Lekarz POZ kluczową postacią w opiece nad pacjentem hematoonkologicznym ►
– Rola lekarza podstawowej opieki zdrowotnej w opiece nad pacjentem z problemami hematoonkologicznymi jest bardzo duża i będzie jeszcze większa. Przemawia za tym kilka argumentów – najważniejsze to fakt, że taki chory leczony jest w środowisku pozaszpitalnym, a terapie, z których korzysta, są coraz skuteczniejsze, ale mogą powodować problemy ze zdrowiem – wskazał prof. Dominik Dytfeld.
Podczas kongresu Top Medical Trends „Menedżer Zdrowia” zapytał prof. dr. hab. n. med. Dominika Dytfelda, hematologa z Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezesa Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego, o rolę lekarza POZ w opiece nad pacjentem hematoonkologicznym.
Wypowiedź eksperta poniżej, pod wideo spisana jej treść.
– Rola lekarza podstawowej opieki zdrowotnej w opiece nad pacjentem hematoonkologicznym jest bardzo duża i będzie jeszcze większa. Powodów tego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze, pacjenci z nowotworami w hematologii, takimi jak przewlekła białaczka limfocytowa, szpiczak plazmocytowy czy nawet ostra białaczka szpikowa, są coraz częściej leczeni w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Co to oznacza? Otóż pacjent przychodzi do hematologa, otrzymuje odpowiednie leki – doustne, podskórne czy do podawania dożylnego – i jest zwalniany do domu. Zatem przez 90 proc. czasu w każdym miesiącu pozostaje w domu. W tym okresie powinien pozostać pod opieką albo w kontakcie z lekarzem rodzinnym, ponieważ wtedy dużo rzeczy może się wydarzyć – wyjaśnił prof. Dominik Dytfeld.
Lekarz POZ kluczowym elementem opieki
Jak stwierdził, pierwszy powód to taki, że pacjent spędza czas w domu, a nie w szpitalu. – Pamiętajmy, że jest to dobre i dla systemu, i dla pacjenta, ponieważ jest to też dowód na to, że terapia jest po prostu skuteczna, a chory może żyć normalnie poza poza szpitalem – dodał.
Jako drugi powód ekspert wskazał coraz większą skuteczność współczesnych terapii.
– Udaje się nam uzyskać albo wyleczenie, albo długoletnie remisje, tak jest np. w przypadku przewlekłej białaczki szpikowej, która powoli przestaje być problemem nowotworowym. Natomiast w przypadku szpiczaka plazmocytowego zawsze podaję swoje obliczenia – kiedy 25 lat temu rozpocząłem pracę, chory ze szpiczakiem żył dwa, trzy lata. Obecnie dzięki nowoczesnym terapiom możemy zaoferować pacjentowi dwanaście, piętnaście, dwadzieścia lat życia, a może nawet funkcjonalne wyleczenie. Innymi słowy wolumen pacjentów, którzy pozostają w zdrowiu albo prawie w zdrowiu i żyją w domu, jest coraz większy – zauważył prof. Dytfeld.
W związku z tym – jak wskazał ekspert – hematolog nie jest w stanie zapewnić opieki tym chorym, którzy są poddawani terapii i tej opieki specjalistycznej będą potrzebowali rzadziej. Tę opiekę powinni otrzymać w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.
– Nie zapominajmy, że dzięki skuteczności terapii pacjentów jest więcej. Żyją dłużej, żyją lepiej, czasami potrzebują pomocy lekarza rodzinnego. I wreszcie, większość terapii prowadzonych jest ambulatoryjnie – zaznaczył.
Wyjaśnił również, że nie można zapominać o tym, że wszystkie supernowoczesne terapie mają jednak swoje „podbrzusza”.
– Te „podbrzusza” objawiają się tym, że często – mimo wysokiej skuteczności przeciwnowotworowej – powodują zakażenia, które pozostają takim odium terapii przeciwnowotworowych. W tych sytuacjach szybka interwencja lekarza POZ jest bardzo ważna. Innymi słowy czujność proinfekcyjna, wcześniejsze stosowanie antybiotykoterapii, częstsza kontrola takich pacjentów są po prostu koniecznością, żeby nie stracić tego, co udało się uzyskać opanowaniem choroby. Mam tu na myśli zakażenia – powiedział.
Jako kolejną bardzo ważną rzecz, a może nawet istotniejszą, wskazał wtórne pierwotne nowotwory.
– Nie mylę nazwy. To są wtórne pierwotne, czyli nowotwór inny niż ten, z którego powodu pacjent jest leczony. Na przykład szpiczak, białaczka szpikowa, przewlekła białaczka limfocytowa. Pacjent jest poddawany leczeniu przeciwko tej podstawowej chorobie, uzyskuje remisję. Jednak sama terapia, samo jak gdyby zaburzenie wynikające z choroby, predysponuje do jakichś innych nowotworów. To czasami są inne nowotwory hematologiczne, ale to są też nowotwory np. przewodu pokarmowego, skóry. Innymi słowy ten alert onkologiczny powinien być zachowany i siłą rzeczy musi to robić lekarz rodzinny, bo to on z pacjentem ma największy kontakt – wyjaśnił.
