Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Milena Motyl

Wojsko potrzebuje własnego wykazu substancji i leków krytycznych

Marcin Obara/PAP

– Stan przygotowania polskiego systemu ochrony zdrowia, w tym szpitali wojskowych, do zapewnienia ciągłości dostaw leków w warunkach kryzysu lub konfliktu zbrojnego pozostaje niewystarczający – powiedział „Menedżerowi Zdrowia” gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego. 

  • Wojna w Ukrainie oraz doświadczenia z pandemii COVID-19 gruntownie zmieniły sposób postrzegania bezpieczeństwa lekowego w kontekście stabilności dostaw leków i wyrobów medycznych
  • W ocenie płk. dr. n. med. Arkadiusza Kosowskiego wzmacnianie krajowego bezpieczeństwa lekowego poprzez rozbudowę mocy wytwórczych stanowi priorytetowy element „rozminowywania ryzyk” w systemie zabezpieczenia lekowego Polski, w tym sił zbrojnych
  • Jednym z kluczowych zadań w warunkach konfliktów zbrojnych i kryzysów jest ochrona populacji poprzez zapewnienie preparatów niezbędnych do ratowania zdrowia lub życia
  • Zdaniem gen. Grzegorza Gieleraka Krajowa lista leków krytycznych stanowi istotny krok w kierunku wzmacniania suwerenności farmaceutycznej państwa. Z natury rzeczy odpowiada na potrzeby cywilnego systemu ochrony zdrowia, nie uwzględnia jednak specyfiki operacyjnej sił zbrojnych
  • Jak podkreślił w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” ekspert, w warunkach konfliktu o przeżywalności decyduje nie ogólna dostępność leków w systemie ochrony zdrowia, ale precyzyjne dopasowanie środków farmaceutycznych i materiałów medycznych do konkretnego etapu łańcucha ewakuacyjnego
  • Dlaczego tak ważne jest powstanie listy leków krytycznych poświęconej wojsku?

Lekowa odporność państwa

11 marca Komisja Obrony Narodowej wraz z Komisją Zdrowia omówiły informację na temat bezpieczeństwa lekowego kraju oraz wzmocnienia możliwości produkcyjnych leków i substancji czynnych w Polsce i Unii Europejskiej w kontekście licznych konfliktów zbrojnych, katastrof naturalnych oraz klęsk żywiołowych. Przedstawiciele rządu, wojska i branży farmaceutycznej zgodnie wskazali, że Polska musi wzmocnić siły do produkcji leków i substancji czynnych.

– Aktualnie przeważająca część surowców i substancji czynnych potrzebnych do wytworzenia leków pochodzi z fabryk ulokowanych na terytoriach państw trzecich, zwłaszcza Chin i Indii. Szacuje się, że koszty inwestycji oraz produkcji na rynkach azjatyckich są o 20–40 procent niższe w stosunku do kosztów na rynku europejskim i dotyczy to ogólnie państw Unii Europejskiej, nie tylko Polski – stwierdziła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Przyznała, że oparcie bezpieczeństwa lekowego na globalnych łańcuchach dostaw jest niebezpieczne i może prowadzić do niedoborów leków.

Wiceminister zaznaczyła, że decyzje o produkcji danych substancji czynnych lub leków gotowych zależą w głównej mierze od podmiotów odpowiedzialnych i są ich decyzjami biznesowymi wynikającymi z podjętych przez nich strategii produkcyjnych.

Wiceminister Kęcka podkreśliła, że w celu uniezależnienia się od innych rynków, zwłaszcza rynku azjatyckiego, a także w odpowiedzi na oczekiwania polskiego rynku farmaceutycznego, minister zdrowia opracował Krajową listę leków krytycznych. Jednym z naistotniejszych jej założeń jest wzmocnienie produkcji leków krytycznych w Polsce w celu zmniejszenia zależności od importu i globalnych łańcuchów dostaw.

Jak przekazała wiceszefowa resortu, przedmiotowa lista po ubiegłorocznej aktualizacji obecnie obejmuje 401 substancji czynnych i w 62 proc. pokrywa się z listą unijną.

