Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Źródło: Sejm

Witamy na polskiej laryngologii – jest i śmiesznie, i strasznie ►

123RF

Za wycięcie migdałków Narodowy Fundusz Zdrowia płaci 5 tys. zł. To zdecydowanie za mało – doba pobytu pacjenta kosztuje 2 tys. zł, a wjazd na blok operacyjny to kolejne 3,5 tys. zł. Efekt? Szpital już na starcie zabiegu jest na finansowym minusie, a wadliwy system wymusza leczenie „na raty”.

  • Archaiczne procedury kontra współczesna medycyna. Polska laryngologia od dekady opiera się na wycenach, które kompletnie nie przystają do realiów. Efekt? Szpitale dostają śmieszne pieniądze za skomplikowane zabiegi
  • Zamiast jednej operacji – pięć. System finansowania zmusza lekarzy do medycznego absurdu. Aby lecznica nie dokładała do interesu, pacjenta opłaca się operować „na raty” podczas kilku osobnych wizyt
  • Doba w szpitalu droższa niż w Hiltonie. Sam pobyt pacjenta na oddziale kosztuje dwa tysiące złotych, a wjazd na blok kolejne trzy i pół tysiąca. Narodowy Fundusz Zdrowia płaci grosze, a szpital jest na minusie, zanim chirurg weźmie do ręki skalpel
  • Nawet pięć lat w kolejce po zdrowie. Podczas gdy urzędnicy Ministerstwa Zdrowia zasłaniają się optymistycznymi statystykami, pacjenci na Mazowszu latami czekają na zabiegi, ryzykując utratę słuchu, zawał serca lub udar
  • O tym wszystkim mówiono w Sejmie posiedzenia sejmowej Podkomisji stałej do spraw zdrowia publicznego dotyczącego laryngologii
  • Była irytacja, śmiech przez łzy i pytania bez odpowiedzi

Teoria kontra praktyka

Te wyliczenia to nie teoretyczny wykład ekonomistów, ale codzienność szpitalna, o której mówiono podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji stałej do spraw zdrowia publicznego. W jej trakcie doszło do spięcia między urzędniczą teorią a szpitalną praktyką.

Po jednej stronie stanęła prof. Karolina Dżaman, konsultant wojewódzki w dziedzinie otorynolaryngologii dla województwa mazowieckiego (związana z Mazowieckim Szpitalem Bródnowskim w Warszawie, gdzie pełni funkcję klinicznego koordynatora Zespołu Oddziałów Otolaryngologii), po drugiej – Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia.

Zdaniem lekarki polska laryngologia od dekady opiera się na archaicznych procedurach i kodach ICD-9 (Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych, po angielsku International Classification of Diseases, Ninth Revision), które kompletnie nie przystają do realiów i współczesnej medycyny. W szpitalach wykonywane są zupełnie inne zabiegi – o innym zakresie niż te opisane w ICD-9 – a to skutkuje kłopotami finansowymi.

Medyczny absurd „na raty”

Zirytowana Karolina Dżaman podała przykład operacji zatok, które niezależnie od stopnia ich skomplikowania, wyceniane są dokładnie tak samo.

– Czy zabieg trwa pół godziny, czy trwa trzy godziny, jest to ta sama, beznadziejna wycena – punktowała lekarka.

Przyznała, że system finansowania zmusza do medycznego absurdu.

– Żeby placówka nie dokładała do interesu, pacjenta należałoby operować pięć razy: najpierw zająć się jedną zatoką po prawej stronie, na kolejnej wizycie po lewej, a potem osobno prostować przegrodę i korygować małżowiny nosowe. Jeśli zrobię to za jednym razem, co jest dobre dla pacjenta, to mam śmieszne pieniądze – stwierdziła.

Fragment wypowiedzi poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.

Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/4DC739.

Szpital droższy niż Hilton

Sytuacja robi się jeszcze bardziej kuriozalna, gdy spojrzy się na same koszty hospitalizacji.

Karolina Dżaman wyliczała, że szpital za operację migdałków dostaje z NFZ około 5 tys. zł.

Tymczasem sam osobodzień, czyli jeden dzień pobytu pacjenta na oddziale (i to bez podania jakichkolwiek leków czy wykonania procedur) kosztuje placówkę 2 tys. zł.

