Wystawiał recepty za blik. Opioidy trafiały na oddział psychiatryczny
Lekarz z Lublina miał wystawiać recepty na silnie uzależniające opioidy bez badania pacjentów, na masową skalę i za gotówkę. Został aresztowany w śledztwie dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej handlującej lekami narkotycznymi. Mimo to medyk wciąż formalnie posiada prawo wykonywania zawodu.
Chodzi o wydarzenia z kwietnia 2025 r. w Szpitalu Nowowiejskim w Warszawie. W placówce doszło do serii zatruć lekami.
U dwóch pacjentów nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. Personel rozpoczął reanimację. Jedna z pacjentek próbowała popełnić samobójstwo. Tłumaczyła później, że po zażytych lekach „coś jej strzeliło do głowy”. Jeden z pacjentów został uratowany, jednak kilka godzin później, już na komisariacie, ponownie doszło u niego do zatrzymania krążenia. Mężczyzny nie udało się uratować – czytamy na stronie „Dziennika Gazety Prawnej.”
Opioidy w paczce z cukierkami
Kilka dni przed jego śmiercią jedna z pacjentek oddziału wysłała wiadomość SMS do kontaktu zapisanego jako „Pielęgniarka4”. „Potrzebuję recepty” – napisała. W odpowiedzi otrzymała numer do płatności i informację o kwocie. Przelała 300 złotych blikiem. W zamian dostała e-receptę na silne opioidy i leki przeciwdepresyjne.
Leki odebrał z apteki znajomy taksówkarz. Podszywając się pod członka rodziny, wniósł je na oddział w paczce cukierków. W środku znajdowały się tabletki i syropy. „Pielęgniarka4” okazała się być 52-letnim lekarzem z Lublina posiadającym doktorat i specjalizację z medycyny nuklearnej.
Pacjentka wielokrotnie zamawiała u niego recepty. Prosiła m.in. o morfinę oraz opioidy z refundacją. W jednej z wiadomości pisała: „A może mi doktor wypisać z refundacją? Jakiś czas temu wypisał doktor z refundacją”. Odpowiedź była krótka: „Postaram”.
Aby uzyskać refundację lekarz posłużył się danymi 69-letniej kobiety z Warszawy, której przysługiwały darmowe leki dla seniorów. Lekarz przesłał pacjencte oddziału numer PESEL seniorki, a także jej dokładny adres, gdy pacjentka obawiała się kontroli w aptece. Nic nie wskazuje na to, by właścicielka danych miała świadomość, że ktoś wykorzystuje jej tożsamość do wystawiania recept na morfinę.
Za pojedynczą receptę lekarz inkasował od 150 do 300 złotych. Według śledczych proceder trwał miesiącami i obejmował setki przypadków.
Fikcyjne recepty, fałszowanie dokumentacji medycznej
Tydzień po śmierci pacjenta z oddziału psychiatrycznego Szpitala Nowowiejskiego lekarz z Lublina został zatrzymany w zupełnie innych okolicznościach. W świąteczną sobotę wjechał samochodem w ogrodzenie prywatnej posesji w okolicach Szydłowca.
We wrześniu 2025 roku policjanci przerwali dyżur lekarza w szpitalu i wyprowadzili go w kajdankach. Tego samego dnia zatrzymano także kapelana Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego. Obaj trafili do aresztu w śledztwie prowadzonym przez prokuraturę w Nowym Targu, dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się obrotem środkami odurzającymi.
– W zamian za korzyści majątkowe wystawił ponad 1500 fikcyjnych recept, fałszując dokumentację medyczną – mówił Marcin Zagórski z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
W postępowaniu zatrzymano łącznie 16 osób. Leki trafiały na teren całego kraju, a część wysyłano za granicę.
Lekarz z zatrzutami wciąż z PWZ
Mimo aresztu i poważnych zarzutów lekarz wciąż figuruje w rejestrze lekarzy jako osoba posiadająca pełne prawo wykonywania zawodu.
– Dla takich lekarzy nie ma miejsca w zawodzie – powiedział Jakub Kosikowski z Naczelnej Izby Lekarskiej. Izba przygotowała zarzuty dyscyplinarne, jednak przez miesiące nie była w stanie ustalić miejsca pobytu mężczyzny.
Ministerstwo Zdrowia, GIF i Centrum e-Zdrowia pracują nad przepisami umożliwiającymi czasowe blokowanie prawa do wystawiania recept na konkretne leki.
Dziennik Gazeta Prawna

