iStock
iStock

Oddziały zamknięte

Udostępnij:

Wiele mówiono o zamkniętych i zawieszonych oddziałach szpitalnych – część tych informacji nie była ani prawdziwa, ani w ogóle weryfikowana. „Menedżer Zdrowia” zamieszcza potwierdzone dane, podając przy tym powody likwidacji oddziałów lub wstrzymania przyjęć. Publikujemy listę z nazwami szpitali i datami (co do dnia) – jest na niej aż 539 pozycji.              

  • W „Menedżerze Zdrowia” publikujemy listę zamkniętych i zawieszonych oddziałów szpitalnych (z podziałem na specjalności). W 2024 i 2025 r. tych pierwszych było 95, a drugich – 444
  • Dyrekcja jednego ze szpitali podała jako przyczynę „siłę wyższą”, dopisując, że chodziło o problemy z kadrami. Inni byli mniej abstrakcyjni. Większość wyjaśniła wprost, że kłopotem są medycy
  • Zarządzający albo nie mogli się dogadać z personelem co do tego, jak duże mają być wypłaty, albo nie znaleźli w ogóle pracowników – było to 321 na 539 przypadków
  • Likwidacje oddziałów i wstrzymanie przyjęć dotyczyły 201 szpitali i niemal wszystkich zakresów udzielania świadczeń zdrowotnych – między innymi: położnictwa, neurologii, chorób zakaźnych, chirurgii ogólnej, kardiologii, pediatrii, neonatologii, anestezjologii i intensywnej terapii, otolaryngologii
  • Oddziały położniczo-ginekologiczne były zawieszane i zamykane aż 93 razy
  • Do krytytyków rządzących – opisywana sytuacja to konsekwencja wieloletnich zaniedbań, a nie działań rządu z ostatnich miesięcy

Czy można powiedzieć, że nasze szpitale się zamykają?

Raczej nie, ale kłopoty są ogromne.

Wprost wynika to z liczb i tego, jakich specjalności dotyczą – wykaz w całości znajduje się na dole artykułua także tego, co mówili (i mówią) eksperci z branży.

„Menedżer Zdrowia” publikuje wykaz oddziałów szpitalnych czasowo lub trwale zamkniętych w latach 2024–2025 r. – na liście jest aż 539 pozycji, w tym 201 szpitali.

Likwidacje oddziałów i wstrzymanie przyjęć dotyczyły niemal wszystkich zakresów udzielania świadczeń zdrowotnych: ginekologii i położnictwa, neurologii, chorób zakaźnych, chirurgii ogólnej, kardiologii, pediatrii, neonatologii, anestezjologii i intensywnej terapii, otolaryngologii.

Problemy z kadrami i remonty

Co było przyczyną?

Najczęściej dyrekcja tłumaczyła się pracownikami – 321 razy na 539 przypadków.

Uszczegóławiając, zarządzający pisali w danych przekazanych do Ministerstwa Zdrowia w rubryce „przyczyna zawieszenia/zamknięcia”: „brak kadry medycznej”, „brak personelu”, „złożenie wypowiedzeń przez lekarzy”, „problemy z kadrą medyczną”, „niewystarczające zabezpieczenie kadry lekarskiej”, „braki kadrowe uniemożliwiające zabezpieczenie pracy”, „problemy kadrowe”, „brak kadry lekarskiej niezbędnej do zabezpieczenia całodobowej opieki”, „brak możliwości odtworzenia zasobów kadrowych personelu medycznego” i „konsekwencja trwajacej przerwy w udzielaniu świadczeń spowodowanej problemami kadrowymi (niewystarczająca liczba położnych)”. Te wszystkie powody opisaliśmy w poniższej tabeli jako „problemy z kadrami”.

Pracownicy medyczni chcą za dużo pieniędzy?

W skrócie, dyrektorzy albo nie mogli się dogadać z personelem w sprawie wynagrodzeń, albo nie znaleźli w ogóle pracowników.

Mówił o tym w „Menedżerze Zdrowia” w lipcu 2024 r. ówczesny dyrektor Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego w Poznaniu Maciej Wilczak.

– Dobrze byłoby wtedy, gdyby liczba wykształconych i doświadczonych osób, z którymi chcemy współpracować, była wystarczająca – niestety tak nie jest. Jednym z największych problemów większości zarządzających szpitalami jest pozyskanie specjalistów. Znalezienie dobrej ekipy to ogromne wyzwanie. Tym bardziej że coraz więcej jest podmiotów prywatnych, czyli – jak złośliwie określam – pracujących od 15 do późnych godzin wieczornych. Mnie i innym dyrektorom szpitali klinicznych trudno konkurować z proponowanymi wynagrodzeniami i warunkami pracy w sektorze prywatnym. Pracownicy mojego szpitala otrzymują pensje z pieniędzy publicznych, które są precyzyjnie rozliczane i kontrolowane – ocenił.

Brak kadry nie jest tylko wymówką.

Normy zatrudnienia na polskich oddziałach dotyczą minimalnej liczby personelu medycznego, która jest regulowana przepisami prawa.

