Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Lista wstydu czy polityczny lincz?

Sejm

Posłowie Sejmowej Komisji Zdrowia stosunkiem głosów 19 (za) do 15 (przeciw) negatywnie zaopiniowali poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Decyzję poprzedziła blisko 3,5 godzinna dyskusja, w trakcie której posłowie przerzucali się odpowiedzialnością za obecny kryzys w ochronie zdrowia. Komisja przypominała raczej polityczny lincz niż merytoryczną dyskusję. Posłem sprawozdawcą została posłanka Kolicji Obywatelskiej, Marta Golbik.

  • 29 kwietnia Sejmowa Komisja Zdrowia zaopiniowała negatywnie poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy
  • Wniosek przedstawiała była minister zdrowia Katarzyna Sójka (PiS) zarzucając obecnej szefowej resortu grabież środków z Funduszu Medycznego, tworzenie kolejek śmierci, cięcię stawek na żywienie szpitalne, limity i prowadzenie polskiej ochrony zdrowia na granicę zapaści 
  • Padły też zarzuty ze strony innych posłów i posłanek, w tym o likwidację CZP, zamykanie oddziałów i prywatyzację ochrony zdrowia
  • Posiedzenie Komisji Zdrowia przypominało raczej „polską szopkę” niż merytoryczną dyskusję i wspólną próbę naprawy systemu ochrony zdrowia
  • Padł jeden mocno wyważony głos. Jego autorką była Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia. – Od lat zdrowie nie jest traktowane jako priorytet rozwojowy, tylko jako koszt, który należy ograniczać. Zapominacie o pacjentach – wskazała
  • Minister zapewniła, że działania resortu zdrowia zmierzają do tego, żeby wspierać publiczny system ochrony zdrowia

29 kwietnia Komisja Zdrowia zajmowała się rozpatrzeniem i zaopiniowaniem poselskiego wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy (druk nr 2450).

Do reprezentowania wnioskodawców została upoważniona poseł Katarzyna Sójka (PiS), która przez 109 dni sama pełniła funkcję minister zdrowia w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.

Dziewięć miesięcy bezczynności i aborcja systemu

– Staję dzisiaj z aktem oskarżenia wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, której decyzje to bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia milionów Polaków. Pani minister pełni swój urząd od 9 miesięcy. Została pani powołana przez premiera Donalda Tuska z bardzo jasnym wskazaniem. Pani celem miała być poprawa dramatycznej sytuacji pacjentów, wypracowanie prawdziwej reformy, a także wzmacnianie i rozwijanie cyfryzacji w ochronie zdrowia, by poprawić dostępność do usług medycznych i zlikwidować kolejki – zaczęła uzasadnienie wniosku posłanka Sójka.

– Przez te dziewięć miesięcy nie zbudowano absolutnie nic. Zgotowała pani zamiast rozwoju cyfryzacji, zamiast ułatwień systemowych – paraliż, zamiast reformy szpitali, widmo ich bankructwa. Pacjenci otrzymują dzisiaj horror i prawdziwy krwawy dramat. Z zimną krwią, autentycznie, dramatycznie, dogłębnie abortuje pani wszystko to, co polskim pacjentom było do tej pory dane. Cofa pani system do najczarniejszych czasów, niszcząc całkowicie poczucie bezpieczeństwa pacjentów. To jest autentyczny krzyk rozpaczy, który płynie z całego kraju. Polacy uderzyli w ścianę, skarżą się w mediach, piszą błagalne wiadomości, bo na własnej skórze doświadczają tego, że system po prostu przestał działać. I państwo jako członkowie tej komisji, musicie ten głos zdesperowanego społeczeństwa usłyszeć. Pani minister wprowadza ogromne, wręcz zbrodnicze z punktu widzenia pacjentów, limity. To brutalne odebranie chorym możliwości podstawowej diagnostyki i leczenia. Dzisiaj ludzie odbijają się od zamkniętych drzwi szpitali, słysząc, że wyczerpały się środki, że NFZ nie płaci. Placówki toną w długach, zamykane są oddziały, pacjenci umierający w kolejkach – perorowała dalej, zanim padły pod adresem obecnej szefowej resortu konkretne zarzuty.

