Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Maria Krzos

W Sejmie o zmianach w kształceniu położnych. „Policzek dla naszej edukacji”

123RF

Nie można wrzucać projektu takiej ustawy i oczekiwać, że środowisko nie zareaguje. Większość naszego środowiska odebrała to jako brak szacunku, jako policzek dla naszej edukacji, dla naszej wiedzy, dla naszego dziedzictwa – między innymi te słowa położnych padły w kierunku przedstawicielek Ministerstwa Zdrowia podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu do spraw Opieki Okołoporodowej.   

Tematem spotkania był projekt nowej ustawy o zawodzie pielęgniarki i zawodzie położnej. Opublikowany 15 maja dokument wywołał burzę nie tylko w środowisku położnych. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, której przedstawicielki były członkami zespołu roboczego, pracującego nad zmianami, poinformowała, że zaproponowane przez resort rozwiązania dotyczące kształcenia położnych nie są tymi rekomendowanymi przez zespół. Przedstawicielki NRPiP podkreśliły, że pomysły ministerstwa zmierzają w kierunku likwidacji autonomii zawodu położnej, stanowią też zagrożenie dla bezpieczeństwa kobiet.

Na falę krytyki szybko zareagowały przedstawicieli resortu. 

Podczas spotkania z dziennikarzami kierownictwo resortu przekonywało, że zawód położnej był, jest i będzie, ale musi myśleć, jak zabezpieczyć rynek pracy dla położnych.

– Ministerstwo Zdrowia, wsłuchując się w głos środowiska, proponuje taki sposób kształcenia, że przez pierwsze 3 lata przyszłe położne będą zdobywać kwalifikacje pielęgniarskie, a przez następne 18 miesięcy kwalifikacje położnej. Dzięki temu absolwentka będzie mogła wykonywać zarówno zawód położnej, jak i pielęgniarki, zależnie od potrzeb systemu i własnej ścieżki zawodowej. Zawod położnej nie zniknie. My go wzmacniamy – zapewniała wiceminister Katarzyna Kęcka, którą „Menedżer Zdrowia” cytował w tekście „Zawód położnej zostaje – zmienia się ścieżka kształcenia”.

Zgodność z minimum europejskim nie jest uzasadnieniem dla obniżania standardów

Posiedzenie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu do spraw Opieki Okołoporodowej zostało zwołane w reakcji na przetaczającą się burzę. Uczestniczyły w nim przedstawicielki różnych środowisk reprezentujących położne (między innymi środowiska akademickie i naukowe, położne działające w podstawowej opiece zdrowotnej).

– Chciałabym podkreślić, że Polskie Towarzystwo Położnych nie sprzeciwia się modernizacji ustawy, sprzeciwiamy się rozwiązaniom, które mogą prowadzić do osłabienia autonomii zawodu położnej i odejścia od samodzielnej, akademickiej ścieżki kształcenia na kierunku położnictwo – poinformowała Agnieszka Bień, prezes Polskiego Towarzystwa Położnych.

– Położnictwo nie jest specjalizacją pielęgniarstwa, jest odrębną dziedziną wiedzy, praktyki klinicznej i odpowiedzialności zawodowej – dodała.

– Argument, że proponowany model rozwiązań jest zgodny z prawem unijnym, nie może być traktowany jako argument za jego wprowadzeniem – powiedziała, odnosząc się do uzasadnień przedstawianych przez resort.

Wyjaśniła, że dyrektywa unijna określa minimalne ścieżki kwalifikacji. Nie oznacza to jednak, że państwo członkowskie ma obowiązek rezygnować z wyższego standardu krajowego. Zgodność z minimum europejskim nie jest uzasadnieniem dla obniżenia bardzo dobrze funkcjonującego krajowego standardu kształcenia.

Zmiany demograficzne nie mogą uzasadniać zmian w sposobie kształcenia

Agnieszka Bień wyjaśniła, że proponowany w projekcie model wydłuża i komplikuje drogę do zawodu. W jej ocenie istnieje poważne ryzyko, że zainteresowanie nim spadnie. Niepokojące jest także uzasadnienie zmian tezą, że w Polsce jest za dużo położnych, albo że położne tracą pracę (resort wskazuje, że w Polsce jest ok. 44 tys. położnych, z czego 13 tys. nie wykonuje zawodu).

– Z tej diagnozy wcale nie wynika logiczny wniosek, że należy ograniczyć samodzielne kształcenie położnych. Wynika z tego, że państwo nie wykorzystuje właściwie kompetencji położnych – powiedziała Bień.

Prezes PTP podkreśliła, że problem rynku pracy nie powinien być rozwiązywany przez zacieranie odrębności kształcenia położnych i pielęgniarek.

Osłabienie położnictwa jako dyscypliny akademickiej

Ekspertka wskazała, że proponowane zmiany będą też miały negatywne konsekwencje dla położnictwa jako dyscypliny akademickiej.

– Jeżeli ograniczymy samodzielną rekrutację na kierunek położnictwo, osłabimy uczelnie, które przez lata budowały kadrę badawczo-dydaktyczną w tej dyscyplinie – powiedziała.

