Zakaz łączenia pracy na politycznych sztandarach
Włodzimierz Czarzasty, Stanisław Karczewski, Janusz Cieszyński, Jarosław Kaczyński, Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza – zakaz łączenia pracy lekarskiej w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia połączył polityków.
Sprawa (byłego już) radnego miejskiego, będącego lekarzem w trakcie specjalizacji, który w 2025 r. zarobił 1,6 mln zł, spowodowała, że znów mówi się o tym, o czym „Menedżer Zdrowia” pisał w cyklu „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie”.
17 czerwca podczas konferencji prasowej w Sejmie Włodzimierz Czarzasty mówił, o czym – według Lewicy – powinno się natychmiast zacząć rozmawiać.
Jednym z punktów był zakaz łączenia zatrudnienia w placówkach publicznych i prywatnych.
– Aby publiczne zasoby nie były wykorzystywane do zarabiania w prywatnych praktykach – uzasadnił Czarzasty.
Ponadpartyjna zgoda
Polityk Lewicy tym samym zgodził się z przedstawicielami partii Razem oraz Prawa i Sprawiedliwości – między innymi z byłym marszałkiem Senatu, chirurgiem Stanisławem Karczewskim z Prawa i Sprawiedliwości.
W rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” przyznał, że mógłby przygotować ustawę dotyczącą zmian.
– I to nie z powodu politycznych ambicji, ale z przekonania, że to jedyny sposób na poprawę i uporządkowanie systemu. Dla dobra pacjentów, dla idei. Mogę być nawet twarzą tego rozwiązania, bo wiem, ile patologii jest z tym związanych i że to trzeba uregulować – mówił Stanisław Karczewski wywiadzie „Dla idei mogę być twarzą zakazu łączenia pracy w sektorach prywatnym i publicznym”.
– Projekt takiej ustawy to pole do dyskusji o uregulowaniu współistnienia systemów prywatnej i publicznej ochrony zdrowia. Musiałby być on szeroko skonsultowany ze środowiskami lekarskimi i organizatorami systemu opieki zdrowotnej. Wierzę, że udałoby się stworzyć taki model pracy lekarskiej w służbie zdrowia, który wreszcie byłby korzystny przede wszystkim dla pacjentów. Bo na styku sektorów prywatnego i państwowego jest najwięcej patologii, problemów i niejasności. To jest absolutnie do poprawy. Z jednej strony ochrona zdrowia publiczna, z drugiej prywatna – nie inaczej. Nic nie mam przeciwko temu, aby funkcjonowały prywatne podmioty lecznicze. Niech ci, którzy mają pieniądze, tam się leczą, ale niech praca w nich nie łączy się z sektorem publicznym. Nie może być styku – stwierdził.
Wtórował mu poseł PiS, były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, a także prezes PiS Jarosław Kaczyński.
– Na styku prywatnej i publicznej ochrony zdrowia występuje najwięcej patologii. Chodzi o sytuacje, w których lekarz, przyjmując w publicznym systemie, prowadzi równolegle prywatny gabinet i kieruje pacjentów do publicznego szpitala z pominięciem kolejki, z własnego gabinetu prywatnego. To jest sytuacja niedopuszczalna i należy z tym walczyć. W uzasadniony sposób budzi to poczucie wielkiej niesprawiedliwości. Płacimy wszyscy składki, a są tacy, którzy dzięki prywatnemu gabinetowi skracają sobie drogę do świadczeń w publicznym systemie – mówił Cieszyński w rozmowie z „Rzeczpospolitą” opublikowanej 19 grudnia 2025 r.
Kaczyński, 24 i 25 października 2025 r. podczas odbywającej się w Katowicach konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości, także stwierdził, że warto byłoby oddzielić publiczny sektor od prywatnego. Powtórzył te plany podczas spotkania polityków z obywatelami pod tytułem „Czas Polski – program Polaków”. To nastąpiło 25 stycznia 2026 r. w Skarżysku-Kamiennej.
Prezes PiS odniósł się wtedy do kwestii organizacji pracy i zarobków w polskim systemie zdrowia.
Mówił o znacznych rozpiętościach w dochodach lekarzy – od kilku tysięcy do milionów złotych.
Jarosław Kaczyński zaproponował rozdzielenie sektora publicznego od prywatnego.
– Nowy model zatrudniania miałby opierać się na zasadzie wyboru jednego miejsca zatrudnienia – zauważył.
O zakazie mówił także Adrian Zandberg, lider partii Razem, odwiedzając Gorzów Wielkopolski 9 marca 2025 r. jeszcze podczas kampanii wyborczej.
– Powinniśmy bardzo dobrze płacić lekarzom, ale także wymagać – ocenił.
– Jeśli państwo daje pieniądze lekarzom w publicznych szpitalach, to powinni poświęcać się pracy na sto procent, a nie być zatrudnionymi na jedną czternastą etatu, a resztę czasu spędzać w prywatnych gabinetach – argumentował.
Z kolei 8 lutego 2026 r. Marcelina Zawisza z partii Razem wystąpiła w Polsat News.
Kiedy mówiono o zbyt dużych wynagrodzeniach niektórych lekarzy, zwróciła uwagę, że politycy boją się podejmować ten temat.
– Uważam jednak, że to trzeba robić – podkreśliła.
– Z jednej strony trzeba uregulować kwestię obowiązku wyboru dla lekarzy – albo prowadzenie prywatnej praktyki, albo praca w publicznym szpitalu – powiedziała posłanka.
– Z drugiej strony musimy porozmawiać o zarobkach. Lekarze powinni dobrze zarabiać, ale powinien być też limit – oceniła Zawisza.
Zakaz będzie obowiązywać?
Czy zakaz mógłby zacząć obowiązywać już wkrótce?
To wcale nie jest wykluczone.
Choć w polskiej polityce rzadko dochodzi do konsensusu w kwestiach zdrowotnych, to amfosfera polityczna dotycząca pracy lekarzy wydaje się sprzyjać zmianom, a sprawy takie jak ta lekarza, zarabiającego 1,6 mln zł w roku tylko temu sprzyjają i powodują, że politycy mogą liczyć na poparcie społeczne.
Postulat rozdzielenia praktyki publicznej od prywatnej przestał być jedynie abstrakcyjnym pomysłem jednej frakcji.
Więcej tekstów z cyklu „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie” po kliknięciu w poniższy baner.