– Aktualnie sprowadzane leki z Chin to około 40 proc. naszych potrzeb. Warto wspierać każdy etap produkcji leków w Polsce. W przeciwnym razie oddamy wszystko Azji. Będziemy uzależnieni nie tylko w 80 proc. od dostaw składników leków, ale i w 80 proc. od dostaw gotowych produktów – ocenił szef Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego Łukasz Pietrzak. 

– Nasze roczne zapotrzebowanie na leki to 1,4 mld opakowań. W Polsce nie ma takiego magazynu, który byłby w stanie pomieścić chociaż trzymiesięczny zapas przygotowany na potrzeby naszej populacji – dodał. 

Jak zaznaczył płk dr n. med. Arkadiusz Kosowski, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON, inicjatywy ukierunkowane na wzmocnienie bezpieczeństwa lekowego, w tym rozbudowa mocy wytwórczych, są istotnym elementem „rozminowywania ryzyk” w obszarze zabezpieczenia lekowego Polski, w tym również zabezpieczenia lekowego potrzeb sił zbrojnych.

Stwierdził, że problem związany z bezpieczeństwem lekowym dotknął także kraje NATO, dodając, że „do tej pory funkcjonowaliśmy w pewnym uśpieniu”.

– Od 2025 roku w NATO toczą się intensywne prace nad strategią postępowania. W ubiegłym roku powstał pierwszy projekt organizacji, który w zakresie opieki medycznej opiera się na pięciu filarach – logistyce, przechowywaniu, magazynowaniu wyrobów medycznych, zdolności do ewakuacji, rozwoju produkcji lekowej – wyjaśnił przedstawiciel MON.

Na jak długo wojsko posiada zapas leków? Odpowiedzi na to pytanie płk Kosowski nie mógł udzielić, ponieważ było to posiedzenie jawne. Podkreślił, że MON aktywnie współpracuje w obszarze leków krytycznych projektowanych przez NATO i z polskim resortem zdrowia.

Będzie osoba lista leków krytycznych dla wojska? MON odpowiada

We wrześniu ubiegłego roku informowaliśmy, że w Ministerstwie Obrony Narodowej trwają prace nad stworzeniem listy substancji i leków, które będą potrzebne w pierwszej kolejności w przypadku ewakuacji medycznej, mając szczególnie na względzie funkcjonowanie szpitali wojskowych – pisaliśmy o tym w tekście „Wojskowa lista leków krytycznych”.

Zapytaliśmy MON, na jakim etapie są obecnie prace nad listą kluczowych substancji i leków potrzebnych dla wojska oraz kiedy można spodziewać się jej finalizacji.

Ministerstwo Obrony Narodowej w przesłanej do redakcji odpowiedzi zaznaczyło, że na bieżąco współpracuje z Ministerstwem Zdrowia przy tworzeniu Krajowej listy leków krytycznych i w toku konsultacji zgłasza produkty lecznicze o szczególnym znaczeniu dla Sił Zbrojnych RP.

MON poinformował, że nie planuje powszechnej publikacji odrębnej listy leków istotnych z puntu widzenia zabezpieczenia medycznego wojsk.

Krajowa lista leków krytycznych nie uwzględnia specyfiki operacyjnej sił zbrojnych

Jakie znaczenie dla bezpieczeństwa państwa ma tworzenie przez wojsko własnej listy kluczowych substancji i leków? Komentarza udzielił nam gen. broni prof. dr. hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego. 

