Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Milena Motyl

Apel o włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych

Archiwum

Klinicyści z Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz organizacje pacjentów apelują do Ministerstwa Zdrowia o włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych. Podkreślają, że jest ona bezpieczna i skutecznie chroni przed nagłą śmiercią sercową. Polskie dane – oparte na pierwszym polskim rejestrze kamizelki defibrylującej oraz analizie farmakoekonomicznej – potwierdzają, że metoda ta jest także opłacalna dla systemu ochrony zdrowia.

Porozumienie Organizacji Kardiologicznych w piśmie do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy z 2 marca 2026 r. wyraziło zaniepokojenie przedłużającym się brakiem decyzji resortu zdrowia w sprawie wniosku refundacyjnego dla kamizelki defibrylującej.

Wniosek refundacyjny w sprawie kamizelki defibrylującej (wearable cardioverter-defibrillator – WCD) został złożony przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne w lutym 2023 roku, a 30 stycznia 2024 roku, czyli ponad dwa lata temu, otrzymał pozytywną opinię i rekomendację prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Od tego czasu proces administracyjny nie rozwinął się na kolejne etapy.

Specjaliści i organizacje pacjentów wyrazili głębokie zaniepokojenie tym stanem rzeczy, zaznaczając, że włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych jest potrzebne po to, aby ośrodki zabezpieczające pacjentów przed nagłą śmiercią sercową z wykorzystaniem WCD nie obawiały się negatywnej decyzji płatnika publicznego, a procedowanie odbywało się bez niepotrzebnych niepokojów pacjentów, zespołów lekarskich i administracji szpitala.

Historia kamizelki defibrylującej

Kamizelkę opracowywano z myślą o pacjentach zagrożonych nagłym zgonem sercowym (NZS), czyli osobach, które powinny być szczególnie chronione i zabezpieczone przed skutkami nagłego zatrzymania krążenia (NZK) i nagłego zgonu sercowego (NZS).

– Pacjenci z NZK to osoby, które w każdej chwili mogą nagle umrzeć. Alternatywne leczenie odbywa się za pomocą wszczepianego na stałe kardiowertera-defibrylatora (implantable cardioverter-defibrillator – ICD), które jednak nie zawsze jest możliwe i zasadne, lub długotrwałej hospitalizacji z monitoringiem – mówi prof. Marcin Grabowski, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Kamizelka defibrylująca może nie tylko uratować ludzkie życie, lecz także daje pacjentom czas na zastosowanie nowoczesnego leczenia farmakologicznego i szansę na uniknięcie wszczepienia kardiowertera-defibrylatora na stałe.

– Chodzi o możliwość skutecznego, ale czasowego i zewnętrznego zabezpieczenia określonej grupy pacjentów przed nagłym zgonem sercowym. Niektórym pacjentom z różnych przyczyn nie powinniśmy wszczepiać kardiowertera-defibrylatora na stałe. U części chorych ryzyko wystąpienia nagłego zgonu sercowego może być tylko przejściowe albo z powodów infekcyjnych trzeba z implantacją stałego układu zaczekać, aż zabieg będzie bezpieczny. Jeśli mimo wszystko w wymienionych sytuacjach wszczepilibyśmy choremu ICD, to po jakimś czasie mogłoby się okazać, że to urządzenie jest choremu niepotrzebne albo implantacja wiąże się z wysokim ryzykiem nowych powikłań – tłumaczy prof. Grabowski.

Twarde dane o kamizelce defibrylującej

11 lutego 2025 roku został opublikowany pierwszy polski rejestr kamizelki defibrylującej, w którym ta forma opieki udowodniła swoje bezpieczeństwo i skuteczność w czasowym i nieinwazyjnym zabezpieczaniu pacjentów przed nagłą śmiercią sercową. Dodatkowo, we wrześniu 2025 r., została opublikowana polska analiza farmakoekonomiczna, w której potwierdzono, że zabezpieczenie pacjentów z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej jest 40 proc. poniżej progu kosztowego w stosunku do tak zwanego standardu terapii.

Okazuje się też, że w ostrej fazie podwyższonego (z dużym prawdopodobieństwem czasowo) ryzyka nagłego zgonu sercowego, dla kamizelki defibrylującej nie ma alternatywnego rozwiązania. Dzięki zastosowaniu tej technologii pacjenci mogą również uniknąć długotrwałej hospitalizacji i kontynuować proces leczenia oraz rehabilitacji wśród najbliższych, korzystając ze zdalnego monitoringu.

Eksperci wskazują, że nawet 50 proc. pacjentów noszących kamizelkę defibrylującą unika wszczepienia na stałe kardiowertera-defibrylatora. Ich zdaniem to znaczący odsetek i istotne wnioski w kontekście zdrowia i dobrostanu pacjentów, którzy mogą uniknąć życia z niepotrzebnym urządzeniem.

– Kamizelka defibrylująca jest formą efektywną kosztowo w ujęciu całego procesu terapeutycznego w porównaniu z kosztem długotrwałej hospitalizacji na oddziale monitorowanym. Miesięczny koszt stosowania kamizelki to równowartość zaledwie kilku, kilkunastu dni w szpitalnym łóżku z monitoringiem – stwierdza prof. Przemysław Mitkowski, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu.

