Trójstronny zespół – jednostronna decyzja
Ponad pięciogodzinne posiedzenie Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia nie przyniosło porozumienia w sprawie przesunięcia realizacji podwyżek z lipca na styczeń od 2027 r. Choć propozycja Ministerstwa Zdrowia nie została nawet omówiona, wiceminister Katarzyna Kęcka zapowiedziała, że modyfikacje spowalniające wzrost wynagrodzeń zaczną obowiązywać jeszcze przed 1 lipca.
- Posiedzenie Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia, które odbyło się 18 lutego zakończyło się bez konsensusu, za to z planem kolejnych rozmów za niemal miesiąc
- Zdecydowano, że zmiany w ustawie płacowej zostaną omówione w dalszej części posiedzenia
- Do 16 marca strona społeczna ma przeanalizować propozycje resortu zdrowia dotyczące powiązania wynagrodzeń z kompetencjami poszczególnych zawodów medycznych
- Od członków strony społecznej usłyszeliśmy, że takiego zakończenia się spodziewali
Zespół nie zdążył
Celem Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia jest wypracowywanie wspólnych stanowisk w ważnych sprawach dotyczących systemu ochrony zdrowia. Dotychczasowe spotkania w ramach zespołu koncentrowały się na finansach w ochronie zdrowia, w tym zmniejszających się możliwościach finansowych Narodowego Funduszu Zdrowia. Od dłuższego czasu głównym tematem, jak się okazuje wciąż nieroztrzygniętym, jest kwestia podwyżek w sektorze zdrowia, czyli realizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.
– Nie doszliśmy do punktu dotyczącego ustawy wynagrodzeniowej. Zakres tematów był bardzo szeroki i po pięciogodzinnej dyskusji strona związkowa złożyła wniosek formalny o przerwę, ja byłem przeciw. Rozmowy będziemy kontynuować 16 marca – powiedział „Menedżerowi Zdrowia” Wojciech Wiśniewski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Rośnie wartość nierozliczonych świadczeń
Jak dowiedział się „Menedżer Zdrowia”, Narodowy Fundusz Zdrowia będzie musiał dodać do tegorocznego planu budżetowego ok. 8 miliardów zobowiązań z 2025 r. – a to oznacza, że luka finansowania systemu ochrony zdrowia nie będzie wynosiła 23 mld zł, a około 30 mld zł.
– Nawet gdyby nagle odcięto finansowanie na staże podyplomowe, rezydentury, szczepionki, leczenie hemofilii, diagnostykę, leczenie HIV i AIDS, to i tak nie starczy, żeby tę dziurę zasypać. 30 mld zł deficytu, to jest coś, czego ten system jeszcze nie widział – powiedział nam jeden z uczestników posiedzenia.
W spotkaniu wzięli udział między innymi wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, przedstawiciele Ministerstwa Finasnów, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak.
– Fundusz dysponuje środkami, które pochodzą przede wszystkim ze składki zdrowotnej, a coraz częściej musi posiłkować się środkami z budżetu państwa. Cały czas płacimy jednak terminowo za wszystkie świadczenia objęte wartością umowy – podkreślił prezes NFZ.
„Chwila” do namysłu o płacach
Dr Tomasz Dybek z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych poinformował „Menedżera Zdrowia”, że Ministerstwo Zdrowia tuż przed spotkaniem przekazało dokumenty dotyczące kompetencji poszczególnych zawodów medycznych.
– Dokumenty liczące setki stron zostały przesłane zaledwie półtora dnia wcześniej, co uniemożliwiło ich rzetelne przeanalizowanie. To było fizycznie niemożliwe, by w tak krótkim czasie zapoznać się z tak obszernym materiałem – wskazał. Dlatego nastąpiła przerwa w obradach, aby wszystkie strony mogły szczegółowo przeanalizować propozycje resortu, w tym kwestie powiązania wynagrodzeń z kompetencjami.
