Daleko od szosy i apteki
W Polsce jest niemal 2,5 tys. gmin, a w mniej więcej 300 z nich nie ma apteki ogólnodostępnej, przy czym w zaledwie co trzeciej nie działa też żaden punkt apteczny.
Urszula Pasławska z Polskiego Stronnictwa Ludowego złożyła interpelację – pytała w niej o dostęp do leków na wsi i zwiększające się ich ceny w gminach, w których brak jest konkurencji aptecznej, oraz ustawę zwaną „Apteką dla aptekarza”.
Krótko o historii
O sprawie informował „Dziennik Gazeta Prawna”, przypominając, że obowiązująca od 2017 r. nowelizacja art. 99 Prawa farmaceutycznego (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 750 ze zm.) wprowadziła zasadę, że jeden farmaceuta (lub jedna spółka farmaceutyczna) może być właścicielem maksymalnie czterech aptek w całej Polsce, oraz ograniczenia geograficzno-demograficzne przy otwieraniu nowych placówek. Od tamtej pory nową aptekę można otworzyć wyłącznie w miejscowości, w której na jedną aptekę przypada co najmniej 3 tys. mieszkańców, a planowana placówka będzie oddalona od już istniejącej co najmniej o kilometr w linii prostej.
„Dziennik Gazeta Prawna” przypomniał, że celem tych regulacji było zahamowanie ekspansji dużych sieci aptecznych, które – zdaniem projektodawców – przez lata przejmowały rynek kosztem niezależnych, prowadzonych przez farmaceutów placówek.
Zwolennicy ustawy wskazywali, że apteka powinna być przede wszystkim placówką ochrony zdrowia, a nie punktem handlowym zarządzanym przez korporację.
Krytycy przestrzegali, że ograniczenie wejścia na rynek nowych podmiotów uderzy w dostępność aptek i osłabi konkurencję cenową.
Kolejny etap nastąpił w 2023 r., gdy Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło przepisy jeszcze zaostrzające wymogi właścicielskie. Zgodnie z nimi zezwolenie na prowadzenie apteki ogólnodostępnej może uzyskać wyłącznie farmaceuta prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, spółka jawna lub partnerska farmaceutów albo uczelnia prowadząca kształcenie farmaceutyczne.
To właśnie ta nowelizacja stała się bezpośrednim przedmiotem sporu opisywanego w interpelacji, jaką do minister zdrowia skierowała Urszula Pasławska.
Monopolizacja?
W piśmie posłanka – jak informował „Dziennik Gazeta Prawna” – domagała się pilnych działań w związku z tym, co określiła jako monopolizację rynku aptecznego.
– Konsekwencją braku konkurencji jest gwałtowny wzrost cen leków – zwróciła uwagę Pasławska i powołała się na raport Forum Konsumentów, z którego wynikało, że pacjenci w małych miejscowościach płacą za medykamenty średnio o 30 proc. więcej niż mieszkańcy dużych miast.
W Warszawie taniej
– W przypadku niektórych preparatów, jak popularny Zyrtec, różnica sięga aż 120 proc. Koszyk najczęściej kupowanych leków w gminie z monopolem aptecznym kosztuje według obliczeń forum około 200 zł, podczas gdy w Warszawie niecałe 124 zł – wyliczała.
Posłanka Pasławska pytała kierownictwo resortu, czy wie o problemie gorszego dostępu do aptek na terenach wiejskich i w małych miastach oraz czy planuje zmiany legislacyjne.
Odpowiedź wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk była jednoznaczna – kierownictwo resortu wie o kłopotach z dostępem do usług aptecznych w małych miejscowościach, w tym na wsi, ale to nie jest skutkiem ustawy z 2023 r. (Dz.U. z 2023 r. poz. 1859) zwanej „Apteką dla aptekarza”.
– Na wsiach brakuje aptek nie dlatego, że przestały istnieć wskutek przywołanych przepisów, ale w większości przypadków nigdy tam w przeszłości nie powstały i nie funkcjonowały, bo byłoby to nieopłacalne finansowo – wyjaśniła.
Podała też, że w Polsce jest niemal 2,5 tysiąca gmin, a w około 300 z nich nie ma apteki ogólnodostępnej, przy czym w zaledwie mniej więcej co trzeciej nie działa żaden punkt apteczny.
– Zatem można stwierdzić, że w mniej niż 5 proc. gmin nie ma zapewnionego dostępu do usług aptecznych, co jest stosunkowo niewielkim odsetkiem – podkreśliła wiceminister.
Poprosiliśmy o szczegóły
„Menedżer Zdrowia” zwrócił się do resortu z prośbą o szczegółowe dane.
Otrzymaliśmy statystykę za 2024 r. – to na ich podstawie powstała odpowiedź Katarzyny Kacperczyk.
Statystyka dotyczyła liczb gmin, w których nie funkcjonowała żadna apteka ogólnodostępna i gmin, w których nie było ani apteki ogólnodostępnej, ani punktu aptecznego – z podziałem na poszczególne województwa i w porównaniu z 2015 r.


Co z tym monopolem?
Kacperczyk odparła też zarzuty o monopol cenowy na wsi.
Wyjaśniła, że różnice w cenach między aptekami mogą dotyczyć wyłącznie asortymentu nierefundowanego, a większość ważnych leków jest dostępna w ramach refundacji aptecznej po jednolitych cenach.
Wskazywane drastyczne dysproporcje mogą zatem odnosić się do preparatów bez recepty lub asortymentu nielekowego.
Na pytanie o zmiany legislacyjne resort odpowiedział, że jest planowana nowelizacja przepisów mająca na celu wzmacnianie bezpieczeństwa lekowego.
Nie padła jednak żadna deklaracja dotycząca odwrócenia zmian z 2023 r.
Przeczytaj także: „Dlaczego leki na wsi są droższe?”.
