NFZ w pułapce – kryzys braku decyzji
– Trwa systemowa zapaść, której nie da się załatwić ani doraźnymi cięciami, ani zmianą na stanowisku ministra. Polska ochrona zdrowia potrzebuje strukturalnej transformacji i reformy – i to na wczoraj – komentuje w „Menedżerze Zdrowia” Mieczysław Pasowicz.
Marzec 2026 r. przejdzie do historii polskiej ochrony zdrowia jako miesiąc, w którym pękły kolejne tamy. Narodowy Fundusz Zdrowia, instytucja od lat balansująca na granicy wydolności, ogłasza zmiany w finansowaniu świadczeń kosztochłonnych.
40 proc. wartości – szczegóły w projekcie zarządzenia
Szefostwo Narodowego Funduszu Zdrowia zapowiedziało zmiany w finansowaniu nadwykonań niektórych świadczeń zdrowotnych – NFZ zamierza płacić za nadwykonania w przypadku ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych, takich jak gastroskopia, kolonoskopia, rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa, płacąc tylko 40 proc. ich wartości i rozliczając je pod koniec roku – zapisano to w projekcie zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniającym zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna.
W praktyce oznacza to limitowanie świadczeń ambulatoryjnych – eksperci nie mają wątpliwości, że wydłużą się kolejki w leczeniu ambulatoryjnym i zwiększą koszty hospitalizacji.
A to dopiero początek – braki w budżecie NFZ to według różnych szacunków od 23 do nawet 38 mld zł, a płatnik zapowiada, że może nie być w stanie zrealizować rekomendacji w sprawie ustawy podwyżkowej.
To nie jest zwykły kryzys finansowy. To systemowa zapaść struktur, które od lat funkcjonują, opierając się na perwersyjnych bodźcach. Tymczasem debata publiczna koncentruje się na doraźnych ruchach – kto dostanie dotację z budżetu, kto straci stanowisko, która porodówka zostanie zamknięta. Brakuje rozmowy o tym, że obecny model – z finansowaniem procedur zamiast efektów, rozproszoną odpowiedzialnością zamiast centralnego zarządzania zasobami krytycznymi, przerzucaniem kosztów między budżetem państwa a składką – wyczerpał swoją zdolność do reformowania się od wewnątrz.
System jednorodnych grup pacjentów – pułapka, która sama się nakręca
Źródłem niestabilności NFZ nie jest zła wola urzędników ani chciwość szpitali. To struktura bodźców, w którą wpisany jest system jednorodnych grup pacjentów (JGP). W uproszczeniu – NFZ płaci za rozpoznania choroby. Im więcej rozpoznań ma pacjent, tym wyższa wycena świadczenia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby stosowano pełne licencjonowane systemy rozliczeniowe stosowane w innych krajach, na przykład DRG (Diagnosis Related Groups) z wbudowanymi zaawansowanymi mechanizmami korekty ryzyka i audytem klinicznym. Ale polski system nigdy nie wprowadził takiego rozwiązania – pozostał przy uproszczonej wersji, która w praktyce pozwala na swobodną optymalizację rozliczeń. NFZ był w 2008 r., od kiedy wprowadzono JGP, nie do końca przygotowany do rozliczania wszystkich rozpoznań i procedur i grzech pierworodny twórców NFZ jest odczuwalny do dzisiaj.
Co to oznacza?
Szpitale mają silną motywację, aby wykazać, że pacjent jest „cięższy”, niż jest w rzeczywistości.
Dopisanie chorób współistniejących – nawet jeśli nie wymagały intensywnego leczenia podczas hospitalizacji – może przesunąć pacjenta do grupy o wyższej wadze, a tym samym zwiększyć przychód szpitala. System zachęca nie do efektywnego i kompleksowego leczenia, ale do kreatywnego rozliczania i wielokrotnych hospitalizacji na oddziałach na których za pacjenta można otrzymać największy przychód. Szpitale w sytuacji braków finansowych i cięć zachowują się racjonalnie i – aby przeżyć – są zmuszane do tworzenia barier dla pacjenta zamiast skupiania się na leczeniu zintegrowanym.
