Jakub Szulc o zmianach w sieci szpitali i płaceniu za nieodwołane wizyty
Zmiany w strukturze szpitali powinny iść z kierunku stworzenia sieci wyspecjalizowanych placówek, różniących się między sobą również trybem przyjmowania pacjenta – mówi w rozmowie z Medonetem Jakub Szulc, wiceprezes NFZ. Wyjaśnia również, co myśl o płaceniu przez pacjentów za nieodwołane wizyty oraz mówi, co jest niepokojącego w fakcie, że w ostatnich latach w Polsce zamknięto około 100 oddziałów położniczych.
Szulc ocenia, że pomysł płacenia przez pacjentów za nieodwołane wizyty choćby symbolicznych kwot, ma uzasadnienie. – Problem w tym, że wielu pacjentów wciąż nie ma realnej możliwości łatwego kontaktu z placówką medyczną. Dopóki to się nie zmieni, wprowadzanie opłat może być niesprawiedliwe – stwierdza.
Dodaje, że rozwiązaniem może się okazać wprowadzenie centralnej rejestracji, dzięki której poprawi się kontakt pacjenta z przychodnią. Wyjaśnia także, że opłaty nie są sposobem na zwiększenie finansowania systemu. Chodzi raczej o jego uporządkowanie i podkreślenie odpowiedzialności wszystkich uczestników. Dodaje, że „istnieją też inne sposoby poprawy funkcjonowania systemu, choć trudno oczekiwać szybkich zmian”.
Jakie to sposoby? Szulc mówi, że chodzi o „duży projekt systemowy”, który na razie funkcjonuje w warunkach pełnej dowolności, jednak „zainteresowanie nim nie jest zerowe”. – Jeśli w ciągu najbliższego roku pojawi się kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt przykładów procesów reorganizacyjnych i konsolidacyjnych w lecznictwie szpitalnym, będzie to dobry punkt odniesienia, który pozwoli patrzeć w przyszłość z większą nadzieją – stwierdza.
Jednym z istotnych problemów, z którymi dziś mierzy się system, jest w ocenie wiceprezesa NFZ, nieadekwatna struktura bazy świadczeń ostrych. Obecnie funkcjonuje ok. 600 szpitali utrzymujących całodobową gotowość w trybie ostrym (przy pełnym obciążeniu kadrowym w trybie 24/7). – Wiele z tych świadczeń mogłoby być realizowanych w znacznie mniejszej liczbie podmiotów, bez utraty dostępności dla pacjentów – mówi Szulc.
Casus zamykanych porodówek
Szulc wyjaśnia, że reorganizacja szpitali ma służyć m.in. temu, by nie powtórzył się scenariusz zamykanych porodówek. Przypomina, że w ostatnich 10-12 latach zamknięto już ok. 100 oddziałów położniczych. – Nie jest jednak największym problemem sama liczba likwidacji, lecz ich przypadkowy charakter. Brakuje systemowego podejścia, które uwzględniałoby realne potrzeby demograficzne i dostępność świadczeń – mówi Szulc.
Dodaje, że decyzje o zamykaniu oddziałów często są podejmowane ze względów ekonomicznych – szpitale chcą uniknąć strat finansowych. – W efekcie prowadzi to do sytuacji, w której dostęp do opieki położniczej nie jest równomiernie zabezpieczony i zależy od lokalnych, nie zawsze spójnych decyzji organizacyjnych – mówi.
Dodaje również: – Mapy potrzeb zdrowotnych powinny zostać zaktualizowane – nowe mapy powinny powstać do końca pierwszego półrocza. Wypowiadam się w imieniu Ministerstwa Zdrowia, ale wiem, że Departament Analiz MZ pracuje już nad nimi – informuje.
Celem wyspecjalizowane szpitale przyjmujące pacjentów w różnych trybach?
Wiceprezes NFZ przyznaje, że celem zmian jest powstanie sieci szpitali wyspecjalizowanych w różnych dziedzinach, różniących się również trybem przyjmowania pacjenta. – Trwają bowiem prace nad nowym katalogiem świadczeń, tak aby możliwe było ich realizowanie w różnych trybach – zdradza.
Wyjaśnia, że obecnie wyróżniamy różne tryby udzielania świadczeń: pełną hospitalizację, hospitalizację planową, hospitalizację jednodniową oraz świadczenia, które mogłyby być realizowane ambulatoryjnie, mimo że formalnie znajdują się w katalogu świadczeń szpitalnych. – Prace prowadzone w Ministerstwie Zdrowia zmierzają do tego, aby określić, które świadczenia mogą być realizowane w poszczególnych trybach, np. w trzech: hospitalizacji pełnej, jednodniowej i planowej, albo tylko w planowej i pełnej – mówi.
Przeczytaj także: „Ministerstwo Zdrowia szykuje limity w szpitalach. Chodzi o wynagrodzenia lekarzy ”