– Jeśli poprawnie wnioskujemy, na podstawie przedstawionych danych i komentarzy czołowych polskich kardiologów zrzeszonych w Polskim Towarzystwie Kardiologicznym, omawiana forma opieki jest bezpieczna, skuteczna klinicznie i opłacalna dla systemu ochrony zdrowia – zaznacza Agnieszka Wołczenko, prezes Stowarzyszenia EcoSerce, reprezentująca Porozumienie Organizacji Kardiologicznych.

– Próbujemy dociec, co jest przyczyną przewlekłego procesu refundacyjnego, na którego pozytywne rozstrzygnięcie czekają pacjenci zagrożeni nagłą śmiercią sercową – dodaje.

Uniknięcie przedwczesnej implantacji

Jak wyjaśnia, obecnie kamizelka defibrylująca jest dostępna jedynie za indywidualną zgodą płatnika, co ogranicza dostępność do tej formy zabezpieczenia tym chorym, którzy mają szansę na wyjście ze wskazań do wszczepienia na zawsze kardiowertera-defibrylatora. 

Choć większość wniosków o refundację kosztów stosowania kamizelki defibrylującej jest rozpatrywana pozytywnie, placówki medyczne wciąż borykają się z barierami formalnymi. Do głównych wyzwań należą – brak jednolitej wykładni przepisów w oddziałach Narodowego Funduszu Zdrowia, przewlekłość procesów decyzyjnych płatnika oraz nadmierne obciążenie biurokratyczne personelu.

Prof. Mitkowski przyznaje, że szpitale mogą obawiać się zabezpieczania pacjentów z wykorzystaniem WCD ze względów formalnych, szczególnie jeżeli w przeszłości nie uzyskały zgody płatnika na refundację.

 Nie jest to sytuacja korzystna dla pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym – ocenia kardiolog, podkreślając, że włączenie kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych pozwoliłoby zoptymalizować proces opieki nad tą grupą chorych, powodując przejrzyste i przewidywalne zasady rozliczeń z NFZ.

Czy zatem płatnik publiczny nie obawia się radykalnego wzrostu liczby zabezpieczeń z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej po włączeniu jej do koszyka świadczeń gwarantowanych?

Mówi się, że jeżeli w Polsce jest mniejsze zapotrzebowanie niż 100–200 procedur rocznie, to nie jest zasadne umieszczanie takiego świadczenia w koszyku świadczeń gwarantowanych, tylko traktowanie danej metody jako procedury indywidualnej. W przypadku kamizelki defibrylującej ta liczba jest wyższa i stąd wniosek refundacyjny Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego – zauważa prof. Grabowski.

Wymierna oszczędność

Jak tłumaczy ekspert, dzięki kamizelce lekarze zyskują czas na spokojną obserwację pacjenta i efektów stosowanej terapii (leków, rehabilitacji).

Dzięki wstrzymaniu się z decyzją o implantacji pacjent nie musi funkcjonować z wszczepionym na stałe układem, który przestał być mu potrzebny. Korzysta na tym również budżet ochrony zdrowia, ponieważ unikamy w ten sposób generowania zbędnych kosztów: od ceny samego defibrylatora, przez procedurę implantacji, aż po regularne wizyty kontrolne i ryzyko kosztownego leczenia powikłań – wskazuje prof. Grabowski.

Zdaniem profesora kwalifikacje do zabezpieczenia pacjentów z wykorzystaniem WCD były rozsądne. Potwierdzają to najlepiej zgody płatnika na te dotychczasowe rozliczenia.

– Daje to solidne podstawy do refundacji kamizelki w ramach koszyka – podkreśla prof. Grabowski.

Prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie, przewodnicząca Krajowej Rady Kardiologicznej, zaznacza, że rada jest przychylna wnioskowi o objęcie refundacją kamizelki defibrylującej. Zwraca uwagę, że kamizelki są w wielu przypadkach niezbędne i dostępne, ale kardiolodzy nie mają dostatecznych kompetencji do ich stosowania. Dlatego ważna jest edukacja specjalistów tym zakresie.

Nierówny dostęp do skutecznej metody

W opinii ekspertów obecny stan rzeczy i brak decyzji refundacyjnej wpływa na ryzyko nierównego traktowania pacjentów i nieuzasadnionego klinicznie powstrzymywania się lekarzy przed zastosowaniem tej technologii. A jest to metoda optymalna z punktu widzenia zabezpieczenia i ratowania ludzkiego życia.

– Zwróciliśmy się do minister zdrowia z apelem o interwencję i przyspieszenie procesu administracyjnego. Liczymy na wznowienie prac i rozpoczęcie rozmów pomiędzy ministerstwem, NFZ, środowiskiem kardiologicznym a pacjentami, w celu wypracowania optymalnego rozwiązania dla wszystkich stron – podkreśla Agnieszka Wołczenko.

Menedzer Zdrowia linkedin

Źródło:
Menedżer Zdrowia
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Polskie Towarzystwo Kardiologiczne kardiolodzy kamizelka defibrylująca pacjenci nagły zgon sercowy zatrzymanie krążenia koszyk świadczeń gwarantowanych refundacja Ministerstwo Zdrowia Marcin Grabowski Przemysław Mitkowski Agnieszka Wołczenko Janina Stępińska