Melodia z procentem
Maja Herman i Grzegorz Juszczyk zwrócili uwagę na odpowiedzialność społeczną artystów, agresywny marketing marek alkoholowych oraz ich wpływ na najmłodszych odbiorców. Sprawa dotyczy bezpośrednio jednej z najpopularniejszych polskich wokalistek – Sanah.
Maja Herman – psychiatrka, psychoterapeutka, prezeska Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, członkini Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie oraz edukatorka społeczna – to jedna z najpopularniejszych medycznych influencerek w Polsce. Regularnie informuje o zdrowiu psychicznym i uzależnieniach. 15 lipca skrytkowała współpracę Zuzanny Grabowskiej (Sanah) z producentem napojów procentowych.
Wokalistka nagrała utwór zatytułowany „itepe itede”. Piosenka powstała w ramach drugiego sezonu projektu muzycznego „Enklawa”, którego oficjalnym sponsorem jest marka piwa Lech. Oficjalna premiera singla oraz towarzyszącego mu teledysku odbyła się 9 lipca 2026 roku.
Na profilu lekarki na LinkedInie pojawił się pełen goryczy wpis.
– Wiecie, to jest takie przykre. Człowiek się stara, edukuje, odczarowuje to romantyzowanie picia alkoholu, uczy, że to wcale żaden relaks nie jest dla układu nerwowego, a potem wjeżdża taka artystka jak Sanah, której sponsorem nowego singla jest Lech i człowiekowi się słabo robi – skomentowała.
– Po pierwsze, znaczna część najbardziej zaangażowanych fanów Sanah to niepełnoletnie dziewczynki i nastolatki. Jaki to przekaz dla nich, kiedy widzą markę piwa obok swojej ukochanej idolki? Podpowiem wam jaki. Taki, że będą tego pragnąć. Tak właśnie buduje się pozytywne skojarzenia z alkoholem. Psychologia od lat pokazuje, że gdy marka pojawia się obok osoby, którą lubimy, podziwiamy i z którą się identyfikujemy, część tych pozytywnych emocji przenosi się na sam produkt. To tzw. efekt transferu afektu i jeden z podstawowych mechanizmów wykorzystywanych w reklamie. U dzieci i nastolatków, których mózg dopiero dojrzewa, wpływ autorytetów i idoli jest szczególnie silny. Dlatego ekspozycja na logotypy marek alkoholowych powiązane z ulubionymi artystami może zwiększać ich pozytywne nastawienie do alkoholu i chęć sięgnięcia po niego w przyszłości – wyjaśniła.
Psychiatrka zestawiła postawę gwiazdy z dylematami mniej znanych twórców.
– A z drugiej strony myślę o Bardzie Kowalskim. Piosenkarzu, który jest odpowiedzialny społecznie, który marzy o wydawaniu piosenek, ale to jest droga impreza i pewnie alkohol bardzo chętnie wyłożyłby pieniądze. Tylko Bard wie, jakie to ma konsekwencje społeczne i nie wszystko da się przeliczyć na budżet marketingowy – podkreśliła Maja Herman, dodając, że nie chodzi o to, żeby kogokolwiek „cancelować”, a to aby zacząć rozmawiać o odpowiedzialności społecznej.
– Jeśli przez lata walczymy z normalizacją alkoholu wśród młodych ludzi, to czy naprawdę chcemy, żeby ich idole firmowali swoim wizerunkiem marki alkoholowe? – spytała.
Jej wpis skomentował dr hab. n. o zdr. Grzegorz Juszczyk, ekspert zdrowia publicznego, doradca Zarządu Grupy LUX MED oraz były dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.
– Coś poszło nie tak, że artyści, zawsze niezależni i buntowniczy, stali się projektami marketingowymi… szkoda, ale może jesteśmy ostatnim pokoleniem wychowanym na muzycznej „rebelii” – stwierdził.
Przeczytaj także: „Picie alkoholu, by rozładować stres, może trwale zmieniać mózg”, „Czy powinniśmy leczyć palaczy i pijaków?”, „Wetuje – zdrowia nie szanuje”, „Alkosejm” i „Piją, biją, nie pracują, na ulicach śmierć serwują”.