– Współczesne pole walki – zdominowane przez systemy bezzałogowe, opóźnioną ewakuację i zmieniony profil strat sanitarnych – wymusza głęboką rewizję organizacji zabezpieczenia medycznego żołnierza. Doświadczenia konfliktu na Ukrainie dowodzą, że poszkodowani pozostają w strefie kontaktu z przeciwnikiem przez wiele godzin, niekiedy dni, zdani wyłącznie na zasoby indywidualnego pakietu medycznego i doraźne dostawy realizowane za pośrednictwem dronów. W tych warunkach o przeżywalności decyduje nie ogólna dostępność leków w systemie ochrony zdrowia, ale precyzyjne dopasowanie środków farmaceutycznych i materiałów medycznych do konkretnego etapu łańcucha ewakuacyjnego – od autopomocy i pomocy koleżeńskiej w strefie rażenia, przez przedłużoną opiekę polową – Prolonged Field Care – po kwalifikowane leczenie chirurgiczne na wyższych poziomach zabezpieczenia medycznego – powiedział „Menedżerowi Zdrowia” gen. Gielerak.

W ocenie dyrektora WIM Krajowa lista leków krytycznych stanowi istotny krok w kierunku wzmacniania suwerenności farmaceutycznej państwa, z natury rzeczy odpowiada jednak na potrzeby populacyjne – cywilnego systemu ochrony zdrowia. Nie uwzględnia natomiast specyfiki operacyjnej sił zbrojnych, w której priorytet mają środki do tamowania masywnych krwotoków, analgezji polowej, profilaktyki przeciwinfekcyjnej, neuroprotekcji i resuscytacji płynowej, produkty krwiopochodne przeznaczone do transfuzji w warunkach taktycznych oraz farmakoterapia oparzeń i skutków barotraumy. Każdy z tych komponentów wymaga odmiennej formy podania, innej logistyki przechowywania i dystrybucji, a przede wszystkim – precyzyjnego przypisania do ogniw łańcucha ewakuacji medycznej.

Wojskowa lista nie konkuruje z krajowym wykazem cywilnym

– Dlatego wojsko potrzebuje własnego wykazu substancji i leków, zbudowanego na podstawie trzech kryteriów, takich jak profil urazowy współczesnego pola walki, realne scenariusze czasowe ewakuacji oraz zdolności farmakoterapeutyczne poszczególnych poziomów zabezpieczenia medycznego – od indywidualnego pakietu żołnierza, przez punkty medyczne i mobilne zespoły chirurgiczne, po szpitale trzeciego i czwartego poziomu. Tego rodzaju lista nie konkuruje z krajowym wykazem cywilnym – stanowi jego strategiczne dopełnienie w obszarze, który z zasady wykracza poza zakres i kompetencje systemu powszechnego. Armia operuje w warunkach, w których standardowe łańcuchy dostaw mogą ulec całkowitemu przerwaniu, a dostęp do leków zależy od wcześniejszego zgromadzenia rezerw strategicznych i ich rozmieszczenia zgodnie z logiką operacyjną, a nie administracyjną – wyjaśnił gen. Gielerak. 

Jak podkreślił, zasadne jest zatem opracowanie wojskowej listy leków i substancji krytycznych, powiązanej z poszczególnymi poziomami zabezpieczenia medycznego i aktualizowanej w cyklu rocznym na podstawie analizy zmieniającego się charakteru zagrożeń. W ocenie generała lista powinna stanowić podstawę planowania rezerw strategicznych, programowania zakupów i określania wymagań wobec krajowego przemysłu farmaceutycznego, a także – co równie istotne – projektowania składu oraz warunków użycia indywidualnych pakietów medycznych żołnierzy, których zawartość musi odpowiadać realiom współczesnego pola walki – opóźnionej ewakuacji i przedłużonej opieki polowej.

Na pytanie, czy polski system ochrony zdrowia, zwłaszcza szpitale wojskowe, jest obecnie przygotowany logistycznie na zapewnienie ciągłości dostaw leków w sytuacji kryzysowej lub konfliktu zbrojnego, dyrektor wojskowego instytutu wskazał, że rzetelna ocena sytuacji prowadzi do wniosków, które trudno uznać za uspokajające.

– Stan przygotowania polskiego systemu ochrony zdrowia – w tym szpitali wojskowych – do zapewnienia ciągłości dostaw leków w warunkach kryzysu lub konfliktu zbrojnego pozostaje niewystarczający – ocenił generał. 