Twarde dowody katastrofy

Dopiero potem posłanka przeszła do konkretów. 

–Dramatyczne cięcia, limity i zapaść finansowania systemu. Ministerstwo wprowadza brutalne cięcia w systemie na kwotę ponad 10,3 miliardów złotych, realizując 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej, co w praktyce oznacza powrót do limitów u specjalistów – wyliczała. 

– Ministerstwo Sprawiedliwości podnosi stawki na wyżywienie w więzieniu, a minister zdrowia obniża stawki na wyżywienie pacjentów w szpitalach. Tak to wygląda. Dzisiaj mamy ograniczenia w finansowaniu tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, kolonoskopii, gastroskopii – ciągnęła. 

Dodała: Planuje pani w operacji zaćmy i bezpłatnych lekach, limity. W wyniku cięć budżetowych na operację zaćmy, aż 94 000 osób straciło szansę na zabieg, a kolejki w tym obszarze zlikwidowane w czasach rządów PiS dzisiaj znowu drastycznie powróciły.

– Rząd, który pani reprezentuje systematycznie ograbia Fundusz Medyczny, blokując i zabierając z niego ogromne kwoty, które były przeznaczone na innowacyjne terapie dla chorób rzadkich i na onkologię. Najpierw 4 mld zł, bo ochroniła pani minister Izabelę Leszczynę, która nie wpłaciła ustawowych pieniędzy przeznaczonych na roczną wpłatę w 2025 roku na konto FM. Potem 3,6 mld zł na realizację ustawy o reformie szpitalnictwa z sierpnia ubiegłego roku, czyli konsolidację, która jest równoznaczna z likwidacją szpitali. Kolejne siedem miesięcy nie podpisuje pani umów z 19 strategicznymi szpitalami onkologicznymi – uzasadniała wniosek o wotum nieufności posłanka Sójka. O szczegółach i kulisach powstania wniosku  „Menedżer Zdrowia” pisał w tekście Minister zdrowia do odwołania?

Zwróciła się również bezpośrednio do parlamentarzystów mówiąc: „Jeżeli za chwilę podniesiecie rękę w obronie pani minister i zaopiniujecie ten wniosek negatywnie miejcie odwagę wziąć za to pełną odpowiedzialność. Głosując dziś za negatywną opinią z pełną premedytacją głosujecie przeciwko polskim pacjentom. Głosujecie za utrzymaniem nieludzkich limitów, za odsyłaniem chorych na śmierć w kolejkach, za zamykaniem kolejnych oddziałów. Bronicie układu, który wiedzie polską ochronę zdrowia w przepaść i bierzecie na swoje sumienia każdy dramat, który przez te decyzję rozegra się w polskich poradniach i szpitalach.”

Lista zarzutów i głosy obrońców

Posłanka Sójka wyliczyła, że na świadczenia finansowane przez NFZ czeka dziś rekordowo 5 mln 397 tysięcy osób, czyli blisko 15 proc. polskiego społeczeństwa. – Co więcej, aż 1 mln 123 tys. pacjentów z tej grupy znajduje się w trybie pilnym, w stanie zagrażającym ich życiu – zaznaczyła. 

Z kolei poseł Grzegorz Lorek (PiS) wskazywał, że jeszcze nigdy żaden rząd nie doprowadził do sytuacji, w której kosztem publicznej służby zdrowia tak szybko zaczyna bogacić się rynek prywatny. – Tam gdzie pojawia się czarna dziura w dostępności publicznych świadczeń medycznych, pojawia się oferta komercyjna. Zatem w czyim interesie rząd zaczął systemowo tworzyć takie czarne dziury? Dlaczego obcinając limity tak mocno poszerzył tę dziurę na najważniejsze dla zdrowia i życia badania? Dlaczego wmawia nam, że trzeba zamykać porodówki, bo rodzi się za mało dzieci? Dlaczego zaczął dawać pieniądze, nie na leczenie tylko na zamykanie oddziałów? – pytał.