– To prawie jak w hotelu Hilton [hotele Hilton to jedna z największych, najbardziej luksusowych i najbardziej rozpoznawalnych sieci hotelowych na świecie – red.] – ironizowała konsultant wojewódzka, przypominając, że sam wjazd na blok operacyjny to koszty rzędu 3,5 tys. zł. W efekcie szpital notuje potężny debet, zanim chirurg w ogóle weźmie do ręki skalpel.

– Kto zatem będzie chciał tak operować, jeśli na koniec dnia mamy minus na wjeździe tego pacjenta do oddziału? – pytała.

Fragment wypowiedzi poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.

Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/4DC739.

Urzędnicy zaskoczeni kryzysem

Przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia była tymi doniesieniami zaskoczona.

Dominika Janiszewska-Kajka odbijała piłeczkę, argumentując, że resort nie otrzymywał wcześniej oficjalnych sygnałów o konieczności zmian w tej dziedzinie.

– Jeśli my nie dostajemy takich sygnałów jako Departament Analiz i Strategii, jako ministerstwo, co należy zmienić, to z punktu widzenia urzędnika taka zmiana nie nastąpi, bo zrobilibyśmy tylko krzywdę państwu – tłumaczyła wiceszefowa departamentu.

Dodała, że do tej pory ministerstwo skupiało się raczej na procedurach wysokospecjalistycznych, takich jak implanty, a problemy ze zwykłą laryngologią nie były mocno sygnalizowane. Receptą na kłopoty szpitali ma być reforma, która pozwala na elastyczną organizację pracy, czyli wykonywanie zabiegów w trybie jednodniowym, bez generowania kosztów związanych z dłuższym pobytem na oddziale.

Lata w kolejce po zdrowie

Wersji o braku wcześniejszych sygnałów ze strony środowiska lekarskiego nie mogła jednak uwierzyć Karolina Dżaman.

Zapewniła, że jako konsultant wojewódzki wielokrotnie słała pisma w tej sprawie do konsultanta krajowego, a sami lekarze rozmawiają o tym od lat. Choć resort powołuje się na statystyki, z których wynika, że na operację czeka się zaledwie kilka miesięcy, rzeczywistość na Mazowszu wygląda dramatycznie. Na zabieg u dziecka czeka się minimum półtora roku, a na operację przegrody nosa i zatok od trzech do pięciu lat.

Tymczasem każdy miesiąc w kolejce to dla pacjentów ogromne ryzyko powikłań. Dwuletnie oczekiwanie na wycięcie migdałków u rozwijającego się dziecka może prowadzić do trwałego niedosłuchu, perlaka i zaburzeń mowy. U dorosłych zablokowane zatoki i krzywa przegroda to prosta droga do bezdechów sennych, które dwukrotnie zwiększają ryzyko zawału serca lub udaru.

Dłuższy fragment posiedzenia (dyskusja lekarki z urzędniczką) poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.

Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/4DC739.

Przeczytaj także: „Nowe taryfy w pulmonologii – kompleksowe zmiany, jakich jeszcze nie było”, „Wyceniamy świadczenia zdrowotne – minister zapowiedziała zmiany”„Mamy chorych lepszych i gorszych” „Kto da więcej, kto da mniej?”.

Więcej o wycenach świadczeń zdrowotnych po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Sejm i Senat Aktualności
Tagi: kto da więcej kto da mniej wyceniamy świadczenia zdrowotne Sejm Karolina Dżaman Dominika Janiszewska-Kajka Ministerstwo Zdrowia Narodowy Fundusz Zdrowia Podkomisja stała do spraw zdrowia publicznego laryngologia otorynolaryngologia operacja migdałków operacja zatok operacja przegrody nosowej wycięcie migdałków u dziecka trzeci migdał przerost migdałków krzywa przegroda nosowa zapalenie zatok bezdech senny perlak niedosłuch u dzieci kolejki do lekarza długi szpitali finansowanie ochrony zdrowia wycena procedur medycznych Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych International Classification of Diseases szpital jak Hilton kryzys w szpitalach Mazowsze służba zdrowia