To lekarze POZ będą tłumaczyć się z limitów w AOS
– Ograniczenie środków na badania diagnostyczne w AOS spowoduje, że w praktyce to na nas spadnie cały ciężar prowadzenia pacjenta do momentu przekazania go do opieki specjalistycznej w możliwie najlepszym i jak najbardziej stabilnym stanie. Im dłużej będzie trwało potwierdzenie pierwotnej diagnozy, tym większa odpowiedzialność pozostanie po stronie lekarza POZ – powiedział „Menedżerowi Zdrowia” dr Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego.
- 25 marca 2026 r. odbyły sie negocjacje przedstawicieli Porozumienia Zielonogórskiego z Narodowym Funduszem Zdrowia w sprawie warunków przedłużenia umów podstawowej opieki zdrowotnej
- Środowisko lekarzy rodzinnych przyjęło rozwiązanie w postaci rocznych aneksów. Decyzja o ich podpisaniu nie oznacza jednak, że problemy POZ zostały rozwiązane
- Postulaty federacji dotyczące zwiększenia finansowania podstawowej opieki zdrowotnej między innymi poprzez podniesienie stawki kapitacyjnej zostały przez NFZ odrzucone
- Sprawę skomentował w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” Jacek Krajewski. – Odnieśliśmy wrażenie, że nasze zamierzenia są „szaleństwem” w związku z kłopotami finansowymi NFZ. Potraktowano nas jak natrętnego adwersarza – stwierdził
- Zdaniem prezesa podstawowa opieka zdrowotna stanie się głównym obciążonym segmentem systemu, przejmując pacjentów z powodu ograniczeń w dostępie do specjalistów i badań diagnostycznych
- Pod znakiem zapytania stoi w związku z tym przyszłość opieki koordynowanej
- Ekspert wyjaśnił, że placówki generujące nadwykonania muszą liczyć się z brakiem gwarancji zapłaty lub opóźnieniami. W jego ocenie wymusi to ograniczenie świadczeń w ramach OK
Aneksy podpisane – kryzys trwa
– W trakcie negocjacji z Narodowym Funduszem Zdrowia zaproponowaliśmy wiele rozwiązań, które idą w kierunku określenia potrzeb, jakie są w tej chwili pilne w POZ – zwłaszcza w sytuacji, kiedy mówimy o odwracaniu piramidy świadczeń i o tym, że POZ ma być tym najważniejszym etapem wejścia pacjenta głębiej do systemu – powiedział Jacek Krajewski.
Jak podkreślił, celem jest wzmocnienie funkcjonujących w POZ procedur i projektów, które dobrze się sprawdzają, takich jak program „Moje zdrowie” czy opieka koordynowana.
– Biorąc pod uwagę sygnały, jakie płynęły z Ministerstwa Zdrowia, dotyczące zmian w piramidzie świadczeń, jasno określiliśmy, czego potrzebujemy. Jednym z największych wyzwań jest wzmocnienie kadrowe. Obecnie, m.in. przez wyrównanie płac ustawą o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia, praca w POZ nie jest już tak atrakcyjnym miejscem dla personelu medycznego. Oznacza to, że przejścia kadrowe ze szpitali do POZ osłabły – lekarze, pielęgniarki, położne rzadziej decydują się na zmianę miejsca pracy na podstawową opiekę – przyznał prezes PZ.
– Podczas spotkania pokazaliśmy płatnikowi, co zrobić, aby przyciągnąć kadry do POZ, aby mogły one wykonywać te wszystkie zadania, które są przed nami, czyli przejmowanie części zadań z systemu – wskazał prezes Krajewski.
Jak podkreślił, negocjacje odbyły się w momencie zapowiedzi, że opłata za świadczenia ponadlimitowe zostanie ograniczona. Zaznaczył, że część tych świadczeń, także specjalistycznych, będzie trafiać do podstawowej opieki zdrowotnej. I to już się dzieje.
– Przestawiając nasz plan, oczekiwaliśmy od funduszu, że przedstawi swoją strategię dalszego rozwoju systemu i w sposób merytoryczny będzie z nami prowadził rozmowę. Tak się nie stało. NFZ odpowiedział, że ma teraz problemy związane z finansami i musi to wszystko rozłożyć w czasie, spojrzeć na propozycje perspektywicznie. Zaznaczył, że chcąc realnie wzmocnić podstawową opiekę zdrowotną, nie może wdrożyć rozwiązań dzisiaj ani jutro. Założeniem spotkania były negocjacje, ale jak się okazało, rozmowa nie miała z tym nic wspólnego. Wybrzmiało jedynie, że fundusz nie ma pieniędzy – stwierdził Krajewski.