W podobnym tonie wypowiadał się poseł Czesław Hoc (PiS) – Mam konkretne pytania, na które proszę pisemne odpowiedzi. Pierwsze – czy chorowanie jest nieuczciwe? To pytanie nawiązuje do wypowiedzi pana ministra Macieja Berka, który powiedział w marcu tegoż roku, że płatność 100 procent za nadwykonania jest nieuczciwością. Drugie – czy prawdą jest, że pani poprzedniczka w październiku 2024 roku wypowiedziała te słowa „w roku 2023 Prawo i Sprawiedliwość płaciło za wszystko i dlatego przyzwyczaiło szpitale do płacenia za wszystko”? Czy pani wie, że porody na SOR-ach stwarzają realne zagrożenie? Czy pani rzeczywiście chce zlikwidować jedną trzecią szpitali powiatowych? Czy pani marzy się taki system, że najpierw pacjent płaci za świadczenie a dopiero potem dostaje zwrot od płatnika? Czy zamierza pani likwidować centra zdrowia psychicznego, zmieniając zasadę finansowania? – pytał.

Wielokrotnie padały pytania dotyczące kondycji szpitali powiatowych i planu poprawy ich sytuacji, zamykanych oddziałów, w tym porodówek i bezpieczeństwa kobiet rodzących z dala od dużych ośrodków, przyszłość reformy psychiatrii, skutków ograniczenia badań obrazowych czy planu zmiany sposobu finasowania ochrony zdrowia.

Minister zdrowia w obronę wzięła posłanka Alicja Chybicka (KO), prof. nauk med. 

– Kolejny raz z przerażeniem słucham tego, że ochrona zdrowotna to jest jedna wielka porażka. To nie jest prawda. Dzieje się bardzo dużo dobrego – zapewniła i zapytała minister o konkrety.

– Proszę powiedzieć, jaką liczbę przeszczepów wykonano w roku 2025 roku? Czy prawdą jest to, że dzieci chore na ostrą białaczkę limfoblastyczną uzyskały najlepszy w świecie wynik w roku 2025? Jak wygląda kwestia tworzenia sieci hematologicznej? – pytała, wskazując, że budowanie takiej narracji, że wszystko jest źle wywołuje strach u pacjentów, nawet tych dobrze zaopiekowanych.

Zapominacie, że chodzi o pacjentów

Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia przypomniała, że prawie każdy z obecnych współdecydował o tym, jak wygląda system ochrony zdrowia.

– Z perspektywy pacjentów problem, o którym dzisiaj rozmawiamy, nie dotyczy tego, kto jest na stanowisku ministra zdrowia. Ten problem dotyczy strategicznych decyzji państwa. Od lat zdrowie nie jest traktowane jako priorytet rozwojowy tylko jako koszt, który należy ograniczać – wskazała.

Dodała: Podkreślam, to nie jest problem tylko i wyłącznie tego rządu. To jest problem systemowy.

– Dziś widzimy tego bardzo wyraźne konsekwencje – brak stabilnego finansowania zagraża bezpieczeństwu obywateli i pacjentów. Nie zgadzamy się z wieloma decyzjami Ministerstwa Zdrowia, w tym z ostatnimi cięciami w budżecie NFZ. Mamy jednak nadzieję, że nastąpi refleksja. Chcemy powiedzieć bardzo jasno, rozmowa o ochronie zdrowia powinna być dyskusją o strategii, której brakuje. Każda zmiana na stanowisku ministra to miesiące chaosu, wymiana kadr, zatrzymanie procesów i uczenia się systemu od nowa. A tak  naprawdę problem leży gdzie indziej. Polska wydaje na zdrowie znacznie mniej niż średnia Unii Europejskiej i ktoś wreszcie musi podjąć decyzję, czy zdrowie traktujemy jako koszt, czy jako inwestycję w bezpieczeństwo i rozwój pacjenta –zaznaczyła.

– Dlatego mam dwa pytania. Czy premier i minister finansów zapewnią w tym roku dodatkowe 20 mld zł dotacji podmiotowej dla NFZ? Czy są planowane kolejne ograniczenia w dostępności świadczeń dla pacjentów? – wskazała.

