwotnego rozpoznania, jak i w stadium nawrotu, ponieważ prawie połowa pacjentów doświadcza nawrotu raka w postaci czy to wznowy miejscowej, czy przerzutów – mówił prof. dr hab. n. med. Krzysztof Składowski z I Kliniki Radioterapii i Chemioterapii Narodowego Instytutu Onkologii – PIB, Oddział w Gliwicach.
Jako problem wskazał fakt, że efekty leczenia, które w innych krajach są lepsze, w Polsce nie są tak wyraźnie widoczne, ponieważ spora część pacjentów doświadcza poważnych efektów ubocznych, na co niewątpliwie wpływa wielochorobowość występująca w polskim społeczeństwie.
– Dlatego współpraca interdyscyplinarna jest konieczna nie tylko na etapie podejmowania decyzji o leczeniu, lecz także w trakcie tego leczenia – dodał prof. Krzysztof Składowski.
Jakub Zwoliński
Patomorfologia – kluczowa dla nowoczesnej onkologii
Dla zmaksymalizowania korzyści z okołooperacyjnej immunoterapii kluczowe znaczenie ma wczesna identyfikacja pacjentów spełniających kryteria kwalifikacji i szybkie przeprowadzenie pełnej diagnostyki, w tym oznaczenia ekspresji PD-L1 (CPS ≥ 1), która stanowi biomarker warunkujący możliwość zastosowania tego leczenia. Proces kwalifikacji rozpoczyna się od potwierdzenia rozpoznania histopatologicznego raka płaskonabłonkowego głowy i szyi, wykluczenia przerzutów odległych oraz potwierdzenia, że choroba ma charakter miejscowo zaawansowany, ale operacyjny. Następnie konieczna jest ocena stopnia zaawansowania, możliwości radykalnego leczenia chirurgicznego oraz ogólnego stanu pacjenta, a także wykonanie niezbędnych badań diagnostycznych. Ostateczną decyzję podejmuje konsylium interdyscyplinarne z udziałem chirurga onkologa, onkologa klinicznego, radioterapeuty i patomorfologa, które ustala sekwencję postępowania.
– Właściwe rozpoznanie patomorfologiczne ma kluczowe znaczenie dla podejmowania decyzji terapeutycznych, dlatego nowoczesna patomorfologia stanowi fundament współczesnej onkologii. System diagnostyki patomorfologicznej przeszedł w ostatnich latach wiele korzystnych zmian – powstały standardy postępowania obejmujące nie tylko kwestie organizacyjne, lecz także precyzujące elementy, które powinny się znaleźć w rozpoznaniu patomorfologicznym. Ponadto dofinansowanie patomorfologii z różnych źródeł, m.in. Krajowego Planu Odbudowy oraz Narodowej Strategii Onkologicznej, umożliwiło zakup nowoczesnego sprzętu oraz rozwój dygitalizacji i cyfryzacji patomorfologii. Osobiście, jako patomorfolog zajmująca się diagnostyką nowotworów głowy i szyi, współpracuję z kliniką kierowaną przez prof. Andrzeja Kaweckiego i mam możliwość pracy na najwyższym poziomie, gdzie lekarz patomorfolog jest pełnoprawnym partnerem w zespole wielodyscyplinarnym. Mam jednak świadomość, że organizacja pracy i poziom diagnostyki patomorfologicznej różnią się w poszczególnych regionach Polski – przyznała dr hab. n. med. Monika Durzyńska z Zakładu Patomorfologii Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Warszawie.
Jak zaznaczyła, elementem, który mógłby pozytywnie wpłynąć zarówno na jakość wykonywanych badań, jak i na czas oczekiwania na wyniki, byłoby odrębne finansowanie analizy czynników predykcyjnych. W nowotworach głowy i szyi takim kluczowym czynnikiem pozostaje PD-L1, którego badanie nie jest obecnie osobno refundowane.
Konieczna koordynacja działań
– Jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że nasza Klinika Nowotworów Głowy i Szyi jest jednostką interdyscyplinarną, która w swojej strukturze ma oddział chirurgii, radioterapię i onkologię kliniczną. Dla nas stosowanie metod skojarzonych, takich jak immunoterapia w schemacie okołooperacyjnym, nie jest problemem, ale w wielu innych miejscach w Polsce może to być trudne. Dlatego konieczne są zmiany systemowe oraz zastanowienie się nad wprowadzeniem unitów narządowych na wzór raka piersi czy raka jelita grubego, w których będzie pełna integracja chirurgów, onkologów, radioterapeutów i onkologów klinicznych. Taka koncentracja spowoduje, że możliwa stanie się standaryzacja leczenia, a jego jakość będzie rosła – podkreślał prof. dr hab. n. med. Andrzej Kawecki z Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Warszawie.
– Na przykładzie leczenia raka piersi widzimy, jak dużo dobrych efektów przyniosło wprowadzenie interdyscyplinarnej współpracy i podejścia do pacjentki. Mam nadzieję, że skoro mamy już doświadczenia dotyczące leczenia innych nowotworów, to w przypadku nowotworów głowy i szyi ten proces przebiegnie bardzo sprawnie – mówiła Anna Kupiecka.
– Bardzo się cieszę, że padły słowa o unitach głowy i szyi oraz o centralizacji leczenia. Prosta kalkulacja oparta na epidemiologii tych nowotworów sugeruje, że w Polsce powinno powstać ok. 25 ośrodków, które zajmowałyby się pełnym, kompleksowym leczeniem pacjentów – podsumował prof. Krzysztof Składowski.
Bartosz Kwiatek, Anna Kupiecka, Krzysztof Składowski i Jakub Zwoliński
Więcej materiałów z konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026 po kliknięciu w poniższy baner.
Menedżer Zdrowia
