Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Szczepan Cofta

Limity w AOS – balon próbny

Archiwum

– Być może – w bezradności szukania poprawy stanu opieki zdrowotnej bez przeznaczania na to dodatkowych środków finansowych – został wypuszczony balon próbny z oczekiwaniem na reakcję – komentuje w „Menedżerze Zdrowia” Szczepan Cofta, pisząc o projekcie dotyczącym AOS.

  • Narodowy Fundusz Zdrowia zamierza płacić za nadwykonania w przypadku ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych, ale tylko 40 proc. ich wartości
  • Do propozycji odniósł się Szczepan Cofta, naczelny lekarz Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, który przyjmuje w poradni pulmonologicznej
  • Ekspert stwierdził, że gdyby propozycja płatnika zaczęła obowiązywać, na pewno pogorszona zostałaby dostępność do świadczeń zdrowotnych
  • Szczepan Cofta przyznał, że żal mu minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. – Zna system ochrony zdrowia od podszewki, ma dobre rozeznanie spraw przy możliwej małej sprawczości – dodał
  • Tekst to część cyklu „Limity w AOS”

Oczekiwanie

Przedstawione przez płatnika zamierzenie nie zostało jeszcze definitywnie potwierdzone. W projekcie zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniającym zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna czytamy o zapowiedziach, których – jak przypuszczam – nie uda się w pełni zrealizować, może jedynie w części. Spełnienie zapowiedzi w całości byłoby odebraniem wielu uprawnień, które zostały uprzednio nadane. Na pewno pogorszona zostałaby dostępność do świadczeń zdrowotnych, sprowokowane zostałoby szukanie przez pacjentów „wyjść awaryjnych” i kombinowanie w systemie finansowanym z pieniędzy publicznych lub rozwijanie działalności poza systemem płatnika.

Może – w bezradności szukania poprawy stanu opieki zdrowotnej bez przeznaczania na to dodatkowych środków finansowych – został wypuszczony swego rodzaju balon próbny z oczekiwaniem na reakcję. Ta jest niezwykle ostra – czego można dowiedzieć się z tekstów publikowanych w „Menedżerze Zdrowia” w cyklu „Limity w AOS”.

Żal

Nie lubię komentować aktów, które jeszcze faktycznie nie zostały zatwierdzone. Jednak ogłoszony zamiar jest dość odważny. Każda osoba związana z ochroną zdrowia przyzna, że ma charakter niezwykle ryzykowny, stawiający przedstawiającego niepopularną propozycję na zasadniczo straconej pozycji. Żal mi jest pani minister Jolanty Sobierańskiej-Grendy, która zna system ochrony zdrowia od podszewki i ma dobre rozeznanie spraw przy możliwej małej sprawczości, a także budzącego sympatię i znanego z dobrych kompetencji wiceministra Tomasza Maciejewskiego. Widać, że próbując przeobrażać system, mają ekstremalnie zawężone pole działania i są bezsilni.

Brak subtelności

Oczywiście innym pytaniem, niezwykle ważnym, jest racjonalizacja kosztów w opiece zdrowotnej. Zmiany powinny zostać nieco subtelniej zaproponowane niż te, które ogłoszono. W mojej opinii powinny się one dokonać przez weryfikację kosztów poszczególnych świadczeń, co jednak jest zadaniem pracochłonnym i obliczonym na wiele lat. Wiemy jednak, że nad zrębami korekt pracowała i pracuje Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Dokonano zresztą – niezwykle skutecznie i bez szczególnych protestów, gdyż były to zmiany logiczne – zmniejszenia wycen części procedur kardiologicznych. Nie oponowano tu w sposób skuteczny. Tajemnicą poliszynela jest to, które procedury są nadal przeszacowane. Jeśli ktoś nie wie, to tylko udaje. Inną sprawą jest to, że ratują one budżety szpitali.

Nie mogę nie wspomnieć podstawowej krzywdy, jaką przed wielu laty wyrządziła naszemu systemowi osoba, która zgodziła się na zaprzestanie pobierania opłaty za świadczenia określane jako współfinanoswane. Były nimi endoskopie przewodu pokarmowego, a także badania radiologiczne. Właśnie te, których zmniejszenie finansowania się postuluje. Był mechanizm hamujący – racjonalizujący – wystawianie skierowań. Wypisujący skierowanie płacił bodaj około 10 procent kwoty badania. Wówczas musiał mieć determinację do wystawienia skierowania, a badanie było akceptowane w sytuacjach rzeczywiście koniecznych. Obecna sytuacja swego rodzaju wolnej amerykanki jest nielogiczna zarówno z medycznego, jak i zarządczego punktu widzenia, więc rzeczywiście trzeba ją zracjonalizować. A może jednak wrócić do współpłacenia z ujęciem drobnej kwoty desygnowanej przez wystawiającego skierowanie, przy zapewnieniu jemu nieznacznych dodatkowych środków? Finalnie to pewnie by się opłaciło płatnikowi.

Nie zmienia to faktu, że chyba nie stać nas obecnie na taką opiekę zdrowotną, jaka została w naszym kraju zaoferowana. A każda logiczna reforma wymaga jednak choć mniejszych, ale dodatkowych środków. Życzyć należy odwagi w porządkowaniu systemu. Mechanizmów wadliwych jest jednak tak dużo (z podstawowym rozchwianiem równowagi między opieką szpitalną i ambulatoryjną oraz z destrukcją dużej części podstawowej opieki zdrowotnej przy pompowaniu ratunku, jakim są szpitalne oddziały ratunkowe), że jest to niemożliwe lub granicznie możliwe. Musiałaby zostać zaproponowana spójna wizja, a następnie przeprowadzona przez jakiegoś charyzmatycznego i pełnego autorytetu w służbie zdrowia (lub poza nią) przywódcę.

Komentarz Szczepana Cofty, naczelnego lekarza Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, który przyjmuje w poradni pulmonologicznej.

40 proc. wartości – szczegóły w projekcie zarządzenia

Szefostwo Narodowego Funduszu Zdrowia zapowiedziało zmiany w finansowaniu nadwykonań niektórych świadczeń zdrowotnych – NFZ zamierza płacić za nadwykonania w przypadku ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych, takich jak gastroskopia, kolonoskopia, rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa, płacąc tylko 40 proc. ich wartości i rozliczając je pod koniec roku – zapisano to w projekcie zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniającym zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna.

Przeczytaj także: „Kto badania limituje, ten raka promuje”„Uwaga, limity!”„Limity w AOS – wyroki śmierci” i „Limity w AOS = brak diagnostyki”.

Więcej o zmianach w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej po kliknięciu w poniższy baner.

Źródło:
Menedżer Zdrowia
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: Szczepan Cofta limity w AOS AOS ambulatoryjna opieka specjalistyczna