Samowystarczalność lekowa na niskim poziomie 

– Po pierwsze, Polska należy do krajów o jednym z najniższych poziomów samowystarczalności lekowej w Europie. Niemal 70 proc. substancji czynnych stosowanych w produkcji leków dostępnych na naszym rynku pochodzi z importu – przede wszystkim z Chin i Indii. Globalizacja łańcuchów farmaceutycznych, która w warunkach pokoju zapewnia efektywność kosztową, w warunkach kryzysu staje się krytyczną podatnością systemową. Zamknięcie lub ograniczenie szlaków transportowych cyberataki na systemy logistyczne, fizyczne zniszczenie infrastruktury magazynowej i dystrybucyjnej – każdy z tych scenariuszy, a w wariancie pesymistycznym ich kombinacja, może doprowadzić do załamania ciągłości dostaw w ciągu pierwszych tygodni działań wojennych – tłumaczył dyrekor WIM. 

Po drugie – jak kontynuował – szpitale wojskowe, mimo że stanowią naturalny trzon systemu zabezpieczenia medycznego sił zbrojnych, nie dysponują dziś rezerwami leków adekwatnymi do skali potencjalnych strat sanitarnych. Do tego brakuje formalnych wymogów prawnych zobowiązujących producentów i dystrybutorów farmaceutycznych do utrzymywania zapasów leków krytycznych na poziomie umożliwiającym autonomiczne funkcjonowanie systemu przez okres co najmniej sześciu miesięcy.

Generał dodał, że tego rodzaju standard stosują Finlandia i Izrael – państwa, w których firmy i hurtownie farmaceutyczne podlegają ustawowemu obowiązkowi magazynowania leków krytycznych, a krajowe rezerwy strategiczne obejmują specjalną sieć magazynów gromadzących sprzęt medyczny i farmaceutyki na wypadek konfliktu zbrojnego. Równolegle funkcjonuje w nich zintegrowana sieć logistyki medycznej, łącząca szpitale wojskowe z wyznaczonymi podmiotami cywilnymi, oparta na precyzyjnie określonych normach dotyczących wielkości zapasów, ich rotacji oraz procedur dystrybucji awaryjnej.

Odkładanie decyzji w czasie nie eliminuje ryzyka

– Należy podkreślić, że budowanie rezerw to nie tylko kwestia magazynowania – równie istotna jest umiejętność zarządzania posiadanymi zasobami oraz sprawność aparatu decyzyjnego i dystrybucyjnego. Samo składowanie leków bez jasnych procedur ich uruchamiania, priorytetyzacji i transportu w warunkach zagrożenia nie zapewni ciągłości opieki medycznej. Polska, dzięki strategicznemu położeniu w centrum Europy oraz potencjałowi współpracy z krajami Międzymorza, ma realną szansę na odegranie czołowej roli w budowaniu regionalnego bezpieczeństwa farmaceutycznego – wymaga to jednak woli politycznej i konsekwencji we wdrażaniu rozwiązań, które wciąż pozostają w sferze postulatów – zaznaczył gen. Gielerak. 

– Czas, który upłynął od wybuchu wojny na Ukrainie, był wystarczający do opracowania i uruchomienia tych mechanizmów. Odkładanie decyzji w czasie nie eliminuje ryzyka – jedynie przenosi jego koszt na tych, którzy w warunkach konfliktu zbrojnego zapłacą za tę zwłokę zdrowiem i życiem – stwierdził gen. Grzegorz Gielerak.

Przeczytaj także: „Nowoczesna medycyna wojskowa jako filar bezpieczeństwa zdrowotnego państwa”.

Menedzer Zdrowia linkedin

Źródło:
Menedżer ZdrowiaSejm
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: lista leków krytycznych wojskowa lista leków krytycznych dystrybucja leków produkcja leków suwerenność farmaceutyczna dostawy leków Grzegorz Gielerak Wojskowy Instytut Medyczny Ministerstwo Zdrowia Katarzyna Kęcka Łukasz Pietrzak Arkadiusz Kosowski