Dr Dybek przypomniał, że rozmowy o płacach w ochronie zdrowia należy rozpatrywać w szerszym kontekście historycznym. Jako przykład podał sytuację fizjoterapeutów, którzy jeszcze w 2017 r., mimo wyższego wykształcenia, otrzymywali wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej (było ok. 2847 zł brutto). Obecnie pensje w tej grupie zawodowej wzrosły do ponad 8 tys. zł brutto, co – jego zdaniem – pozwoliło zatrzymać część specjalistów w kraju i realnie docenić ich kwalifikacje.
Jednocześnie dr Dybek wskazał na przypadki bardzo wysokich wynagrodzeń w sektorze publicznym, sięgających nawet miliona złotych w ciągu trzech miesięcy, przy jednoczesnych dysproporcjach wobec personelu zarabiającego kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych.
– Ustawa mówi o minimalnym wynagradzaniu w ochronie zdrowia, a nie o nieograniczonych kominach płacowych. Jeśli system generuje tak ogromne dysproporcje, to trzeba to uporządkować – powiedział dr Dybek, dodając, że restrukturyzacja systemu ochrony zdrowia nie może odbywać się kosztem pracowników.
Postuluje on głęboką reformę, obejmującą między innymi nowe wyceny procedur oraz uporządkowanie zasad wynagradzania ale chroniącą najniżej uposażonych pracowników.
Odnosząc się do ministerialnej propozycji przesunięcia waloryzacji wynagrodzeń z lipca na styczeń 2027 r. oraz ograniczenia dynamiki podwyżek, dr Dybek powiedział zdecydowanie: środowisko medyczne nie wyraża na to zgody.
Światowy Dzień Zdrowia dniem protestu?
Dr Dybek nie wykluczył również podjęcia działań protestacyjnych, jeśli dialog nie przyniesie efektów.
– Jeżeli nie da się rozmawiać przy stole, związki zawodowe mają prawo korzystać z innych form nacisku – zaznaczył, przypominając obecna ustawa powstała właśnie dzięki protestom.
– System nas do tego zmusił, bo nie może być tak, jeżeli osoba ma wyższe wykształcenie zarabia najniższą krajową. Ustawa mówi o najniższym wynagradzaniu w ochronie zdrowia a nie o kominach płacowych, które wygenerowały ogromne koszty dla pracodawców – powiedział dr Dybek.
– Doszliśmy do ściany w wielu kwestiach. Są to skutki wieloletnich zaniedbań, które trzeba naprawić. Teraz potrzebne są konkretne, przemyślane decyzje, a nie działania doraźne – powiedział ekspert.
– Sektor ochrony zdrowia udowodnił, że możliwe jest przyjęcie rozwiązań ponad podziałami politycznymi, jednak zabrakło w nich mechanizmów ograniczających nadmierne różnice płacowe – ocenił.
– Jeżeli nie będzie dobrej woli ministerstwa, być może spotkamy się na proteście podczas Światowego Dnia Zdrowia 7 kwietnia – dodał Tomasz Dybek.
Resort zdeterminowany?
Wiceminiser Katarzyna Kęcka przekazała, że punkt dotyczący podwyżek został przez stronę związkową skutecznie przeniesiony. Dodała, że resortowi uda się wprowadzić proponowane zmiany, nawet w trybie szybszym, aby weszły w życie przed 1 lipca.
Wiceminister Kęcka dodała również, że resort przygotowuje się na restrukturyzację podmiotów i procesów konsolidacyjne [dwa rozporządzenia już zostały opracowane – red.]. W grudniu został również przyjęty Krajowy Plan Transformacji.
– Pracujemy także nad tym, jakie są potrzeby w danych województwach. Pierwszym obszarem będą tzw. szybkie interwencje, czyli kardiologia, neurologia, zawały, udary, ratownictwo, drugim oddziały porodowe, czy zabezpieczenie świadczeń ginekologicznych, a trzecim zabezpieczenie zdrowotne – mówiła wiceminister zdrowia.
Kęcka wskazała na wzrost zainteresowania procesami restrukturyzacyjnymi i konsolidacyjnymi w regionach, na przykład ze strony wojewodów i marszałków i zaplanowane liczne spotkania w tym zakresie.
Najbliższe duże spotkanie z marszałkami województw odbędzie się 20 lutego.
Przeczytaj także: „Stan (nie)płatności za programy lekowe”.
Menedżer Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia

