Duet ryzykowny dla serca
Badania opublikowane w „Journal of the American Heart Association” wskazują na synergię negatywnych skutków bezsenności i obturacyjnego bezdechu sennego. Współistnienie tych zaburzeń stanowi istotny czynnik ryzyka w patogenezie nadciśnienia tętniczego oraz chorób sercowo-naczyniowych.
Zdaniem autorów pracy poprawa snu może odgrywać ważniejszą rolę w profilaktyce chorób układu krążenia, niż obecnie się przyjmuje.
Naukowcy z Yale School of Medicine doszli do takich wniosków po przeanalizowaniu danych zebranych w latach 2001–2021 wśród ponad 900 tys. weteranów (12 proc. stanowiły kobiety), uczestników badania Veterans Health Administration.
Konsekwencje bezsenności i bezdechu sennego
Bezsenność i obturacyjny bezdech senny potwierdzono u badanych na podstawie dwóch lub więcej rozpoznań w ambulatorium. O bezsenności mówimy wtedy, gdy mimo odpowiednich warunków nocnego odpoczynku mamy problem z zasypianiem albo utrzymaniem ciągłości snu (wybudzenia w nocy), ze zbyt wczesnym budzeniem się lub niską jakością snu. Z kolei obturacyjny bezdech senny, kojarzony głównie z chrapaniem, jest poważnym zaburzeniem oddychania w czasie snu. U osób, które na niego cierpią, dochodzi do regularnego zatrzymywania oddechu w trakcie snu, lub jego spłycenia.
Konsekwencją bezdechu jest niedotlenienie tkanek organizmu snu, senność i zmęczenie w ciągu dnia, ale też wyższe ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego, w tym udarów mózgu i zawałów serca.
Najnowsza analiza, w której uwzględniono różne inne czynniki, wykazała, że każde z tych schorzeń z osobna (a zwłaszcza obturacyjny bezdech senny) miało związek ze wzrostem ryzyka nadciśnienia tętniczego i choroby serca. Jednak u osób, u których stwierdzono współwystępowanie bezsenności i bezdechu, ryzyko to rosło o 143 proc. w przypadku nadciśnienia tętniczego i o 281 proc. w przypadku choroby serca.
Oba schorzenia obciążają serce
Jak skomentowali autorzy pracy, te dwa schorzenia nie tylko współwystępują, ale oddziałują wzajemnie tak, że znacznie rośnie obciążenie serca. Tymczasem lekarze zazwyczaj diagnozują je i leczą odrębnie. – Leczenie jednego i ignorowanie drugiego jest trochę jak wylewanie wody z łodzi bez naprawy przecieku – skomentowała główna autorka pracy dr Allison Gaffey.
Autorzy pracy wyjaśnili, że sen jest niezbędny do regulacji układu sercowo-naczyniowego. Podczas zdrowego snu serce i naczynia krwionośne mają czas na odpoczynek i regenerację.
– Sen oddziałuje na każdy aspekt naszego życia. Często jest zaniedbywany, mimo że ma tak istotny wpływ na nasze życie – podkreślił współautor badania dr Andrey Zinchuk.
– Kiedy sen jest wielokrotnie zakłócany przez częste przerwy w oddychaniu, częste wybudzenia albo jest zbyt krótki, układ sercowo-naczyniowy traci niezbędny czas na regenerację. Z czasem staje się to realnym obciążeniem dla układu krążenia – zaznaczyła dr Gaffey.
Ocena snu powinna być rutynowa
Jej zdaniem wczesne zajęcie się problemami ze snem może pomóc w zapobieganiu chorobom układu sercowo-naczyniowego. – Poświęcamy mnóstwo czasu na leczenie chorób układu krążenia na dalszym etapie, ale znacznie mniej na radzenie sobie z czynnikami ryzyka, które można modyfikować wcześniej – oceniła badaczka.
Naukowcy podkreślili, że w przyszłości systemy ochrony zdrowia muszą priorytetowo traktować profilaktykę, a nie czekać na leczenie zaawansowanej choroby. Ich zdaniem ocena snu u pacjentów powinna być wykonywana rutynowo, podobnie jak ocena innych czynników ryzyka chorób układu krążenia.
PAP