– Proszę zwrócić uwagę, że wymieniłem trzy główne argumenty, dlaczego lekarz rodzinny jest kluczowy w sukcesie leczenia nowotworu onkologicznego – dodał.
– Powodów pewnie byłoby więcej, ale już myślę, że te trzy wystarczą, by rolę lekarza rodzinnego podkreślić, zaakcentować i postawić na piedestale, bo to on jest tym kluczowym elementem opieki ambulatoryjnej – zaznaczył prof. Dytfeld.
Alerty onkologiczne
Ekspert zaznaczył też, że z przewlekłej obserwacji wynika, że najczęstsze ryzyka, na które narażeni są pacjenci hematoonkologiczni i na które powinien zwracać uwagę lekarz POZ, to wtórne pierwotne nowotwory, czyli ten alert onkologiczny.
– Natomiast to, co się może wydarzyć u naszych pacjentów, to są po prostu zakażenia – to najczęstsze przyczyny zgonów. Mimo sukcesu rozumianego jako całkowity albo niemal całkowity brak nowotworu, czyli gdy pacjent jest wolny od choroby, to jednak samo leczenie nowotworu powoduje zaburzenia odporności, które niestety są trwałe, i te zakażenia są często przyczyną hospitalizacji, a nawet zgonów. I to tutaj ta interwencja powinna być zachowana – mówił.
Specjalista wyjaśnił, że aktywność lekarza rodzinnego powinna dotyczyć nie tylko leczenia zakażeń, ale również profilaktyki.
– O tym też rozmawialiśmy na Top Medical Trends. To profilaktyka w kontekście kontynuowania np. naszej antybiotykoterapii, którą czasami stosujemy, a czasami zapominamy i prosimy lekarza rodzinnego o wsparcie, ale również – a może przede wszystkim – profilaktyka w postaci szczepień. Lekarz rodzinny umie to zrobić, ma zaplecze, umiejętności, których my, hematolodzy, nie mamy. Prosimy, żeby lekarz rodzinny odpowiednio przygotowywał pacjenta, np. przed sezonem grypowym, szczepiąc pacjenta i rodzinę – podając szczepionkę przeciwko RSV, pneumokokom czy półpaścowi. Całe to armamentarium szczepień powinno być zagospodarowane przez lekarzy rodzinnych, o co ich często prosimy. Muszę powiedzieć, że nigdy nie spotkałem się z odmową, ale musimy o tym pamiętać i odpowiednio zaplanować takie działania – zaznaczył ekspert, dodając, że sam ma bardzo dobre relacje z lekarzami rodzinnymi.
Rekomendacje dotyczące szczepień
Prof. Dytfeld podkreślił przy tym, że nie ma specjalnego kalendarza szczepień dla chorych hematoonkologicznych, ale są rekomendacje, które zostały niedawno opublikowane.
– Takie minimum szczepień, które powinno być zastosowane u pacjentów z nowotworami hematoonkologicznymi, jak np. szpiczakiem plazmocytowym czy przewlekłą białaczką limfocytową, najlepiej przed rozpoczęciem terapii, zostało opisane i rekomendowane. Wskazujemy, kiedy, jakie szczepienia podawać i lekarze rodzinni to wiedzą. Na wykładzie zacytowałem nawet artykuł z 2025 roku. Te rekomendacje są dostępne dla wszystkich. Jest to kilkustronicowy tekst, który opisuje, jakie szczepienia powinny być podawane. Na tym polega edukacja, którą staramy się szerzyć i dzielić z lekarzami POZ – tłumaczył.
Na koniec ekspert wyliczył najważniejsze ze szczepień, które należy podawać pacjentom hematoonkologicznym.
– Na pewno jest to sezonowa grypa – to szczepienie powinno być wykonywane dwukrotnie, ponieważ szczepienie jednorazowe u naszych chorych często nie odnosi zamierzonego efektu. Pamiętajmy, że skuteczność szczepień u pacjentów hematoonkologicznych jest mniejsza i dotyczy kilkunastu procent. Dlatego warto to szczepienie podać, gdyż jest to jedna z niewielu rzeczy, które można zrobić, żeby zmniejszyć u chorych ryzyko hospitalizacji i zgonu. Szczepienie to powinno się także zalecać rodzinom chorego. Kolejna rzecz to szczepienie przeciwko RSV, na pewno szczepienia przeciwko pneumokokom, zgodnie z kalendarzem, co jakiś czas. Warto też rozważyć szczepienie przeciwko COVID-19, rekomendujemy również szczepienia przeciwko półpaścowi oraz krztuścowi – stwierdził prof. Dytfeld.
Przeczytaj także: „Kongres Top Medical Trends z rekordową frekwencją” i „Otyłość – mamy nowe narzędzia, ale problem jest coraz większy”.
Menedżer Zdrowia/Top Medical Trends

