Kto zyskał na reformie podatkowej z 2004 r.
Celem zmiany sposobu rozliczeń wprowadzonej przez rząd Leszka Millera było zwiększenie inwestycji i tworzenie miejsc pracy. Jakie są jej rzeczywiste efekty?
Justyna Klejdysz (Uniwersytet Ludwika i Maksymiliana w Monachium) i Tom Zawisza (OECD i brytyjski Institute for Fiscal Studies) przeanalizowali dane podatników - samozatrudnionych i pracowników na etacie - z lat 2000-2014.
- Interesowali nas najlepiej zarabiający, bo to dla nich wprowadzenie 19-procentowego podatku liniowego w 2004 r. najbardziej zwiększyło atrakcyjność działalności gospodarczej. Przed reformą dochody z pracy najemnej i z działalności gospodarczej były pod względem podatkowym traktowane podobnie: opodatkowane według tej samej progresywnej skali podatkowej ze stawkami 19, 30 i 40 proc. Po 2004 r. to się zmieniło - mówi w rozmowie z serwisem Wyborcza.biz Justyna Klejdysz. - Patrząc na efektywne obciążenie podatkowe, najwięcej na podatku liniowym zyskiwali ci, którzy wpadali w najwyższy, 40-procentowy próg podatkowy.
Efektem zmian była ucieczka z etatów najbogatszych podatników - pracowników finansów, IT i medyków - i znaczny wzrost liczby samozatrudnionych.
Mimo że reforma z 2009 r. osłabiła nieco przewagę B2B nad etatem i zmniejszyła się liczba najzamożniejszych decydujących się na prowadzenie działalności gospodarczej, nadal jest to forma atrakcyjna. Przyczynia się do tego gwałtowny wzrost wynagrodzeń w ostatnich latach przy równoczesnym zamrożeniu progów podatkowych. To bowiem sprawia, że ryczałt czy podatek liniowy jest korzystniejszy się niż wejście w drugi 32-procentowy próg podatkowy.
Na reformie podatkowej z 2004 r. najwięcej zyskali więc najbogatsi.