Szpitale muszą zapewnić między innymi wystarczającą liczbę lekarzy (w przeliczeniu na oddział równoważnik dwóch etatów) oraz spełnić wymagania kadrowe dla pielęgniarek i położnych bez względu na to, czy mają pacjentów, czy na przykład z powodów demograficznych ich brakuje.

Te wymogi, jak widać, są kłopotliwe dla zarządzających. 

– System prawny funkcjonuje w ten sposób w Polsce, że niezależnie od tego, ile jest pacjentek na oddziale, każdego dnia powinno być dwóch lekarzy specjalistów i trzeci na dyżurze. Mamy problem ze znalezieniem odpowiedniej liczby lekarzy na oddziale ginekologiczno-położniczym, aby zapewnić pełną obsadę. Brakuje jednego i nie możemy go znaleźć – podkreślił Piotr Selwesiuk, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Bielsku Podlaskim w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, opublikowanej 3 grudnia ubiegłego roku. Dlatego wystąpił o zawieszenie działalności oddziału na trzy miesiące od początku grudnia.

Szef placówki nie krył, że decyzja ma drugie dno.

– To jest na pewno swego rodzaju uciążliwość dla pacjentek, ale realia są takie, że szpital obecnie ma 8 mln zł niezapłaconych nadwykonań. Kredytujemy NFZ, a zawieszając działalność oddziału na trzy miesiące, zmniejszamy straty o milion złotych – dodał.

Dyrektorzy szpitali rzadko decydują się ujawnić prawdziwą przyczynę czasowego ograniczenia działalności.

W uzasadnieniach wniosków o czasowe zaprzestanie działalności leczniczej pisano też o remontach 149 razy – między innymi o: „renowacji podłogi”, „wymianie głównej rozdzielni niskiego napięcia zasilającego budynki szpitala”, „czyszczeniu i dezynfekcji instalacji klimatyzacji”, „dekontaminacji pomieszczeń i wykonaniu niezbędnych prac konserwacyjnych”, „przeglądzie technicznym angiografu” i „problemach technicznych w pracowni hemodynamiki”.

Remont pretekstem?

Jarosław Kozera, ekspert do spraw ochrony zdrowia z firmy JS Konsulting, były prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej, ocenił w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, że takie uzasadnienie konieczności zawieszenia działalności oddziału brzmi jak pretekst, a prawdziwą przyczyną wysypu remontów są problemy finansowe.

– Podobną sytuację mieliśmy kilkanaście lat temu, kiedy Narodowy Fundusz Zdrowia nie płacił za nadwykonania, i sytuacja się powtarza. Masowych zawieszeń oddziałów nie było, gdy fundusz regulował swoje zobowiązania – stwierdził.

Jednym z nielicznych odważnych jest Wojciech Glinka, dyrektor Szpitala Powiatowego w Kętrzynie, który do końca roku zamknął oddział ginekologii planowej z powodu dostosowania zakresu działalności placówki do rzeczywistych potrzeb zdrowotnych mieszkańców powiatu.

– Po co się wygłupiać i pisać, że chodzi o remont? Decyzja jest spowodowana brakiem pacjentek – mówił wprost w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

– Na oddziale mieliśmy rocznie tylko ok. 60 poważniejszych zabiegów, więc można powiedzieć, że nie przetrwał próby czasu. To nam po prostu się nie opłaca – tłumaczył dyrektor.

Dodał, że szpital padł ofiarą demografii, bo Kętrzyn mieści się blisko rosyjskiej granicy i jest jednym z najszybciej wyludniających się powiatów, a w okolicy w odległości 20–40 km są cztery oddziały ginekologiczno-położnicze, więc los kętrzyńskiej ginekologii planowej jest w zasadzie przesądzony.

– Wystąpiliśmy do wojewody o czasowe zawieszenie, żeby przygotować grunt pod zamknięcie oddziału. Decyzja wymaga delikatnego podejścia, bo to ważne dla mieszkańców. Tu pracują ludzie, którzy zaraz podniosą larum, że likwidacja zagrozi bezpieczeństwu pacjentek, a tak naprawdę chodzi im o to, by utrzymać miejsca pracy – podsumował Wojciech Glinka.


Wykaz oddziałów szpitalnych czasowo lub trwale zamkniętych w latach 2024–2025 r. poniżej – dane posortowaliśmy kolejno według: nazwy świadczeniodawcy (alfabetycznie), oddziału, statusu oddziału, okresu zawieszenia lub daty zamknięcia.


Czasowe zaprzestanie działalności leczniczej

Dyrekcja szpitala może czasowo zawiesić działalność swoich wybranych komórek organizacyjnych (na przykład oddziału lub oddziałów).

Z przepisów wynika jednak, że:

  • szpital musi wystąpić o zgodę wojewody,
  • czasowe zawieszenie działalności oddziału nie może trwać dłużej niż sześć miesięcy,
  • wydanie zgody lub jej odmowa następuje w drodze decyzji administracyjnej, do 30 dni od dnia złożenia wniosku,
  • wojewoda przed wyrażeniem zgody zasięga opinii dyrektora odpowiedniego oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia.

Przeczytaj także: „Problemy na okrągło”„Porodówka się zamyka”.

Menedzer Zdrowia facebook

 
© 2026 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.