Bez cięć w POZ, ale...
Prezes Porozumienia Zielonogórskiego zaznaczył, że postulaty federacji dotyczące zwiększenia finansowania POZ – poprzez podniesienie stawki kapitacyjnej, modyfikację wskaźników korygujących dla grup wiekowych czy dofinasowanie opieki koordynowanej – zderzyły się ze ścianą w postaci trudnej sytuacji NFZ.
– Płatnik nie ustosunkował się do naszych propozycji, nie przedstawił żadnych rozwiązań, wskazując jedynie, że obecnie stawki finansowania podstawowej opieki zdrowotnej zostaną utrzymane. W związku z tym uznał, że w obliczu cięć w innych obszarach systemu powinniśmy być z tego zadowoleni – wyjaśnił.
– My staraliśmy się pokazać perspektywy i kluczowe potrzeby POZ, oczekując wypracowania wspólnego harmonogramu działań, także tych możliwych do wdrożenia jeszcze w tym roku. Niestety, nie otrzymaliśmy żadnego feedbacku, który pozwoliłby nam zrozumieć stanowisko funduszu wobec naszych postulatów. Nie usłyszeliśmy nic, co odnosiłoby się do rozwoju naszej dziedziny. Odnieśliśmy wręcz wrażenie, że nasze postulaty są „szaleństwem”, że chcemy za dużo pieniędzy w związku z kłopotami finansowymi NFZ. Potraktowano nas jak natrętnego adwersarza – mówił Krajewski.
– Chcieliśmy się dowiedzieć, jaka jest wizja systemu na następne lata, bo przecież ten system będzie funkcjonował i nie zawsze będzie tak zła sytuacja finansowa w budżecie NFZ. Chcieliśmy zobaczyć, jak w tej optyce kryzysu wypadają pomysły płatnika – dodał prezes PZ.
Jak przekazał, podpisano więc umowy na tych samych warunkach.
Jak zatrzymać kadry w przychodniach?
Na pytanie, czy właśnie w obliczu problemów budżetowych NFZ istnieje ryzyko zamrożenia lub wręcz obniżenia realnej wartości stawki kawitacyjnej, Jacek Krajewski odpowiedział, że nie wyobraża sobie takiej sytuacji.
– Podstawowa opieka zdrowotna udziela ponad 190 milionów świadczeń w określonym zasobie kadrowym, który to musi tę „falę” pacjentów przyjmować. I musi on być odnawiany i motywowany. Obniżenie stawki kapitacyjnej spowoduje odpływ wielu lekarzy, bo pamiętajmy, że w POZ nie pracują wyłącznie lekarze rodzinni – to zespół złożony z internistów, których jest najwięcej, dopiero potem są lekarze rodzinni i pediatrzy oraz wielu innych specjalistów medycznych. W związku z tym oni mogą znaleźć swoje miejsce pracy w innym obszarze systemu, niekoniecznie w POZ – ocenił.
– Wyrwy w postaci białych plam, likwidacja praktyk lekarskich stałyby się krytycznym zagrożeniem dla systemu. Obecnie braki kadrowe wynikają z przyczyn naturalnych. Obniżenie stawki spowodowałoby odpływ kapitału. POZ stałby się także mniej atrakcyjnym miejscem dla inwestorów, którzy w ostatnich latach silnie go konsolidowali. Same szpitale nie udźwigną przecież ciężaru opieki zdrowotnej bez sprawnego POZ i AOS. Pomysł redukcji finansowania w tej sytuacji jest po prostu niedopuszczalny – podkreślił ekspert.
Limity w AOS – większa odpowiedzialność lekarza POZ
Prezes Porozumienia Zielonogórskiego odpowiedział również na pytanie, jak nowe zasady ograniczające płatności za nadwykonania w obszarze diagnostyki wpłyną na funkcjonowanie placówek POZ.
Krajewski zaznaczył, że diagnostyka to w dużej mierze świadczenia realizowane w outsourcingu, czyli w jednostkach funkcjonujących poza POZ i poza strukturami placówek POZ. W związku z tym, jeśli pacjent jest kierowany na badanie, które zostanie wykonane później niż dotychczas, cały proces diagnostyczny ulegnie spowolnieniu.