Skutki są przewidywalne. Liczba punktów (ważonych przypadków) rośnie szybciej niż liczba leczonych pacjentów i szybciej niż inflacja medyczna. NFZ co roku ogłasza, że wypłacił więcej, niż planował, bo wzrosła umowność lub koszt przypadku. W rzeczywistości wzrost umowności to często efekt zmiany struktury kodowania, a nie realnego wzrostu liczby pacjentów. Fundusz nie ma także narzędzi, by to skutecznie kontrolować ani też oceniać wartość zdrowia udzielonych świadczeń.
W efekcie JGP stało się maszyną do generowania niezrównoważonych zobowiązań, a ponieważ NFZ nie może przekroczyć planu finansowego, odpowiada cięciami – najpierw w świadczeniach, potem w dostępie. To błędne koło, które napędza samo siebie.
Wrzucanie zadań do NFZ bez pokrycia
Drugim filarem pułapki jest systematyczne przerzucanie kosztów z budżetu państwa do funduszu – bez zapewnienia odpowiednich przychodów. To już ogromnego kalibru pułapka zastawiona przez poprzedni rząd.
W 2022 r. weszła w życie ustawa, która przeniosła finansowanie wielu zadań z budżetu państwa do NFZ. Dotyczyło to między innymi ratownictwa medycznego, świadczeń wysokospecjalistycznych, programów lekowych, polityki lekowej i wyrobów medycznych. Skutek finansowy tego jednego transferu to około 12 mld zł rocznie – koszt kumulatywny, który nie znika po roku, tylko dodaje się do kolejnych warstw wydatków.
Największym jednak obciążeniem, które także zostało „wrzucone” do systemu bez pełnego pokrycia, jest ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Jej koszt w 2025 r. wyniósł około 58 mld zł. Podwyżki są automatycznie naliczane (uzależnione od wzrostu średniej krajowej), niezależnie od tego, czy wpływy ze składki rosną w tempie wystarczającym na ich pokrycie.
Efekt? NFZ stał się workiem bez dna, do którego wrzucane są kolejne zadania państwa (podwyżki, ratownictwo i drogie leki), ale bez mechanizmu ich finansowania. Składka zdrowotna – główne źródło przychodu funduszu – nie została adekwatnie podniesiona do tych nowych, ogromnych wydatków. Co więcej, nadal wiele grup społecznych nie płaci składki lub płaci w zmniejszonej wysokości .
Bierność strategiczna – cena odłożonych decyzji
W tym kontekście decyzje ogłoszone w marcu 2026 r. przez NFZ – zmiana zasad finansowania nadwykonań, wprowadzenie limitów na badania kosztochłonne – eksperci nazywają krzykiem rozpaczy. To określenie trafne, ale niepełne. Ten krzyk jest bowiem ceną lat bierności strategicznej.
Już w 2024 r. Ministerstwo Zdrowia przygotowało pismo do Ministerstwa Finansów z propozycjami oszczędnościowymi. Po ujawnieniu listy rząd się z nich wycofał. Przez kolejne miesiące resort zdrowia albo uchylał się od wzięcia odpowiedzialności za stabilizację finansów NFZ, albo w kolejnych punktach zaliczał spektakularne porażki – ważna jest kompromitacja w staraniach o zmiany w obszarze wynagrodzeń. Premier Donald Tusk – jak twierdzą niektórzy – nie jest biegły w tej materii, co udowadnia serią kiksów.
Nie chodzi jednak o pojedyncze wpadki komunikacyjne, jak ta z porodówką w Lesku, której – zdaniem premiera – nie zamknięto, podczas gdy kontrakt wygasł, oddział nie funkcjonuje, a personel został zwolniony. Chodzi o głębszy i powszechny zarówno w rządzie, jak i w organach założycielskich mechanizm – przekonanie, że ochrona zdrowia to obszar, którego dotykać nie należy, że jakakolwiek aktywność na tym polu może przysporzyć wyłącznie strat politycznych . Zatem zamiast wprowadzać zmiany, marszałkowie i starostowie czekają, a dyrektorzy szpitali wolą się nie wychylać, niż przygotowywać projekty naprawy systemu.
