Rośnie liczba ataków na placówki służby zdrowia i personel medyczny
Od początku wojny Izraela i USA przeciwko Iranowi na całym świecie, a szczególnie na Bliskim Wschodzie, zwiększyła się liczba ataków na placówki opieki zdrowotnej i ich personel – poinformowała Światowa Organizacja Zdrowia.
Altaf Musani, dyrektor World Health Organization do spraw Interwencji w Sytuacjach Nadzwyczajnych w Służbie Zdrowia, powiedział, że chodzi przede wszystkim o naloty i ostrzał szpitali oraz klinik, a także aresztowania i zastraszanie pracowników służby zdrowia.
Według szacunków WHO przed wojną USA i Izraela przeciwko Iranowi na świecie dochodziło średnio każdego dnia do 3,7 aktów agresji, których celem były placówki służby zdrowia oraz ich personel. Obecnie, według danych tej organizacji, liczba ta wzrosła do 4,3. – To wyraźnie pokazuje, że celem jest opieka zdrowotna – stwierdził podczas konferencji prasowej w Genewie dyrektor, podkreślając, że ataki „mają głęboki wpływ na funkcjonowanie służby zdrowia”.
Według WHO od 28 lutego, kiedy zaczęła się wojna, na Bliskim Wschodzie zamknięto 50 szpitali i prywatnych ośrodków opieki zdrowotnej, a 16 szpitali zostało uszkodzonych. Organizacja szacuje, że w Libanie, który stał się obiektem izraelskich ataków – z uwagi na to, że stacjonuje tam proirańskie ugrupowanie Hezbollah – odnotowano od początku marca 149 ataków na placówki służby zdrowia.
WHO przekazała też, że w Iranie od 28 lutego odnotowano 26 ataków na placówki służby zdrowia. Ponadto organizacja poinformowała, że w efekcie trwającej dwa lata ofensywy Izraela w Strefie Gazy działa obecnie tylko jeden w pełni funkcjonalny szpital. Już w marcu Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka alarmowało, że izraelskie ataki na ludność cywilną, w tym pracowników służby zdrowia w Libanie, mogą spełniać kryteria zbrodni wojennych.
Izrael wielokrotnie zaprzeczał, by celem ataków jego armii były personel i placówki medyczne. Rząd Benjamina Netanjahu konsekwentnie deklaruje, że celem ataków izraelskiej armii są obiekty Hezbollahu.
Przeczytaj także: „WHO bez USA – rozwój czy kryzys?”.
PAP