Zdaniem Krajewskiego będzie to przede wszystkim strata dla pacjenta, bo nie otrzyma on na czas właściwej diagnozy i oddali możliwość szybkiego wdrożenia precyzyjnego leczenia.
– W takiej sytuacji to my będziemy musieli tłumaczyć pacjentom, że konieczne jest oczekiwanie, jednocześnie zabezpieczając wszystko, co na tym etapie jest możliwe – tłumaczył Krajewski.
Jeśli chodzi o dalszy etap postępowania, czyli opiekę na wyższym poziomie referencyjnym, będzie ona uzależniona od tego, z jakim kompletem badań potwierdzających wstępne rozpoznanie pacjent trafi do dalszego leczenia.
– W praktyce to na nas spadnie cały ciężar prowadzenia pacjenta do momentu przekazania go do opieki specjalistycznej w możliwie najlepszym i jak najbardziej stabilnym stanie. Im dłużej będzie trwało potwierdzenie pierwotnej diagnozy, tym większa odpowiedzialność pozostanie po stronie lekarza POZ – skomentował.
– Oznacza to dla nas też więcej czasu poświęconego pacjentowi, ale skutkiem będzie większa odpowiedzialność, jak również konieczność wzięcia na siebie konsekwencji problemów wynikających z ograniczenia świadczeń ponadlimitowych – dodał Jacek Krajewski.
POZ niedofinansowane. „To już stan alarmowy”
Wracając do podpisanych na kolejny rok kontraktów, prezes Porozumienia Zielonogórskiego przyznał, że jest to zabezpieczenie pacjentów na chwilę – POZ od lat boryka się bowiem z problemem niedofinansowana.
– Nawet jeśli nie ograniczamy finansowania, to koszty z roku na rok rosną. Bez dodatkowych środków na personel w POZ – lekarzy, pielęgniarek czy położnych – nie zatrzymamy kryzysu kadrowego. Jeśli nie przyciągniemy nowych pracowników, dostępność świadczeń dla pacjentów będzie coraz gorsza – stwierdził.
Jak kontynuował, niedofinansowanie poszczególnych segmentów, w tym podstawowej opieki zdrowotnej, doprowadzi do drastycznego spadku jakości świadczeń, coraz gorszej dostępności do lekarza, w tym do wyższych poziomów referencyjnych.
– Już na ten moment mamy do czynienia ze stanem alarmowym, natomiast w dłuższym okresie będzie to sytuacja krytyczna – ocenił lekarz.
Ciągłość świadczeń w ramach opieki koordynowanej zagrożona?
Czy zatem funkcjonowanie opieki koordynowanej będzie zagrożone? Czy placówki POZ będą musiały ograniczyć zakres wykonywanych świadczeń w ramach OK?
– Na ten moment mamy zapewnienia, zarówno od prezesa NFZ, jak i od dyrektorów oddziałów wojewódzkich płatnika, że opieka koordynowana, zaraz po onkologii i spłacaniu wszystkich zobowiązań związanych z procedurami ratującymi życie, jest traktowana bardzo poważnie. Niestety widzimy, że nie we wszystkich miejscach w Polsce mamy zapłacone nadwykonania. Podstawowe limity, które zostały określone na opiekę koordynowaną, są płacone, natomiast nadwykonania nie wszędzie. W związku z tym to już widać, że opieka koordynowana, mimo dobrych chęci ze strony NFZ, nie wszędzie będzie wypłacana w pełni za wykonaną pracę. A zatem najmocniej ucierpią na tym ci świadczeniodawcy, którzy zapewniają pacjentom najszybszą dostępność do świadczeń opieki koordynowanej – tłumaczył Jacek Krajewski.
Ekspert wyjaśnił, że większość podmiotów, które generują nadwykonania, przekraczając ustalone limity, będzie mierzyła się z brakiem gwarancji zapłaty lub z perspektywą opóźnień w rozliczeniach. W jego ocenie to wszystko spowoduje, że placówki będą zmuszone ograniczać świadczenia w ramach opieki koordynowanej.
Przeczytaj także: „Brak limitów świadczeń w NFZ nie jest rozwiązaniem” i „Kreatywna badaniowość”.
Więcej o zmianach w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej po kliknięciu w poniższy baner.
Menedżer Zdrowia