Skutek tej bierności jest odwrotny od zamierzonego. To nie reforma przynosi straty – to odkładanie decyzji strukturalnych prowadzi do narastania kosztów, które i tak w końcu muszą zostać spłacone – tyle że z nawiązką, w postaci marnotrawstwa środków i kosztem pacjentów czyli cięć dostępności, wydłużonych kolejek oraz wypalenia personelu.
Podsumowanie
Konieczne jest przyspieszenie realizacji strategii Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia w zakresie odwracania piramidy świadczeń i opieki zintegrowanej opartej na wartości i potrzebach pacjentów oraz skoncentrowanie działań na dywersyfikacji strumieni finansowych i uwolnienie płatnika od nadmiaru zadań, które nie służą bezpośrednio finansowaniu wartości zdrowia pacjentów, realizacji ustawy podwyżkowej i zadań dotyczących organizacji systemu. Jeśli fundusz zacznie płacić za wartość zdrowia, tak jak w opiece koordynowanej i zintegrowanej w modelu KOS-Zawał, będzie miał kolejny sukces.
Najgorzej zorganizowanym obszarem jest opieka ambulatoryjna, która powinna zapewniać pacjentom diagnozy bez kolejek i w najkrótszym możliwym czasie.
Zintegrowana specjalistyczna medycyna ratunkowa to zadanie strategiczne szczególnie w aspekcie zagrożeń – to krytyczne zasoby rządu i wojewodów, a nie NFZ jako płatnika odpowiedzialnego za organizację i finansowanie. Medycyną ratunkową (a także ustawą podwyżkową) powinien zająć się i nadzorować bezpośrednio rząd, finansując to z budżetu lub Funduszu Medycznego, ewentualnie z NFZ, ale na nowych zasadach. To konieczność, bo przy wielu zagrożeniach podstawa systemu musi być stabilna i wzmocniona. Wmontowanie w JGP podwyżek destabilizuje ją.
Debata o wartości publicznej transformacji jest z kolei niezbędna dla zdefiniowania sposobu działania jednolitego modelu całego systemu i włączenia wszystkich interesariuszy w odwracanie piramidy świadczeń i dezinstytucjonalizację, aby uczynić system przyjaznym i skupionym na potrzebach pacjentów i dbającym o ich zdrowie.
Proponuje zaprzestanie stosowania przez NFZ bodźców dla systemu polegających na mnożeniu rozpoznań chorób i rozpoczęcie prac nad nowymi zintegrowanymi produktami dla NFZ.
Celem nowoczesnych publicznych systemów zdrowia i finansowania świadczeń powinno być skupienie się na zdrowiu i wydłużaniu życia w zdrowiu.
Projekt Mieczysława Pasowicza
Jako odpowiedź na opisany kryzys systemu Mieczysław Pasowicz stworzył model alternatywny – Polski System Zdrowia (PSZ)® – pisaliśmy o tym w tekstach „Polski System Zdrowia (PSZ)® – nowy model zintegrowanej opieki ambulatoryjnej i szpitala jako usługi” i „Plan systemowej transformacji: Polski System Zdrowia (PSZ)® i jego ścieżka wdrożenia”.
Artykuł prof. dr. hab. n. med. Mieczysława Pasowicza, MD, PhD, FACC, FESC, z Instytutu Medycyny Innowacyjnej, prezesa i założyciela Polskiego Stowarzyszenia Dyrektorów Szpitali, wieloletniego dyrektora Szpitala im. Jana Pawła II w Krakowie i wiceprezesa European Association of Hospital Managers, profesora Centrum Doskonałości Sztucznej Inteligencji AGH.
Oświadczenie o konflikcie interesów – prof. dr hab. n. med. Mieczysław Pasowicz jest twórcą koncepcyjnego modelu PSZ® i założycielem Instytutu Medycyny Innowacyjnej. Wszelkie prawa do szczegółów implementacyjnych, algorytmów i modeli operacyjnych stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa instytutu i są prawnie chronione. Nie zgłoszono innych konfliktów interesów.
Menedżer Zdrowia/Mieczysław Pasowicz