Z kolei lekarka, przedstawicielka regionu mazowieckiego ogólnopolskiego związku zawodowego lekarzy Karolina Pietrzykowska przekazała, że poziom dyskusji na komisji jest zatrważający, a nazwy partii politycznych padały tu częściej niż słowo pacjent.

Dalej lekarka pytała o to kiedy można się spodziewać systemowych zmian w organizacji psychiatrycznej opieki zdrowotnej oraz o to, jakie będą dalsze losy CZP.

Naprawiamy co się da 

W odpowiedzi na stawiane zarzuty minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapewniła, że w resorcie nikt nie ucieka od rozmów na temat reform .

– W czasie mojego urzędowania pracujemy nad ok. 230 aktami prawnymi. To nie jest mało, zważywszy, że stanowisko ministra objęłam w lipcu, „w określonej sytuacji, w trakcie roku budżetowego” – mówiła.

Poinformowała też, o dodatkowych środkach wpływających do Narodowego Funduszu Zdrowia, ale również do budżetu Ministerstwa Zdrowia. – To prawie 250 mld zł.  W związku z tym nie możemy na pewno mówić o tym, że jest to kwota (...) bagatelna. To najwyższy budżet w ramach Rady Ministrów – zaznaczyła.

Minister przyznała, że w Narodowym Funduszu Zdrowia brakuje pieniędzy, ale nierównowaga strukturalna finansowa w NFZ-cie była już prognozowana (...) od roku 2022, gdy została przyjęta ustawa gwarantująca podwyżki w ochronie zdrowia bez zapewnienia finansów na nie w budżecie państwa.

– Od 2023 roku wpływy ze składki zdrowotnej nie wystarczają na zbilansowanie Narodowego Funduszu Zdrowia, chociaż w tym roku budżet NFZ-u jest „rekordowy" i wynosi 217 mld zł. W 2021 roku była to kwota 100 mld zł. Działania resortu zmierzają do wzmocnienia systemu publicznego, a nie jego osłabienia – zapewniła, podkreślając, że od wielu lat pracuje w systemie publicznym i ma świadomość, że im silniejszy system publiczny, tym mniej miejsca dla prywatnego. – Nasze działania zmierzają do tego, żeby ten system wspierać – dodała.

W udzielonych odpowiedziach wskazała również, na jej silne umocowanie plotyczne pochodzące od samego premiera.

Zznaczyła też, żeby nie bagatelizować jej zaangażowania w rozmowy z ministerstwem finansów. – Przypomnę tylko, że w samym zeszłym roku 40 mld dodatkowych pieniędy, po tych rozmowach wpłynęło do Narodowego Funduszu Zdrowia, co świadczy o skuteczności rozmów.

Dodała też, że od wielu lat pracuje w systemie publicznym i ma świadomość, że im silniejszy system publiczny, tym mniej miejsca dla prywatnego. – Nasze działania zmierzają do tego, żeby ten system publiczny wspierać. W szpitalach sieciowych faktycznie mamy szpitale publiczne. Należałoby się zastanowić, co ze szpitalami poza sieciowymi – podsumowała.

Z kolei wiceminister Katarzyna Kacperczyk odniosła się do Funduszu Medycznego podkreślając, że Fundusz Medyczny, kiedy był tworzony, nie kreował żadnych dodatkowych środków. On przewidywał przeniesienie z Narodowego Funduszu Zdrowia co roku średnio 4 mld zł, na fundusz celowy pod nazwą FM. I to się dzieje.

– Nieprawdą jest, że Fundusz Medyczny był dedykowany nowoczesnym technologiom świadczeniom dla dzieci w jego ramach. Utworzono cztery podfundusze, w tym dwa, kóre są dedykowane inwestycjom infrastrukturalnym, a mianowicie fundusz inwestycji strategicznych i fundusz inwestycji modernizacji podmiotów leczniczych – podkreśliła.

Sejm wyraża ministrowi wotum nieufności większością ustawowej liczby posłów. Czwartkowe głosowania w Sejmie zaplanowane są na wczesne popołudnie.


Przeczytaj także: „Duży kłopot minister zdrowia? ►”„Wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia ►”

Źródło:
Menedżer Zdrowia, Sejm
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: wotum nieufności kryzys Jolanta Sobierańska-Grenda.