– Osłabimy rozwój badań naukowych w położnictwie, osłabimy możliwość kształcenia na drugim stopniu, bo zainteresowanie na pewno spadnie. To nie jest problem tylko uczelni, to jest problem przyszłości zawodu – oceniła.

– Należy utrzymać samodzielną, akademicką ścieżkę kształcenia na studiach I stopnia. Możliwość uzyskania kwalifikacji położnej przez osoby posiadające kwalifikacje pielęgniarki może być rozważana wyłącznie jako dodatkowa, alternatywna droga – podsumowała.

40 proc. położnych ma uprawnienia emerytalne

Prof. Grażyna Iwanowicz-Palus, położna, krajowa konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego, przypomniała statystyki dotyczące wieku położnych. Na 30 września 2025 r. ponad 40 proc. kadr stanowiły położne z uprawnieniami emerytalnymi. Do końca 2026 r. ta liczba wzrośnie o kolejnych 12 punktów procentowych. Zaś do końca 2030 r., jeżeli nie będzie napływu nowej kadry położnych, będą województwa, w których będą tylko pojedyncze położne w wieku produkcyjnym.

Przedstawicielki środowiska, odwołując się między innymi do tych statystyk, podkreśliły, że wbrew pozorom położnych w Polsce wcale nie jest za dużo. W ich ocenie, jeżeli projekt ministerstwa wejdzie w życie w proponowanym kształcie, grozi nam nie tylko zmniejszenie zainteresowania młodych osób tym zawodem. Pojawi się też luka pokoleniowa między położnymi, które zaczną odchodzić z zawodu, a osobami, które mimo wszystko zdecydują się do niego wejść. Starsze położne będą odchodzić z zawodu w okresie, kiedy kandydaci do niego będą się kształcić na kierunku... pielęgniarstwo. 

Kandydatki na położne nie chcą być pielęgniarkami

Położne obecne na posiedzeniu podkreślały, że wiele osób, które dziś studiują położnictwo, nie zdecydowałoby się na wybór tego kierunku, gdyby to oznaczało konieczność zdobycia najpierw wykształcenia w obszarze pielęgniarstwa.

Dr Marta Neneman, położna, wykładowca akademicki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, wyjaśniła również, że położnictwo wymaga zupełnie innego zestawu kompetencji i predyspozycji niż pielęgniarstwo.

– Z naszych doświadczeń wynika, że rozpoczęcie kształcenia od chorób, leczenia i mówienia patologiach może utrudnić zostanie dobrą położną – powiedziała.

– Nasze studentki, które na pierwszym roku studiów spotkały się z bardzo zmedykalizowanym podejściem do porodu, czasami rezygnowały z tych studiów – dodała.

Podczas dyskusji dotknięto też kwestii tego, że nieprawidłowa opieka porodowa i okołoporodowa wpływa na decyzje kobiet o zajściu w kolejną ciążę. Podkreślano, że zmiany powinny iść w kierunku zwiększania liczby godzin na studiach, a nie ich ograniczania.

– Jest coraz mniej porodów, ale one nadal są i będą. Położnice zasługują wykwalifikowaną opiekę. Nie możemy rezygnować z kierunku położnictwo, a według nas ta ustawa właśnie do tego dąży – powiedziała Marta Neneman.

Otwartość na uwagi i zapowiedź spotkania z przedstawicielami środowiska

Edyta Gadomska, zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia, podczas posiedzenia podkreślała, że zapisy zmieniające sposób kształcenia położnych to dopiero projekt.

– Czekamy na państwa opinie. To jest ten moment, by wszystkie podmioty, wszystkie organizacje, wszystkie zainteresowane osoby mogły się wypowiedzieć, przekazać swoje stanowisko – powiedziała.

– W związku z tym, że tak dużo jest niejasności i niepotrzebnej nerwowości, postanowiliśmy z panią minister Katarzyną Kęcką już teraz zorganizować spotkanie z przedstawicielami środowiska położnych w pierwszym tygodniu czerwca – dodała.

Tłumaczyła, że resort chce wspólnie ze środowiskiem wypracować jak najlepsze rozwiązania – zarówno dla położnych, jak i pacjentek.

Gadomska zaznaczyła, że celem ustawy nie jest ograniczenie autonomii zawodu położnej.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że położne są wysokiej klasy specjalistkami. Jesteśmy za tym, żeby jeszcze bardziej wzmacniać samodzielność i wykorzystywać ich kompetencje. Będziemy rozmawiać ze środowiskiem i postaramy się wypracować jak najlepsze rozwiązania. To, co mogę państwu obiecać, to to, że pochylimy się nad uwagami – zapewniła.

Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu do spraw Opieki Okołoporodowej odbyło się 21 maja.

Przeczytaj także: „Reforma ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Sejm i Senat Aktualności
Tagi: położne położna ustawa o zawodzie pielęgniarki i zawodzie położnej Sejm Edyta Gadomska Ministerstwo Zdrowia Agnieszka Bień Marta Neneman Grażyna Iwanowicz-Palus Katarzyna Kęcka